23 października 2016

Neum w świetle księżyca

Lato odeszło już bezpowrotnie. Przynajmniej w tym roku. Nie jest to jednak przeszkodą, by trochę powspominać i rozgrzać się oglądając zdjęcia z wakacji.


Wiecie jakie lata lubię najbardziej. Ciepłe oczywiście. Ale ciepłe w dzień i w nocy. W tym roku może jeden lub dwa dni takie się zdarzyły, kiedy można było posiedzieć późnym wieczorem w ogrodzie. Za takie ciepłe wieczory właśnie pokochałam Bałkany. Po zmierzchu temperatura spadała, słońce już nie dokuczało, ale nadal było przyjemnie.



Wspominając te niesamowite wieczory, pokażę Wam trochę nocnych zdjęć z Neum. Za dnia już widzieliście tę jedyną bośniacką miejscowość z dostępem do morza. Teraz najwyższy czas na wieczorne atrakcje. 

Tym razem ilość zdjęć przewyższy ilość tekstu. Szkoda tylko, że nocne zdjęcia to nie jest moja najmocniejsza strona.



W tle granica bośniacko-chorwacka.

Plany można mieć. Czy uda się je zrealizować to jednak już inna sprawa. I tak w planie wyjazdu do Bośni i Chorwacji wpisany był rejs stateczkiem po zatoce tzw. fish piknik. Cóż, z racji nieprzewidzianych trudności w podróży, o których szerzej pisałam tutaj, nic z tego punkt programu nie wyszło. Właściwie to nie tak całkiem nic.


Otóż po zatoczce, nad którą leży Neum, kursuje niewielki stateczek wycieczkowy. Dopływa do tawerny na wodzie, gdzie można zjeść specjały kuchni śródziemnomorskiej, a potem powrót na stały ląd. Całość trwa godzinkę. Niedługo, ale też niedrogo.


Tawerna zajmuje się również hodowlą muli. 

Na powitanie kapitan statku częstuje rakiją, a dalej to impreza już nieźle się rozkręca. Śpiew, taniec... Niewiarygodne, że ten czas tak szybko leci. Osobiście najbardziej z tego wieczoru zapamiętałam wiatr we włosach. Jak bardzo bym teraz chciała wrócić do tamtych chwil.




Na blogu jest mnie mało. Na Waszych blogach mam ogromne zaległości. Chciałabym tego nie mówić, ale brakuje mi na wszystko czasu. A studia wysysają ze mnie całą energię. To jednak już temat na inną okazję. Ale najbliższy weekend będzie wreszcie wolny, to postaram się nadrobić przynajmniej niektóre zaległości. Mam nadzieję, że jeszcze się na mnie nie obraziliście.


14 komentarzy:

  1. Niedawno trafiłam przypadkiem na ten blog. Bardzo mi się podoba - nie szkodzi, że relacje nie są często.
    Po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu tego tekstu też zatęskniłam za latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że blog się podoba. Miło widzieć tutaj nowych czytelników :) Starych też ;)

      Usuń
  2. Kto by tam się obrażał. Ja i bez studiowania nie wyrabiam się z blogiem i poważnie myślę o tym żeby sobie dać spokój. A co za tym idzie odzyskać trochę czasu :)
    A nocne zdjęcia, nawet słabszej jakości, potrafią rozbudzić apetyt na taki wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rezygnuj z bloga. Zrób sobie przerwę, jeśli tego potrzebujesz, ale nie rezygnuj.

      Usuń
  3. Ciepłe bałkańskie zatoki... trudno nie tęsknić kto raz do takiej trafił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że pamiętam taki rejsik wieczorny, ale w Ochrydzie w Macedonii. Było cudownie i chyba tak samo jak u Ciebie. Bo cały twój wpis przypomniał mi właśnie tamten wieczór... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale nastrojowo! Z chęcią bym tam się pobyczyla😀

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadąc do Dubrownika przejeżdżaliśmy przez Neum. Bardzo klimatyczne miasteczko i troszkę żałuję, że nie zatrzymaliśmy się w nim na dłużej.
    A do lata i bałkańskich klimatów - podobnie jak Ty wracam bardzo często. Tym bardziej, że u nas lato odeszło już w siną dal:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedzać w Neum nie ma za bardzo czego. Ale na pewno jest to świetne miejsce na bazę wypadową. A jak ktoś woli wakacje spędzić na plaży i w wodzie, to również Neum jest dobrą opcją.

      Usuń
  7. Zjawiskowe zdjęcia i cudowne wieczory. Te szare dni dołują mnie.
    Już tęsknię za latem.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to byle do lata:) To był na pewno cudowny wieczór!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)