23 września 2018

Rajskie plaże na Majorce część 2

Spędzając całe wakacje na Majorce, nie można nie iść na plażę przynajmniej raz. A ze względu na to, że plażę miałam pod samym nosem i to w dodatku bardzo ładną, wieczorne spacerki brzegiem morza stały się swego rodzaju rutyną. I choć osobiście za leniuchowaniem i smażeniem się na plaży nie przepadam, muszę przyznać, że jednak na Majorce z przyjemnością moczyłam nóżki w rześkiej wodzie. Czasami kładłam się na piasku, a czasami siadałam na jakimś kamieniu. Zdarzało się i muszelki łowić :) Dzięki temu udało mi się stworzyć kolejne zestawienie plaż największej wyspy Balearów.

8 września 2018

Na szlaku uroczych pueblos ~ Pina

Rok temu przeprowadzałam się do Brna, żeby dowiedzieć się, czym jest Erasmus (Ahoj czeska przygodo!). Wtedy nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądać moje życie po tej półrocznej przygodzie, a tym bardziej nie wiedziałam, że rok później będę na innym końcu Europy i ponownie będę myśleć o przeprowadzce. Tym razem jest to jednak przeprowadzka kończąca inną przygodę - przygodę au pair. I całe szczęście, że mam inny temat do opracowania w tym poście, bo inaczej nie wiedziałabym, co Wam powiedzieć, bo życie to nie film i każdy end jest smutny.

29 sierpnia 2018

Na szlaku oślego gówna

Majorka kojarzy nam się głównie z plażami. Ja natomiast ciągle powtarzam (i nie przestanę powtarzać), że wyspa ta ma do zaoferowania znacznie więcej niż piasek i słoną wodę. Między innymi jest to świetne miejsce dla kolarzy. Rowerzystów spotkamy tutaj na każdym kroku, jednak najwięcej jest ich w okolicach gór, o których dzisiaj troszkę więcej napiszę, bo zdecydowanie na to zasługują.

13 sierpnia 2018

Rowerem po Kaszubach ~ niedokończone dzieło życia

Kto nigdy nie wyobrażał sobie życia na zamku? Piękna architektura, ogromna sala balowa, elegancka garderoba, wystawne posiłki... A kto próbował kiedyś urzeczywistnić to wyobrażenie? Noc spędzona w hotelu w zamku jest jakimś pomysłem, ale czy nie lepiej byłoby mieć swój własny zamek? Gdański artysta Piotr Kazimierczak stwierdził, że zrobi coś, o czym inni tylko marzą i rozpoczął budowę swojego własnego zamku. W niewielkiej wiosce na Kaszubach - Łapalicach. 

30 lipca 2018

Smocze Jaskinie czyli koniecznie musisz to zobaczyć

Każdy kraj ma kilka o nawet kilkanaście miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć. Wieża Eiffela, Big Ben, Machu Picchu i tak dalej. Majorka, choć niewielka, ma więcej niż jedno takie miejsce. Sóller, Valldemossa, Palma, które udało mi się zobaczyć w lutym, no i wreszcie Covas del Drach, które dołączyły do miejsc odwiedzonych w te wakacje.


23 lipca 2018

Rowerem po Szwecji ~ Rowerowy Potop 2018

O potopie szwedzkim każdy słyszał. Ale czy wiecie czym jest Potop Rowerowy? Setki rowerów z Polski wyjeżdża jednego dnia na szwedzkie drogi. Impreza organizowana już od kilku lat, a wciąż cieszy się ogromną popularnością. Dlaczego? Przekonajcie się czytając ten post, a potem sami zaplanujcie wyjazd na dwóch kółkach do Szwecji.

9 lipca 2018

Moja nowa rzeczywistość czyli skutki Erasmusa

Kto śledzi mojego bloga, wie, że przygoda z Erasmusem wiele zmieniła w moim życiu i teraz już nic nie jest takie samo jak przedtem, a już na pewno nie ja. Nie jest to zmiana widoczna gołym okiem, ale przeze mnie bardzo dobrze odczuwalna. Jestem bardziej otwarta na świat i ludzi i, co najważniejsze, nie boję się nowego i korzystam z życia na tyle na ile mogę, bez ograniczeń. Poza tym, nie potrafię usiedzieć w miejscu. Z jednej strony to fatalna cecha, bo gdy jestem w domu, aż mnie nosi i nie potrafię się skupić na nauce, chciałabym być ciągle gdzieś, a przecież nie zawsze można. Z drugiej strony jest to genialny bodziec do poszerzania własnych horyzontów i mapy odwiedzonych miejsc. Ale do czego zmierzam?

28 czerwca 2018

Rowerem po Kaszubach - Góra Sobótka

Najkrótsza noc w roku to dobra okazja do świętowania. Na Kaszubach palimy ogniska, pleciemy wianki i szukamy kwiatu paproci. O ogniskach, które nazywamy sobótkami, pisałam tutaj. Dzisiaj natomiast będzie krótka notka o wzgórzu na Kaszubach, które również nazywa się sobótką. Post miał się pojawić w sobótkową noc, ale byłam trochę zajęta pakowaniem, więc jest dopiero dzisiaj.

13 czerwca 2018

Cały świat w jednym miejscu

Wszystkim już w głowach lato, słońce i wakacje. Ale przypominam, że mamy jeszcze wiosnę i to w dodatku bardzo piękną. Sami spójrzcie na te kolorowe zdjęcia z ogrodu botanicznego w Gołubiu.


1 czerwca 2018

Cap de Formentor czyli tam gdzie wszystko się kończy i zaczyna

Wszystko ma swój koniec, tak mawiają. Ale koniec to też czegoś początek. I tak, ostatniego dnia naszego pobytu na Majorce, pojechałyśmy na koniec wyspy lub na jej początek, jak kto woli. Mowa o Przylądku Formentor, najbardziej wysuniętym na północ punkcie wyspy. Post jest dedykowany mojej towarzyszce podróży - Joannie. 

28 maja 2018

Urocze pueblos

Sądziłam, że tegoroczna wiosna nie będzie obfitować w zbyt wiele wyjazdów. Majorka miała być właściwie ostatnią wycieczką przed wakacjami. Jakże się myliłam. W ostatnim czasie odwiedziłam całkiem sporo miejsc, o których oczywiście, prędzej czy później, będzie można przeczytać na blogu. Na razie jednak chciałabym dokończyć Majorkę, tym bardziej, że już niedługo czeka mnie kolejne spotkanie z tą wyspą, ale ciii... :)


18 maja 2018

Na Majorce też czasami pada deszcz

Ostatnio było słonecznie, cieplutko i wakacyjnie, a że życie nie może być ciągle kolorowe, dzisiaj zaprezentuję Wam smutną, zimną i deszczową stolicę Majorki.

2 maja 2018

Rajskie plaże na Majorce

Każda wyspa kojarzy nam się z plażami. A Majorka prawdopodobnie podwójnie, bo gdy mówimy Majorka, myślimy plaże. Ja starałam się zobaczyć przede wszystkim to drugie oblicze tej hiszpańskiej wyspy, które naprawdę istnieje i ma się dobrze, ale chyba zachowałabym się naprawdę głupio, gdybym nie zobaczyła przynajmniej jednej z tych osławionych majorkańskich plaż. Więc kiedy w niedzielę wyświeciło słońce, zmieniłyśmy nieco plany i zamiast zwiedzania stolicy, pojechałyśmy na wybrzeże, zobaczyć morze.

25 kwietnia 2018

Soczyste pomarańcze

Pochodzą z Chin, choć dla nas znane głównie ze śródziemnomorskich śniadań. Są źródłem witaminy C i witamin z grupy B. Mają działanie antydepresyjne oraz przeciwnowotworowe. A mowa, jak się możecie domyślić, o soczystych pomarańczach, z których słynie Sóller.

14 kwietnia 2018

Miasto, które samo w sobie jest sztuką

Na Majorce jest kilka miejsc, o których piszą wszystkie przewodniki, które jako pierwsze wyskakują w wyszukiwarce Google, to zdjęcia z tych miejsc pojawiają się najczęściej czy to Internecie, czy w gazetach, przewodnikach. Wszyscy twierdzą, że trzeba koniecznie tam pojechać. Często mam obawy przed takimi miejscami, czy aby nie są przereklamowane i raczej omijam je szerokim łukiem. Ale tym razem mowa była o malowniczych górskich miejscowościach. No jakżebym mogła sobie odmówić taką wycieczkę?


5 kwietnia 2018

Preludium Deszczowe w górach pod palmami

Jestem (...) między palmami, cedrami, kaktusami, oliwkami, pomarańczami, cytrynami, aloesami, figami, granatami itd. (...) Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą, i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. Balkony ogromne z winogronami nad głową; mauretańskie mury. Wszystko ku Afryce, tak jak i miasto, patrzy. Słowem, przecudne życie. (...) Mieszkać będę zapewne w przecudownym klasztorze, najpiękniejszej pozycji na świecie: morze, góry, palmy, cmentarz, kościół krzyżacki, ruiny moskietów, stare drzewa tysiącletnie oliwne. A, Moje Życie, żyję trochę więcej... Jestem blisko tego, co najpiękniejsze.

30 marca 2018

W dolinie, którą upodobała sobie La Moreneta

Pewnego dnia mały pastuszek o imieniu Lluc jak zwykle wyszedł ze swoimi owieczkami na pastwisko. W południe, kiedy żar niemiłosiernie lał się z nieba, postanowił ochłodzić się w strumieniu. Wtedy nad brzegiem ujrzał czarną figurkę. Przedstawiała Najświętszą Panienkę. Wieczorem, gdy wracał do domu, zabrał ze sobą figurkę i zaniósł ją do pobliskiego kościoła w Escora. Jednak następnego dnia, figurka znów była nad brzegiem strumienia. Mieszkańcy więc uznali, że jest to znak, aby w tym miejscu wybudować kapliczkę.

21 marca 2018

Pollença ~ 365 schodów do nieba

Nasz pierwszy dzień na Majorce zapowiadał, że pogoda będzie dopisywać. Niestety, kiedy otworzyłam oczy następnego dnia, okazało się, że niebo jest dosyć zachmurzone, a w nocy padało. Cóż, zderzenie z rzeczywistością. I było tak prawie codziennie. Ale miałyśmy duże szczęście, bo zawsze (oprócz jednego dnia), gdy wychodziłyśmy z mieszkania, przestawało padać i mogłyśmy spokojnie zwiedzać.


15 marca 2018

Moje pierwsze hiszpańskie wakacje

Powrót z Erasmusa nie należał do łatwych. Nagle (tak, mnie się wydawało, że to wszystko stało się nagle, czas tak niepostrzeżenie szybko upłynął) musiałam upchnąć do walizki całe swoje życie, piękne wspomnienia i wszystkie te doświadczenia, które mnie ukształtowały. Tamten dzień zaliczam do jednego z tych smutniejszych. Jedynym pocieszeniem była myśl o zbliżającym się wyjeździe. Dzieliło mnie od niego zaledwie kilka dni, więc musiałam się skupić na pakowaniu i innych kwestiach organizacyjnych. Dzięki temu nie myślałam aż tak dużo o zakończonej przygodzie z Erasmusem. Wyjazd na Majorkę okazał się lekarstwem na wszystkie smutki.

7 marca 2018

Pożegnanie z Budapesztem

Jakoś nie mogłam się zabrać za napisanie tego postu. Piszę, za chwilę wszystko kasuję i zaczynam od nowa. Ale ostatnio wszystko idzie mi jakoś opornie. Za co się nie zabiorę, to jestem zmuszona przebijać się przez kilkumetrowe zaspy przeszkód. Cóż, powoli zaczynam się do tego przyzwyczajać...

23 lutego 2018

Czy Budapeszt zimową porą to na pewno dobry pomysł?

Kilka dni temu wróciłam na stałe do Polski i niestety bardzo ciężko mi się teraz ogarnąć ze wszystkim. Tym bardziej, że od razu musiałam wskoczyć na głęboką wodę. Dwa licencjaty do napisania, a postęp w tej kwestii wciąż równa się zeru, także czeka mnie naprawdę sporo pracy. Niemniej jednak nie zamierzam rezygnować z bloga. Bo nawet jeśli nie będę teraz miała czasu na wyjazdy, materiału na nowe posty mam całe mnóstwo i właściwie nie wiem od czego zacząć. Chciałabym już pisać o wyspie, na której spędziłam cudowny tydzień, ale wciąż pozostaje mi mnóstwo zdjęć do opublikowania z wojaży po Czechach i okolicach. Myślę więc, że jednak będę trzymać się chronologii i dokończę temat Budapesztu. A w międzyczasie i tak będę sobie spisywać najświeższe wspomnienia. Także dzisiaj zapraszam ponownie nad Dunaj.

6 lutego 2018

Dlaczego zamiast do Wenecji pojechałam do Budapesztu?

Miałam nadzieję w miarę na bieżąco pisać o swoich wycieczkach, niestety się nie udało i mam naprawdę sporo zaległości, a materiału dosyć tyle, więc jeśli czas pozwoli, będę pisać i kolejno publikować wpisy wciąż związane z erasmusowymi wojażami. Może to i lepiej, że tak się stało. Dzięki temu nadal będę mogła żywo wspominać ten niesamowity czas.

Na pierwszy ogień, po powrocie do Polski, idzie grudniowy Budapeszt.


1 lutego 2018

Już nic nie będzie takie samo

Na blogu królują głównie wpisy podróżnicze, które są moją subiektywną opinią dotyczącą miejsc, które udało mi się odwiedzić. Mam nadzieję, że w jakiś sposób udało mi się nimi Was zachęcić do podróżowania i odkrywania tych miejsc samemu. Bo każdy widzi świat inaczej :) 

Ale dzisiejszy post będzie bardziej osobisty, aczkolwiek nadal trochę w temacie podróży, bo o ich skutkach, przede wszystkim tych związanych z Erasmusem. Bo to na tym doświadczeniu chciałabym się dzisiaj skupić najbardziej.

Uniwersytet Masaryka, Brno, Czechy

21 stycznia 2018

Znojmo ~ czeskie miasto z francuskimi akcentami

Kiedy pojawiła się okazja zobaczenia nowego dla mnie morawskiego miasta, nie zastanawiałam się długo. Z okazji trzeba korzystać, żeby potem nie żałować. A ja na pewno nie żałowałam tej wycieczki, mimo tego, że potwornie wtedy zmarzłam, a nogi pod koniec dnia odmawiały mi posłuszeństwa. Ja po prostu uwielbiam takie wypady, kiedy mogę odkrywać coś nowego. A co takiego odkryłam? Kolejne piękne miasto na mapie Czech - Znojmo.


16 stycznia 2018

Erasmus krok po kroku

Zanim wyjechałam na Erasmusa, przeszłam przez małe papierologiczne piekło. Na początku była euforia. Ale fajnie, będę studiować za granicą! Jednak gdy zobaczyłam ile rożnych dokumentów należy stworzyć, zaczęło mi się odechciewać. Już sama rekrutacja wymagała nie lada koncentracji i dobrej organizacji własnej. Próbowałam ratować się wskazówkami innych erasmusowiczów, ale w sieci nie znalazłam tego, czego szukałam. I w pewnym momencie zrodził się pomysł, aby spisać wszystkie perypetie biurokratyczne i zostawić dla przyszłych erasmusowiczów tutaj na blogu. A nuż się komuś przyda. Nie jest to uniwersalna wersja krok po kroku, ale pisana z mojej własnej perspektywy i własnego doświadczenia. Nie znaczy to jednak, że bardzo będzie się różnic od Waszej drogi. Także zachęcam do zapoznania się. Przynajmniej będziecie mieli ogólny pogląd na całą sytuację i będziecie wiedzieć, czego można się spodziewać.

Post dedykowany przede wszystkim osobom, które planują wyjechać na Erasmusa. Zapraszam.


9 stycznia 2018

Dolina Chrztu i Jaskinia Piekarza

Od kilku dni jestem z powrotem w Czechach, więc czas na kolejne morawskie wpisy. Po raz kolejny zaproszę was na spacer, albo raczej wędrówkę po czeskich lasach. Tym razem celem był klasztor i kaplica czaszek w Křtinach.

2 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017

Kolejny rok za nami. Jesteśmy rok starsi, ale też bogatsi o nowe wspomnienia i doświadczenia. Życzę Wam by i 2018 przyniósł wiele radości, żeby obfitował w dalekie i bliskie podróże, żeby był taki jak sobie wymarzycie. Ale pamiętajcie, że marzeniom też trzeba czasem pomóc ;) A teraz zapraszam na krótkie podsumowanie starego roku.