Spacer po Blanchland
Dzisiaj mam taki trochę jesienny nastrój. Rano zrobiłam sobie pierwszą w tym sezonie herbatkę, bo poranki na Majorce są teraz dość chłodne, więc potrzebowałam czegoś otulającego. Oczywiście w tym momencie znowu jest już okropnie gorąco, ale jednak powolutku i tutaj da się odczuć koniec lata. Przy herbatce odpisałam na Wasze komentarze i przy okazji przeczytałam również mój ostatni wpis, który zainspirował mnie do kontynuacji tych angielskich opowieści. Zapraszam Was na spacer po urokliwej mieścinie wyjętej wprost z epoki regencji.