25 czerwca 2017

Smaki Torunia

Ponownie się trochę zawiesiłam, jeśli chodzi o blogowanie. Na uczelni dużo się działo, w domu czekały na mnie stosy notatek, a jak już miałam chwilę wolnego, to myślałam tylko o tym, żeby się porządnie wyspać. Ale i tak udało się wyskrobać kilka wolnych dni, na małą podróż, a właściwie to raczej odwiedziny u koleżanki w Toruniu. Tak więc tym razem nie był to wyjazd krajoznawczy. Nie będzie wielu zdjęć, bo i tak Toruń już pokazywałam na blogu. Tym razem skupię się na miejscach, gdzie można smacznie zjeść lub coś wypić. Oczywiście nie udało się odwiedzić wszystkich restauracji, ale i tak sporo zwiedziłyśmy w ciągu niecałych trzech dni. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Będzie wytrawnie, słodko, szybko i spokojnie.

1 czerwca 2017

Spacerując ulicami Skalnego Miasta

Wciąż pozostaję w temacie wspomnień. Dzisiaj, po prawie miesięcznej przerwie, zaproszę Was na spacer po Skalnym Mieście. Nie wybrałam tego miejsca przypadkowo. Wiąże się ono bowiem z tematem powrotów (ostatnio wspomnianych na blogu) oraz z tym, co niedługo będzie...

4 maja 2017

Zabawa piekło – niebo z Liczyrzepą

Nadal pozostaję w temacie dawnych wyjazdów. I wciąż góry. Chyba już mi tęskno do górskich wędrówek.

Ostatnio próbowaliśmy odnaleźć się w labiryncie Błędnych Skał, a dzisiaj zabawimy się w piekło/niebo na najwyższym szczycie Gór Stołowych. 

25 kwietnia 2017

Labirynt Błędnych Skał

Ponownie wracam wspomnieniami do dawnych wyjazdów. Ach, kiedy to było... Z jednej strony wydaje się, jakbym tam była wieki temu. Z drugiej strony mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Ciekawe czy miejsca wciąż są tak samo pięknie? Co się zmieniło? Może ktoś będzie w stanie odpowiedzieć mi na te pytania. 

18 kwietnia 2017

Różne oblicza Zatoki Puckiej

Ja rozumiem, że kwiecień plecień i białe święta muszą być, ale czy to nie jest już lekka przesada? Nie mam w zwyczaju narzekać na pogodę, bo takie narzekanie i tak niewiele daje, ale teraz jestem już po prostu zmęczona...


9 kwietnia 2017

Sudecka egzotyka ~ Wodogrzmoty Żeromskiego

Ostatnio nie mam zbyt wielu okazji do wyjazdów. W tygodniu na uczelni, a i weekendy wolne tylko od święta. Także o dłuższych wyjazdach mogę zapomnieć. A na krótkie wycieczki nie mam pomysłów, bo okolicę już zdążyłam spenetrować. Aczkolwiek brakuje mi materiału fotograficznego, żebym mogłam przybliżyć te miejsca na blogu. Może właśnie z tego względu powinnam jeszcze raz objechać okoliczne atrakcje? Tymczasem postanowiłam, że pokażę Wam miejsca, w których byłam dawno temu, ale jeszcze o nich nie pisałam, bo wtedy nawet nie wiedziałam, że będę prowadzić bloga. I tu pojawia się kolejny problem, bo nie wiem od czego zacząć. Dlatego dzisiaj tak trochę na chybił trafił wybrałam wodospad, który jak do tej pory, jest moim ulubionym polskim wodospadem.

31 marca 2017

Muzeum II Wojny Światowej

Chyba dopada mnie przesilenie wiosenne :D Za nic nie mogę się zabrać. Myślami wybiegam gdzieś do przodu i czas jakoś tak sam płynie. Może kwiecień będzie trochę lepszy. Tymczasem w ostatni dzień marca zapraszam Was na spacer po Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

17 marca 2017

Zapach pergaminu #17 Słodko-ostry Kotlet po azjatycku

Książkę przeczytałam już dawno temu. Za recenzję zabrałam się jeszcze w zeszłym roku, ale jakoś do tej pory nie potrafię jej dokończyć. Nie żeby książka nie była ciekawa, bo była. Na prawdę mi się podobała. Ale bardzo trudno powiedzieć mi o niej coś więcej. Mimo to, spróbuję, bo pozycja zasługuję na uwagę.

lubimyczytac.pl

5 marca 2017

Krajoznawstwo i turystyka historyczna

Moja ścieżka edukacyjna po maturze poskręcała się niczym węzeł żeglarski. O swojej przygodzie ze studiami w ogóle mogłabym sporo opowiedzieć. Dzisiaj jednak skupię się tylko na jednym kierunku. Na tym, który jest najbardziej powiązany z tematyką bloga. I już na samym początku zaznaczam, że tekst jest moją subiektywną opinią i nie żadną (anty)reklamą.


Dzisiaj postaram się odpowiedzieć na pytania: Jak to jest studiować na unikatowym w skali kraju kierunku? Czego się spodziewałam? I co zastałam?

27 lutego 2017

Morze kolorów

Brakuje mi słońca i kolorów. Gdy śnieg już stopniał, świat stał się całkiem szary. Jest to przeze mnie najmniej lubiany okres w ciągu roku. Zima się skończyła, to teraz niech już przyjdzie lato. Słoneczne, ciepłe, po prostu piękne. Tymczasem żeby sobie umilić oczekiwanie, wygrzebałam kilka barwnych zdjęć znad Bałtyku.

 

17 lutego 2017

Ryga kulinarno-kulturalna

Trochę mi zajęło zanim wzięłam się za ten post. Kultura jest pojęciem bardzo szerokim, a przecież trudno mówić o wszystkim. Po wielu próbach opisania cech charakterystycznych dla kultury łotewskiej, zdecydowałam się na kondensację i opisanie jedynie tych elementów, z którymi miałam styczność. Przy okazji , albo raczej głównie, przeczytacie o kuchni, ale raczej w tym temacie niczym nie zaskoczę. 

6 lutego 2017

Bałtyk od innej strony czyli nad Zatoką Ryską

Uff... Nareszcie mogę odpocząć i już o niczym nie myśleć. Miałam plan, żeby tym razem napisać Wam coś o jedzonku i kulturze łotewskiej, ale nie jestem w stanie dokończyć tego postu. Przynajmniej na razie. Dlatego dzisiaj zaproszę Was na krótki spacer po wybrzeżu Zatoki Ryskiej. 

23 stycznia 2017

ESM Taizé 2016 ~ wrażenie powyjazdowe

Już w zeszłym roku chciałam pojechać na Europejskie Spotkanie Młodych Taizé, do Walencji. Oj, to by było spełnienie marzeń. Żałuję, że tak późno się wtedy obudziłam i już nie było miejsc w grupach z moich okolic. A teraz po Rydze żałuję jeszcze bardziej, że wcześniej nie zetknęłam się z tą niesamowitą atmosferą. Ale było, minęło. I tak, tym razem jeszcze w listopadzie zaczęłam się interesować wyjazdem. Dzięki temu udało się wszystko na spokojnie zorganizować. No prawie.

12 stycznia 2017

City break ~ miasto kotów i kogutów czyli Ryga moimi oczami

Święta i przełom roku to był zawsze taki rodzinny czas. Tym razem trochę się pozmieniało. Cóż, chyba nic nie trwa wiecznie. Z drugiej jednak strony nie była to jakaś ogromna zmiana. Boże Narodzenie spędziłam w domu z najbliższymi. Natomiast zaraz po świętach ruszyłam w drogę. I już sylwestra oraz Nowy Rok spędziłam prawie 800 km od domu. Ale nie sama. O tym jednak przy innej okazji. Dzisiaj o mieście, w którym przywitałam 2017 rok - Ryga.

2 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Kolejne 366 dni za nami. 52 tygodnie pełne wrażeń. Choć czasami było pracy po uszy, a czasu na przyjemności ni grama, uznaję ten rok za jak najbardziej udany. Tyle się działo... Może ilość wpisów na blogu tego nie odzwierciedla, ale ja na pewno jestem bogatsza o nowe wspomnienia, jak i doświadczenia.