3 lipca 2013

W epoce rycerskich pojedynków

Uwielbiam odwiedzać zamki, które opowiadają niesamowite historie. Te budowle niejedno widziały... 
I jeśli tylko spróbujesz poczuć oddech historii, doświadczysz prawdziwej magii.


A przed wami zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Chyba każdy o nim słyszał. Słynie bowiem z corocznych turniejów rycerskich, na które przyjeżdża mnóstwo rycerzy i dam ich serc. 



Połączenie różnych stylów architektonicznych sprawiło, że przed naszymi oczami maluje się naprawdę imponująca budowla. 

To już wewnątrz murów.
Na każdym kroku możemy spotkać skostniałych rycerzy czekających na wezwanie do walki. Jeden z nich na zdjęciu poniżej. Czyż nie jest przystojny?


I jeszcze wgląd na dziedziniec. Ponoć jest tam gdzieś miła kawiarenka, gdzie można zjeść przepyszną szarlotkę. Niestety nie miałam okazji jej skosztować, gdyż dowiedziałam się o tym dopiero po powrocie z Golubia. Ale może następnym razem będę miała więcej szczęścia i też czasu, żeby delektować się rycerskimi specjałami.


A na zewnątrz przygotowania do turnieju czas zacząć. Tarcza czeka w gotowości na ostre strzały łuczników.


Natomiast armata lśni czystością i nie może się doczekać, kiedy znów osiądzie na niej bitewny pył...


Bardzo lubię przywozić jakieś pamiątki z odwiedzonych miejsc. Najczęściej są to bilety wstępu, które jeszcze jakiś czas temu były naprawdę ładne. Bo teraz coraz częściej odchodzi się od tradycyjnych biletów i przeważnie otrzymujemy je w formie paragonu. Jest to bardziej ekonomiczne, ale przez to zwiedzanie traci niejaki urok. Na szczęście, kiedy byłam w Golubiu-Dobrzyniu, sprzedawano tam bilety tradycyjne. I skan właśnie takiego biletu widnieje poniżej. A na nim historia tego miejsca w skrócie. Mam nadzieję, że jakoś się rozczytacie. 


Uważam, że w Golubiu-Dobrzyniu spędziłam zdecydowanie za mało czasu. Ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę i nadrobię zaległości. Łącznie z szarlotką ;)

6 komentarzy:

  1. Nie byłam na zamku golubskim. Z wielką przyjemnością przeczytałam Twój post i podziwiałam zdjęcia.
    Przypuszczam, że wiesz, że jestem zamkoholiczką.
    Może kiedyś go zobaczę.
    Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie Twój post o zamku natchnął mnie, bym i ja coś napisała na ten temat. I trafiło akurat na Golub-Dobrzyń. Już nawet mam pomysł na kolejny zamkowy post. Tylko nie jestem pewna, czy mam jakieś nadające się zdjęcia z tamtego wyjazdu. Zobaczymy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. ciekawy post ;)
    zgadzam się co do biletów, kiedyś miały to coś, a teraz zwykły paragon ze sklepu, nie ma już tej magii co kiedyś ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale świat zmierza do coraz większej prostoty...

      Usuń
  3. Byłam, byłam!
    Qrczę, też lubię zamki!

    Pozdrowienia! j.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się, że nigdy o tym zamku nie słyszałam! Ale oglądając zdjęcia muszę stwierdzić, że robi ogromne wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)