13 września 2016

Kravice na orzeźwienie

Planując wyjazd do Chorwacji, najczęściej plan układa się w taki sposób, by zahaczyć o Dubrownik oraz Jeziora Plitwickie. Są to dwa najpopularniejsze miejsca. Tłumy, nie tłumy, dla Dubrownika chyba nie znajdziemy zamiennika. Natomiast dla Plitwic jest pewna alternatywa. Właściwie to nie jedna. Ci, którzy chcieliby wydać mniej i pospacerować w mniej oblężonym zakątku, wybierają się do Parku Narodowego Krka. Ale istnieje miejsce jeszcze dziksze a o podobnym krajobrazie. Aczkolwiek bezludne już pewnie od dawna nie jest.



Chorwacja dosyć mocno zdominowała turystykę na Półwyspie Bałkańskim. Mówisz Bałkany, myślisz Chorwacja. Warto się jednak otworzyć na sąsiadów bajecznej Chorwacji. Na przykład Bośnia i Hercegowina. Krajobrazami i atrakcjami jak najbardziej dorównuje swojej sąsiadce. Różnicą są ceny i liczba turystów. Dla Bośni obie te wartości są mniejsze. I to chyba dobrze. Boję się tylko jak długo potrwa ten stan. Oby nie zakończył się zbyt prędko.



Wszyscy jeżdżą do Parków Narodowych Jezior Plitwickich i Krka, nie wiedząc o istnieniu Wodospadów Kravice. Grupa malowniczych wodospadów leży przy granicy z Chorwacją na rzece Trebižat. Nie są częścią żadnego parku narodowego, więc z kąpieli można korzystać do woli. A przy panującym tam upale jest to jedyny dobry pomysł :) Jednak zaraz po wejściu do wody, chce się z niej wychodzić, taka jest lodowata. Ale orzeźwienie daje.



Sam teren nie jest zbyt duży. Kaskady co prawda rozciągają się na szerokości około 100 metrów. Wody wpadają do niewielkiego jeziorka. Wokół jest dużo zieleni, co bardzo dobrze widać na zdjęciach. Na trawie można rozłożyć kocyk i chwilę odpocząć. Jednak przy samej wodzie graniczy to z cudem. Przewija się tam sporo ludzi. Rozmowy we wszystkich językach świata oraz odgłos rozbijającej się wody nie dają możliwości na wyciszenie. Wystarczy jednak odejść kawałek i można się rozkoszować prawie nieskazitelną ciszą, którą zakłócają cykające świerszcze. Tylko, że dalej od wody, upał jakby bardziej dokuczliwy.



Miejsce mnie się spodobało. Nie było aż tak komercyjne, jak się tego spodziewałam. Oczywiście nastawione na turystów, ale bez przesady. Infrastruktura sanitarna dobrze przemyślana. Na gastronomiczną również nie można narzekać. Jak wygląda sam dojazd i łatwość dotarcia do celu, nie mogę obiektywnie ocenić, z racji, że zostaliśmy tam dowiezieni autokarem.



Jak wcześniej wspomniałam, wodospady znajdziemy w południowej części BiH, przy granicy z Chorwacją. Z racji położenia warto je odwiedzić przy okazji wycieczki do Dubrownika, albo Mostaru. Ochłonąć trochę przed lub po spacerze miejskimi chodnikami nagrzanymi bałkańskim słońcem. Naprawdę warto zahaczyć o to miejsce. 



Oj, chciałoby się teraz zakosztować kąpieli w tej chłodnej wodzie w czasie naszych wrześniowych upałów. Kto by pomyślał, że lato jeszcze w tym roku odwiedzi Polskę?

8 komentarzy:

  1. Również tam byłam i mam stamtąd równie orzeźwiające wspomnienia! Świetna alternatywa dla Plitvic, to prawda :)
    Mnie Bałkany nie kojarzą się tylko z Chorwacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jednak całość Bałkanów jest doceniania, a nie tylko Chorwacja :)

      Usuń
  2. Cóż za super miejsce. Świetne zdjęcia i faktycznie ludzi mało, a to ważne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tak mało, ale na pewno mniej niż w bardziej znanych miejscach.

      Usuń
  3. Robi wrażenie... nie tylko wodospady ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Jeziora Plitwickie i Krka. Wodospady Kravice są przepiękne.
    Zapisuję ich położenie w notesiku. Chociaż plany przyszłoroczne są inne, to kto wie?
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)