6 sierpnia 2016

Pokój z widokiem, czyli słoneczne Neum

Morze. Co w nim jest takiego niezwykłego? Przecież to tylko bezkresna połać wody. A jednak robi wrażenie. Każdy chciałby je choć raz w życiu zobaczyć. Przypominam sobie reakcję Betty, bohaterki kolumbijskiej telenoweli, kiedy po raz pierwszy wyjechała z Bogoty do Cartageny i zobaczyła morze. Na myśl przychodzi mi podróżniczy zapał mojego dziadka, który zabrał starszą sąsiadkę nad Bałtyk. Widziała go wtedy pierwszy raz. Wspominam swoje wakacje nad morzem, kiedy pogoda nie dopisywała, ale dzięki temu byłam świadkiem sztormu. Ale morze przywodzi na myśl nie tylko miłe chwile. A te wszystkie wojny o dostęp do morza? Niektórym się udało. Inni natomiast przegrali tę walkę. Ale są i tacy, którzy po prostu muszą obejść się smakiem i korzystać z dobrodziejstw innych.


Bośnia jest jednym ze szczęśliwców, którzy mogą się poszczycić dostępem do morza. Już od XVIII wieku państwo graniczy z Adriatykiem. Co prawda tylko na odcinku 20 km, ale to zawsze coś. Oczywiście w międzyczasie były na tym terenie liczne konflikty. I nie mam na myśli jedynie wojny w Jugosławii. Chorwacja przez wiele lat próbowała odkupić Neum - jedyne bośniackie nadmorskie miasto - ponieważ rozdziela ono ją na dwie części. Jak podaje Ciocia Wiki, ostatnia propozycja takiej transakcji została złożona już po zakończeniu wojny na terenie byłej Jugosławii. Do finalizacji nie doszło i czemu tu się dziwić. Skoro jest dostęp do morza, to dlaczego mieliby z niego zrezygnować? Tym bardziej, że,jak podejrzewam, Neum przynosi całkiem spore dochody.


Kurort. Tak można jednym słowem opisać ten bośniacki ewenement. Miasto nastawione głównie na turystów. W porównaniu z resztą kraju, Neum jest kolorowe, radosne, ruchliwe, głośne. Ale czy to dobrze?

Mnie się tam podobało. Nie wiem, czy potrafiłabym spędzić tam dwa tygodnie, mieszkać w największym hotelu i codziennie pływać w Adriatyku a wieczorem bawić się na dyskotece na promenadzie. Wiem jednak, że potrzebowałam takiego oddechu i takiego typu odpoczynku. Przez te kilka dni naprawdę udało mi się odżyć po całorocznej bieganinie.



Przed przyjazdem do hotelu, o Neum wiedziałam tylko tyle, że przyciąga turystów, których głównym celem jest Chorwacja. Dlaczego więc nie zatrzymają się u sąsiadów? Ano dlatego, że Bośnia jest tańsza, niż popularne chorwackie miejscowości. Trzeba jednak pamiętać, że w Bośni obowiązuje inna waluta niż w Chorwacji. W sklepie zapłacimy marką zamienną, która ma stały kurs 1EUR = 1,96 KM. Oczywiście we wszystkich turystycznych miejscowościach można płacić euro i nie trzeba kupować marek. Gdzieniegdzie nawet złotówki przyjmują :)

Neum jest też idealną bazą wypadową. Stamtąd już blisko do Dubrownika, czy atrakcyjnych bośniackich miejscowości. A jak ktoś lubi popływać i zażywać słońca, to proszę bardzo. Ale szerokiej plaży tam nie uświadczycie. Właściwie nie ma jej wcale, chyba że sztucznie utworzona na potrzeby turystów.



Gdzie spać? Tam nie ma z tym problemu. Hotel na hotelu. Pensjonat na pensjonacie. Ludzie tam z tego żyją. My akurat nocowaliśmy w hotelu Agava.


Przyjeżdżamy zmęczeni. Niemalże wykończeni. Obsługa hotelu mimo późnej (albo wczesnej, jak kto woli) pory czekała by nas powitać. W recepcji otrzymujemy klucze i boje hotelowi prowadzą nas schodami w dół. Dlaczego w dół? Pewnie bym się zaczęła nad tym zastanawiać, gdyby nie ogromne pragnienie, by już się położyć i spać. A rano:


Kiedy przyjechaliśmy, było ciemno. Nie mogliśmy wiedzieć, że Neum położone jest na wzgórzu, a budynki są wkomponowane w krajobraz tworząc antropogeniczną powłokę zbocza.

Hotel Agava to 3. budynek od lewej na samej górze.


A hotel szczerze mogę polecić. Bardzo komfortowe pokoje z balkonami i widokiem na morze. O poranku, wieczorem, czy po zachodzie słońca, zawsze zachwyca. Widok oczywiście :D O innych udogodnieniach nie będę pisać, bo klimatyzacja, czy toaleta w pokoju, to już przecież standard. Z resztą więcej możecie poczytać na stronie internetowej. Jest również wersja po polsku, do której was tu odsyłam. Wszystkie informacje potwierdzam. Tylko sprostuję, że 80 metrów do morza to w linii prostej. Samo dojście jest trochę dłuższe, ale nie dużo. Gorzej z powrotem. Bo pod górę :)


Neum to cztery kolory: biały, niebieski, zielony i pomarańczowy. 

O cenach za nocleg nic Wam niestety nie powiem. Był to wyjazd zorganizowany, więc nie musiałam się zbytnio interesować takimi sprawami. Aczkolwiek teraz trochę żałuję, że zapomniałam zapytać obsługę o ceny. 

Muszę też dodać, że jedzenie było tam naprawdę smaczne. Zawsze były owoce na deser. Jogurt miał niezapomniany smak. W Polsce takiego nie jadłam. No a do obiadu oczywiście wino. Nie potrafię pisać o jedzeniu. Musicie uwierzyć mi na słowo. Było pysznie. A jak sobie jeszcze dodacie śniadanie na tarasie z widokiem na morze, to po prostu raj, czyż nie...

Fig akurat nie jedliśmy, ale arbuzy... pierwsza klasa.
A wieczorem zimne piwko lub wszechobecna rakija.

W tym poście pokazuję Wam Neum w świetle dziennym. Później też pokażę nocne kadry, ale na razie ciii...


Nie minęło dużo czasu odkąd stamtąd wróciłam, a już tak bardzo tęsknię, już chciałabym tam wrócić. I nie tylko tam. Bo w Bośni jest wiele pięknych miejsc. I wiele takich, do których nie dotarłam, a które na pewno by mnie zachwyciły. Muszę Wam powiedzieć, że Bośnia i Hercegowina to taki kraj, w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia.

A tak się odpoczywało w Neum. Pokój z widokiem na morze. 
PS. W pracy sporo się dzieje, ale po pracy mam trochę czasu wolnego, więc piszę. Chyba jednak w sierpniu powstanie kilka postów. A wspominałam już, że pracuję nad samą Zatoką Pucką i z pracy mam widok na wodę? Prawie jak w Bośni. Tylko pogoda gorsza. 

6 komentarzy:

  1. Wybrzeże Morza Śródziemnego to niezwykłe miejsca, raz że to jedna z najstarszych struktur geologicznych na Ziemi czyli relikty Oceanu Tetydy, dwa że to kolebka naszej cywilizacji, trzy nasza kultura by nie istniała gdyby nie Śródziemie... Już samo to...
    A przecież jest jeszcze niesamowite piękno krajobrazu! Do tego fenomen kultury znanej ale i jednocześnie egzotycznej! Z kulturą turecką się nie zidentyfikujemy, ale już bośniacka... taka nasza słowiańska a ile w niej egzotycznych naleciałości, to niezwykła brama do poznawania innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Bośnia tak właśnie wygląda. Swojsko, po słowiańsku, a jednak egzotycznie. Może dlatego tak dobrze się tam czułam. I niekoniecznie nad samym wybrzeżem, aczkolwiek takie morskie widoki też ładne. Chyba nawet bardziej podobało mi się wewnątrz kraju.

      Usuń
  2. Cudowne krajobrazy, błękitne niebo i woda, kwitnące oleandry, bugenwille, miliny to symbole wybrzeża Morza Śródziemnego. Julo, wspaniała relacja i przepiękne zdjęcia.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przejeżdżałam przez Neum, właśnie jadąc do chorwackiego Dubrovnika. Nie dziwię się również, że Bośniacy nie odsprzedali Neum i dostępu do morza. Też bym tego nie zrobiła ;)))
    Super pogoda, zdjecia i Ty uśmiechnięta i wypoczęta :)
    Pozdarwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, żeby dojechać do Dubrovnika, trzeba przez Neum przejechać. Dlatego Chorwaci tak się starali o odzyskanie Neum. Wówczas Chorwacja nie byłaby już podzielona. No, ale i ja Bośniakom się nie dziwię.

      Usuń
  4. Świetnie, że wypoczęłaś i Ci się podobało. Pogoda dopisała, uśmiech na Twojej twarzy jest. No i te widoki!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)