22 czerwca 2016

Spędź choć jeden dzień z dala od miasta

Brak ciszy. Nawet w nocy słychać stukot tramwajów. Zawsze jasno. Nocnego nieba nigdy nie widać, bo jest rozświetlone pomarańczową łuną latarni. Spaliny. O czystym powietrzu nie ma mowy. Ciągły pośpiech. Trąbią klaksony, samochody przejeżdżają na czerwonym, na przejściu ludzie się przepychają, w autobusach duszno i ciasno. Ale miasta mają też wiele zalet. Mogą pochwalić się pięknymi zabytkami, restauracyjkami, w których warto zostać na obiad, czy chociażby dużym rynkiem pracy, jeśli już mam być bardziej praktyczna. Mimo wszystko wieś stale przyciąga. Szczególnie w okresie wakacyjnych urlopów. Byle jak najdalej od zgiełku miasta. Byle tylko zaczerpnąć oddechu, zwolnić, nacieszyć się przyrodą. A potem z nowymi siłami, ponownie zmierzyć się z miejską rzeczywistością.


Mnie miasto wykańcza. Nieważne jak ładne, z iloma zabytkami, z jaką historią, po jakimś czasie po prostu wysysa ze mnie całą energię. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie będę mieszkać w wielkiej aglomeracji. Cenię sobie ciszę i spokój. Na wsi czas wolniej płynie. A świat przybiera trochę inne barwy. Dzisiaj chciałabym Wam to pokazać.


Warto wstawać przed słońcem, bo dzięki temu można podziwiać taniec feerii barw na niebie, który jest zapowiedzią wschodu słońca.



Przed południem ożywają kwiaty na łąkach. Zielone łodyżki kołyszą się na wietrze. Słodki zapach dyfunduje po całej okolicy. Żywe kolory przyciągają pszczoły i trzmiele z całej okolicy. 




Po południu na łąkach robi się tłoczno. Krowy wychodzą na popas. A nad nimi od czasu do czasu przeleci jakiś samolot. 



Wieczorem znów robi się bardzo spokojnie. A niebo ponownie przybiera barwy tęczy.




Gdy już słońce zniknie za horyzontem, nadchodzi czas, by księżyc zabłysnął na niebie. I lśni aż do kolejnego ranka, kiedy pałeczkę ponownie przejmie najjaśniejsza gwiazda - Słońce. 


Post jest efektem mojego zmęczenia szybkim życiem. Żeby się nie spieszyć, tworzyłam go jakiś tydzień:D (a efekt i tak jakiś taki nijaki). A tak naprawdę, to nadal brakuje mi czasu. Z organizacją jest już znacznie lepiej. Jednak nawał różnych zajęć robi swoje. Mój grafik już nie pomieści planów podróżniczych. Jeszcze nie teraz. Dlatego pokazuję kolejną dawkę trochę starszych fotografii. Mam nadzieję, że lipiec okaże się bardziej urodzajny w posty na tym blogu.
Nie martwcie się, nie zapomniałam o Waszych wirtualnych zakątkach. Będę stopniowo nadrabiać zaległości. Trochę się tego uzbierało, ale dam radę. Przecież rzeczy niemożliwe nie istnieją :)

10 komentarzy:

  1. Słynny pierdyliard czynności które koniecznie trzeba wykonać... rzymianie i Grecy wymyślili niewolników, w sumie niegłupi układ, byle tylko załapać się na Rzymianina lub Greka a nie na niewolnika... ;-)

    Siedzę sobie onegdaj "na dziczy", znaczy na polanie, ino polana na Magurze, to i do najbliższego miasta szmat cały kilosów, zza góry, cosik świto, widoć chałupy tam jakieś oświetlone som, ale tu u mnie czorno jako u diabła po łogonem. Papierosa sem wyćmił, łocy sie do ciemna przywykły i w gwiozdy patrze. A się ich łod cholery narobiło, i w śłipia świdrujom że hej. A nagle czerwono się jakoś poświata zrobiła, normalnie jak by mi ktoś w renkach światłem stopu świcił! Nie żebym się zlunkł, to ni, ale patrzam i szukom ki diabeł?! A tu się pomiendzy gwiozdami samolot okazuje leci, i te jego lampy, co je mo coby na siebie z innymi nie powpadał, to takie mocne że anim myśloł! Takie to ciemko wtedy było haj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj wszyscy jesteśmy niewolnikami. Czasu, technologii, Internetu...

      Usuń
  2. Odpoczynku życzę :) w takich właśnie sielskich klimatach
    Kolory nieba cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo lubie miasta, dobrze sie czuje w duzych miastach, ale mysle ze dobrze miec zachowany balans. Wlasciwie teraz tak mam: duze miasto, a obok laki i pagorki, konie, krowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasta nie są takie złe. Ale na dzień, dwa, a potem powrót do ciszy i spokoju.

      Usuń
  4. Widzę, że nadajemy na tych samych częstotliwościach.
    Ja również nie zamieniłabym mojej wsi, choćby na najpiękniejszy pałac w mieście.
    Pozdrowienia z pięknej wsi Jerzmanowice k. Krakowa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twoich zdjeciach czuję się tak, jakbym była na tej wsi... dziękuję za tę wycieczke :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie jest na tych Twoich Kaszubach.
    Ja również swojego małego zakątka nie zamieniłabym na nic innego.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam duże miasta... ale odwiedzać.
    Mieszkać w molochu? nigdy.
    Kocham wieś, łąki, lasy, ciszę i spokój i moje sarenki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)