8 grudnia 2014

W Wolnym Mieście

Ratusz tak samo jak rynek jest centralnym punktem miasta. Niegdyś pełnił funkcję reprezentatywnej siedziby władz miasta, a dzisiaj...? Dzisiaj najczęściej w jego murach tworzy się muzea. I do jednego z takich muzeów właśnie Was zabieram. Czy już wiecie jakie to miasto?

Gdańsk ostatnio stał się dla mnie takim miastem związanym jedynie z obowiązkami. Jestem tam niemalże codziennie. Marznę na przystankach. Wkurzam się na warkot samochodowych silników. Duszę się od dymu spalin. Przepycham się przez tłumy spieszących gdzieś ludzi. I przez to wszystko zapomniałam, że to miasto, to nie tylko ten nieznośny gwar, ale również piękna i długa historia. 



Aby odświeżyć sobie pamięć, wybrałam się na spacer po wspomnieniach. I doszłam do Ratusza Głównego Miasta. A przywitałam mnie taka oto scena batalistyczna. Może trochę nieprzyjemna, ale była zapowiedzią naprawdę ciekawej wystawy muzealnej.


Na początku zwiedzania trochę pusto, ale może i lepiej, bo i tak już sam sufit przyprawia o zawrót głowy. Zdecydowanie nie jestem zwolenniczką tak zdobnych pomieszczeń. 


Potem jednak pojawiało się coraz więcej eksponatów. Na przykład buty świętego Mikołaja :)


Nie, to nie buty świętego, a ówczesnego szlachcica. A obok, dla kontrastu coś mniej wykwintnego.
Oprócz odzieży, można tam również podziwiać zastawy stołowe i różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku. Niestety z racji, że wszystko znajdowało się za szklanymi szybami, zdjęcia po prostu mi nie wyszły. 


Jak zapewne wiecie, Gdańsk nie zawsze należał do Polski. Dlatego nie powinno nikogo zdziwić, że w muzealnych gablotach pojawiają się niemieckie marki. 



Jednak moją ulubioną częścią muzeum stały się ekspozycje przedstawiające różnego rodzaju pomieszczenia. Taka mała podróż w czasie. Tutaj kuchnia. Zupa już się gotuje. A gospodyni tymczasem najprawdopodobniej wyszła do ogródka po natkę pietruszki. 


Salonik, gdzie nakryto już do stołu. W powietrzu unosi się zapach rosołu. Z korytarza dochodzą szumy rozmów i odgłos zbliżających się kroków. Zaraz państwo usiądą do wspólnego obiadu.


A po obiedzie, czemu by nie pójść do pobliskiego browaru? Ten uśmiechnięty pan wydaje się być miłym gospodarzem. 


Za rogiem jest też prężnie działający zakład krawiecki. Nieco zakręcona pani zdejmie szybko miarę, a potem z najlepszych materiałów wyczaruje przepiękną kreację dla najbardziej wymagających. 


A jeśli komuś nie wystarczają wycieczki po okolicznych sklepikach, niech wsiada na rower i odkryje kolejne wspaniałe zakamarki Gdańska. 


Zachęcam do odkrywania Gdańska. 

15 komentarzy:

  1. Och! Jak ja Ci zazdroszczę tego Gdańska. Byłam tam dawno temu (jeszcze w liceum) i od jakiegoś czasu chcę wrócić i zawsze coś się dzieje, że nie mogę! Dzięki za tę wycieczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już powoli zaczynam mieć dość tego Gdańska, ale do jego starej części, na Długą zawsze chętnie wracam.
      Święta i Adwent to taki magiczny czas, może więc już niedługo uda Ci się wrócić do tego miasta... :)

      Usuń
  2. Od pewnego czasu marzę o odwiedzeniu Gdańska. Byłam dosyć dawno.
    Teraz jak wszystkie miasta tak i to jeszcze bardziej wypiękniało.
    Ciągle jest na mojej Liście Marzeń.
    Dziękuję, że zechciałaś pokazać Ratusz Główny.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście w ostatnim czasie nasza Polska pięknieje. A w samym Gdańsku również się dzieje. I pewnie jeszcze nieraz będę pokazywać to miasto.
      Również pozdrawiam

      Usuń
  3. Kiedyś byłam, ale już nic nie pamiętam. Kiedyś kiedy jeszcze jeździłam nad Bałtyk.
    Ale na pewno jeszcze odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj w Gdańsku nigdy nie byłam, a szkoda... Barwnie opisałaś to muzeum, zwłaszcza te komnaty :)
    Poczułam się, jakbym tam była :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas najwyższy w końcu zaplanować jakiś wypad do Gdańska ;) Bo zdjęcia i opis to jednak nie to samo, co zobaczyć na własne oczy.

      Usuń
  5. O Boze!!! Wlasnie zdalam sobie sprawe jak dawno nie bylam juz w Gdansku... Strach pomyslec. Pora chyba wybrac sie ponownie. Moze w przyszlym roku?
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Buena exposición Nica. Los museos nos ayudan a no olvidar el pasado.
    Un beso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tienes razón, Laura. Me encanta visitar los museos. Hoy nos los cuentan la historia de manera muy interesante.

      Usuń
  7. Już po tytule się domyśliłam, ze będzie relacja z Gdańska :). Piękne miasto, jedne z najpiękniejszych w Polsce, mam z nim mnóstwo niezapomnianych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście Gdańsk ma w sobie to coś.

      Usuń
  8. Oj Gdańsk - zaniedbałem Go. Po prawdzie byliśmy tu rodzinnie, wałęsając się (nomen omen) po ulicach, placach i zaułkach, ale tak najfajniej to było by zakotwiczyć się w jakimś hostelu i całe dnie tak bez konkretnego celu, lub z konkretnym zamiarem bezcelowości po prostu chodzić po tym mieście.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)