Polecane posty

Spacer szlakiem wiatraków

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych kadrów z Majorki, więc nadszedł najwyższy czas aby nadrobić zaległości. Co prawda pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza, ostatnie tygodnie były deszczowe i bardzo wietrzne, ale nareszcie czuć pierwsze powiewy wiosny. Obudziło mnie piękne słonko i błękitne niebo, więc wstałam z myślą, że jest to dobry dzień na trochę dalszy spacer. Oczywiście zanim się ogarnęłam, niebo zasnuło się chmurami, ale i tak zaryzykowałam i wyszłam na przechadzkę wiejskimi drogami. Potem się okazało, że tak naprawdę to te ciemne chmury tylko dodawały uroku wszelkim krajobrazom.

Inspirujący Edynburg

Do tego wpisu niełatwo było mi się zabrać, bo jak już opadły powyjazdowe emocje, opadł też zapał do pisania. Wiem jednak, że już niedługo nie będę miała tak dużo wolnego czasu i pisanie będzie jeszcze trudniejsze, więc mobilizuję się teraz i mam nadzieję, że jak już zacznę, to potem pójdzie z górki...

Marzenie o Edynburgu spełnione

Kilka dni temu wróciłam ze wspaniałej podróży i chociaż prozaiczne obowiązki dopadły mnie jak tylko otworzyłam drzwi mieszkania (bo przecież pranie trzeba zrobić, zakupy, bo lodówka pusta, posprzątać, bo kurz przez ten tydzień zdążył się zadomowić...), nadal trzymają mnie ogromne emocje, które sprawiają, że chciałabym Wam opowiedzieć wszystko teraz zaraz, a jednocześnie nie wiem od czego zacząć, żeby ta opowieść miała ręce i nogi. Odwiedziłam przepiękne miejsca. Spotkałam się z cudownymi ludźmi. Spędziłam niezapomniany czas i odhaczyłam kolejne marzenie, które od bardzo dawna czekało na swoją kolej.

Blankenese - elegancka dzielnica Hamburga

Dzisiaj zabieram Was do kolejnego labiryntu urokliwych zaułków, jednak zupełnie zmienimy klimat. Zamiast błękitnego nieba i złotego słońca będzie mgła i słota. A białe domki Altei ustąpią miejsca kolorowym budynkom Blankenese. I chociaż atmosfera będzie mniej egzotyczna, gwarantuję, że i tutaj można doświadczyć wielu zachwytów.

Altea - w białym labiryncie

Nie będę ukrywać, że mi się chciało. Bo się nie chciało. Loty przesiadkowe mnie męczą. Najchętniej to bym wsiadła do samolotu w Gdańsku i wysiadła bezpośrednio w Palmie. Ale póki co jest jak jest (ale już niedługo to się zmieni, bo zostają wprowadzone loty bezpośrednie na wspomnianej trasie, jupi!), więc lecąc z Polski na Majorkę muszę nieco kombinować. Stwierdziłam, że skoro już po raz n-ty lecę przez Alicante, może dobrym pomysłem jest wykorzystać tę przesiadkę, na jakąś wycieczkę po okolicy. Co prawda sporo w rejonie Alicante już widziałam, ale kilka miejsc jeszcze zostało do odwiedzenia, więc moja podróżnicza półkula mózgowa stwierdziła, żeby jednak ze zwykłej przesiadki, zrobić sobie taką przedłużoną. No a potem przyszedł właśnie ten moment, że tak bardzo mi się nie chciało, że marzyłam tylko o tym, żeby już po prostu być na Majorce. No ale nocleg w Alicante był już opłacony i data biletu Alicante - Palma też wskazywała na kilka dni później niż ten na trasie Gdańsk - Alicante, więc tak jakby nie było odwrotu. Potem doszedł jeszcze dylemat, gdzie pojechać z tego Alicante... Na tapecie miałam dwa miejsca. Jedno bardziej zurbanizowane, drugie bardziej przyrodnicze. Monia zachęcała mnie do tego drugiego. Ja jednak wybrałam to pierwsze, głównie z powodu korzystniejszych połączeń autobusowych i tym oto sposobem wybrałam się do Altei. A teraz po tym przydługim wstępie, zapraszam Was na spacer uliczkami białego hiszpańskiego miasteczka.

Popularne teraz

instagram