31 sierpnia 2016

Władysławowo w kolorze moro

Mam tyle zdjęć do pokazania, tyle wrażeń do opisania... A jeszcze więcej przybędzie. Więc trochę tak na przemian publikuję relacje na blogu. Raz z wakacji na Bałkanach, a raz z wycieczek nad Bałtykiem. Wody będzie pod dostatkiem :D Choć dzisiaj trochę mniej, a właściwie na fotografiach wcale. Bo choć byłam we Władysławowie, to na plażę tam nie dotarłam. Dlaczego? O tym w dalszej części.


Czasami pogoda naprawdę robi się przepiękna. Na przykład ostatni weekend był po prostu bajeczny. Wówczas, mimo zmęczenia, nie da się wysiedzieć w pomieszczeniu. Aż ciągnie, by popatrzeć na świat.

Tydzień temu, w sobotę udało mi się skończyć trochę wcześniej pracę. Wróciłam do siebie tylko na chwilę, wzięłam prysznic, a potem szybciutko na stację PKP. Jak to na Półwyspie Helskim bywa, pociągi mają w zwyczaju się spóźniać. Na szczęście tylko 5 minut, więc aż tak się nie denerwowałam, że później będę mieć mało czasu i nie zdążę na powrotny. Z resztą, tamten też się spóźnił.




We Władysławowie mają dwa przystanki. Władysławowo Port oraz Władysławowo (centrum). Wysiadłam na tym pierwszym i zrobiłam sobie mały spacer do centrum. Skierowałam się też w stronę głównego deptaka. Ostatecznie tam nie doszłam. Odstraszyły mnie tłumy. Sobotni wieczór we Władysławowie to nienajlepsza pora dla kogoś, kto nie przepada za tłokiem.

Zawróciłam więc i udałam się na plac po przeciwnej stronie dworca, gdzie odbywała się jakaś impreza historyczna. Zauważyłam wojskowe pojazdy, ludzi w historycznych strojach wojskowych. Zaciekawiło mnie, co się tam dzieje.




Jak głosił plakat odbywała się tam Bitwa o Wielką Wieś. Niestety dotarłam już po fakcie. Jakąś godzinę wcześniej na placu odbyła się rekonstrukcja bitwy pod Falaise. Ja załapałam się jedynie na spacer po polu bitwy i galerię pojazdów wojskowych. Porobiłam jakieś zdjęcia, ale nie za dużo. Ludzie trochę przeszkadzali, no cóż.


A teraz najfajniejsza część mojej relacji. Zauważyłam tam trzy pojazdy na kartuskich numerach. Od razu się tym zainteresowałam. Podeszłam do dwóch Panów, którzy odpoczywali po inscenizacji i zagadałam. Okazało się, że Panowie przyjechali z Borkowa - wioski nieopodal Kartuz. Jak to miło spotkać kogoś ze znajomych stron. Gdyby nie to, że na Półwyspie trzyma mnie praca, pewnie bym się z nimi zabrała do domu :) Przy okazji, przesyłam pozdrowienia dla obu Panów.


Pospacerowałam sobie jeszcze trochę po placu, obejrzałam stragany, gdzie można było zakupić stroje militarne, a potem już udałam się na pociąg powrotny do Chałup. Jak już wspomniałam, miał opóźnienie. Ale co tam, to i tak był udany wieczór.


PS. Założyłam sobie konto na Instagramie. Tak, dopiero teraz. Na razie nie ma tam wielu zdjęć. I nie wiem, czy w najbliższym czasie ukaże się więcej. Bo jak na złość, zaraz po powrocie do domu, upuściłam swój telefon. Co się z nim stało? To już sobie sami dopowiecie. Ewentualna naprawa będzie musiała poczekać aż wrócę z kolejnego wyjazdu. Dopiero co wróciłam, a już jutro kieruję się na południe Polski. Także do zobaczenia za... Jeszcze nie wiem, kiedy wrócę. 

8 komentarzy:

  1. Piknik mlitarny, pięknie. A i eksponatów coraz więcej i coraz ciekawsze, dawniej królowały T-34, kałasze z przewierconymi komorami i trochę poniemieckiego złomu, a teraz... miło popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zainteresowanie spore wśród osób w każdym wieku.

      Usuń
  2. Mnie z kolei wojna i jakiekolwiek wybuchy po osobistych przeżyciach przerażają.
    Niemniej we Władku w ciągu roku jestem przynajmniej kilka razy :)
    Pozdrawiam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojna jest zła. I jest też przerażająca. Ale nie o wojnę tutaj chodzi, a o historię i pamięć o niej. Takie lekcje historii najszybciej zapadają w pamięć.

      Usuń
  3. Władysławowo pokazałaś z zupełnie innej i chyba mniej znanej strony! Lubię to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama byłam zaskoczona tym obliczem Władysławowa :)

      Usuń
    2. Dla mojego Eryka byłaby to wielka frajda ale ja się tym nie pasjonuję.
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  4. We Władysławowie byłam dawno temu i nie pamiętam tego miejsca :(

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)