2 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Kolejne 366 dni za nami. 52 tygodnie pełne wrażeń. Choć czasami było pracy po uszy, a czasu na przyjemności ni grama, uznaję ten rok za jak najbardziej udany. Tyle się działo... Może ilość wpisów na blogu tego nie odzwierciedla, ale ja na pewno jestem bogatsza o nowe wspomnienia, jak i doświadczenia.


Na początek kilka cyferek. 39 opublikowanych postów. Mogło być więcej. Jeszcze kilka czeka w kolejce na dokończenie. Mam nadzieję, że pojawią się w tym roku. Ponad 55 tys. odwiedzin od początku istnienia bloga, co znaczy, że w 2016 zajrzeliście tutaj jakieś 25 tysięcy razy. Imponująca liczba. Do tego należy dodać 368 komentarzy. Jestem dumna. Nie sądziłam, że wytrwam tyle czasu i to z takimi wynikami. Ale to wszystko dzięki Wam. Dziękuję.

Najchętniej czytanym postem okazała się relacja z pobytu na Morawach. Natomiast najwięcej komentarzy zebrała Twierdza Kłodzka i Złota Góra na Kaszubach. Zaś najmniejszych zainteresowaniem obdarzona została Cisna

Co się działo w 2016 roku?

STYCZEŃ
Początek roku rozpoczął się bardzo pracowicie. Sylwestra spędziłam pisząc pracę zaliczeniową. Potem nie było nic lepiej. W końcu sesja zbliżała się wielkimi krokami. Dlatego też na blogu niewiele się działo. Udało się zamieścić jedynie zaległe wspomnienie z wizyty na kwidzyńskim zamku.

LUTY
Kolejne wpisy z wyjazdów wakacyjnych w 2015. A także recenzja książki. Co prawda nie podróżniczej, ale po prostu zachwycającej.


MARZEC
Z racji braku wyjzadów pokusiłam się o pokazanie kilku miejsc, które odwiedziłam lata świetlne temu. Na blogu królował Dolny Śląsk.


KWIECIEŃ
Również i w kwietniu pojawiły się wspomnienia z odległych wyjazdów. Głównie z Pomorza: Kaktusiarnia i Fokarium. A także skandynawska architektura z Dolnego Śląska - Wang.


MAJ
Maj rozpoczęłam od rowerowej przejażdżki po Półwyspie Helskim. Niestety potem już było tylko mniej czasu na rower i inne rozyrywki. Ale miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu promującym książkę 100 pomysłów na podróżowanie, co dało mi wiele nowej energii.


CZERWIEC
Ostatni miesiąc przed zakończeniem roku akademickiego. Sesja. Ostatnie zaliczenia. Praktyki w redakcji Poznaj Świat. Było to dla mnie bardzo fajne przeżycie. Wiele się nauczyłam. Ponadto spędziłam naprawdę miło czas z całą ekipą. Jednocześnie uświadomiłam sobie, że praca w redakcji nie jest wcale taka łatwa jak się wydaje. Natomiast końcówkę czerwca i początek lipca spędziłam, już jak co roku, na koloniach z dzieciakami. Wychowawca kolonijny również nie ma łatwego zadania. Ale energią jaką zarażają dzieci, rekompensuje wszystkie trudności i niedogodności. Na blogu natomiast niewiele się działo. Kolebka państwa polskiego oraz sielskie wiejskie widoczki.


LIPIEC
Miesiąc na walizkach. Po powrocie z kolonii, jeszcze jeden tydzień przepracowałam w redakcji, a potem wyruszyłam na Bałkany. Oj, był to niezapomniany czas. Piękne poranki, ciepłe wieczory. Mnóstwo niezapomnianych chwil. I marzenie, by znowu tam wrócić. Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. I tak zaraz po powrocie do domu, przepakowałam walizkę i wyjechałam nad polskie morze.


SIERPIEŃ 
To czas niezbyt obfity w podróżnicze doświadczenia. Co prawda cały miesiąc spędziłam poza domem, ale bynajmniej nie w celach turystyczno - rekreacyjnych. Wręcz przeciwnie, dopiero zarabiałam, by potem móc jeszcze trochę wycisnąc z wakacji. Natomiast każdą wolną chwilę, w której nie byłam aż nadto zmęczona, przeznaczałam na spacer po okolicy. Stąd na blogu pojawiły się zdjęcia z Chałup i Władysławowa. Kontynuowałam również relację z Bałkan: Neum, Dubrownik.


WRZESIEŃ
Jak tylko wróciłam z Chałup, przepakowałam się w plecak i wyruszyłam na drugi koniec Polski w Bieszczady. Ale o swoich wrażeniach napisałam dopiero w listopadzie. Natomiast po powrocie z gór na blogu pojawiły się kolejne wpisy z wakacyjnych wyjazdów po Polsce i Bośni. Napisałam również recenzję książki, która w przystępny sposób pokazuje prawdziwe oblicze Brazylii i innych Ameryki Łacińskiej.


PAŹDZIERNIK
Kolejny rok akademicki rozpoczęty. Miało być kilka zmian, ale jednak zostawiłam wszystko tak, jak było. Czy dobrze zrobiłam, jeszcze się okaże. Na blogu natomiast dalsza część Bośni: Međugorje. Nie zabrakło również polskiego akcentu - kamienne kręgi w Odrach.


LISTOPAD
Jesień minęła mi z jednej strony bardzo szybko, z drugiej ciągnęła się potwornie. Głównie przez ogrom pracy związanej ze studiami. Nie było czasu na nic. Nawet blog jakoś tak umilkł na chwilę. Mimo to udało się zamieścić wspomnienia z bieszczadzkich wędrówek.


GRUDZIEŃ
Na ostatni tydzień grudnia, zaraz po świętach miała zaplanowany wyjazd. Ale nie potrafiłam się w żaden sposób wcześniej do niego przygotować właśnie przez nawał studenckich obowiązków. Nie wysypiałam się, nie dałam rady zrobić wszystkiego na 100% Mimo to jakimś cudem napisałam aż 4 posty, zamykając nimi podróż na Bałkany i w Bieszczady. Udało się też jakoś dotrwać do świąt, które przeżyłam w rodzinnej pięknej atmosferze. A zaraz potem wyruszyłam do Rygi na Europejskie Spotkanie Młodych. Już niedługo na blogu więcej w tym temacie.

10 komentarzy:

  1. I wish you happy new year, Jula!
    A start to the year and week as you desire, my dear!
    Hugs and kisses!
    Happy New Year, 2017!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że w 2017 roku wyniki będą jeszcze lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne podsumowanie 2016 roku.
    Życzę by ten był jeszcze lepszy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy rok i chyba udany? Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że udany. Dziękuję :)

      Usuń
  5. Uważam, że każda podróż niezależnie od tego czy jest bliska czy też daleka wnosi w nasze życie pozytywną energię i sprawia, że na życie patrzymy troszkę z innej perspektywy.
    Życzę Ci wspaniałego, pełnego pozytywnych doznań i niezapomnianych wrażeń Nowego Roku 2017:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu podróże kształcą :)
      Dziękuję za życzenia.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)