Polecane posty

Alfabia - romantyczna posiadłość na skraju Tramuntany

Jeśli wydaje Wam się, że ja już na Majorce widziałam wszystko, to niestety muszę Was zawieść. Z każdą kolejną wycieczką okazuje się, że miejsc do odkrycia jest więcej i więcej. Lista rozrasta się w zastraszającym tempie, a ja nie mam czasu, żeby to wszystko tak od razu zobaczyć. Ogrody Alfabia musiały więc sporo poczekać na swoją kolej. Ale w końcu się doczekały i dzisiaj właśnie o nich, czyli o najbardziej romantycznym ogrodzie na Majorce.

Cala Figuera - najbardziej fotogeniczne miasteczko portowe?

Cala Figuera to jedno z tych miejsc, które przewodniki stawiają na samym czele list miejsc, które na Majorce po prostu trzeba zobaczyć. Mnie nigdy nie było tam po drodze, więc upłynęło trochę czasu zanim wreszcie tam dotarłam. Poza tym miałam też przeświadczenie, że skoro miejsce jest tak popularne, może być po prostu przereklamowane. Nie warto więc było jechać na drugi koniec wyspy tylko po to, żeby się rozczarować. Teraz przez nową pracę zmieniłam lokalizację i miasteczko portowe Cala Figuera mam właściwie po sąsiedzku. W linii prostej, bo w rzeczywistości wcale tak blisko też nie jest... Ale mimo wszystko wreszcie udało mi się tam dotrzeć. I wiecie co? Teraz trochę żałuję, że tak długo odkładałam wycieczkę w to miejsce, bo Cala Figuera jest naprawdę urokliwa.

Szczęśliwy jak ło(so)ś

Nie jest tajemnicą, że turystycznie kręci mnie głównie Hiszpania i inne kierunki hiszpańskojęzyczne. Ale wraz z kolejnymi podróżami, mój apetyt na odkrywanie innych miejsc na świecie stale rośnie. Między innymi dzięki Ani z bloga Norwegia i reszta świata uświadomiłam sobie, że na północy Europy, w tych teoretycznie zimnych krajach, też może być fajnie. W Szwecji, Finlandii i Estonii już byłam, ale Norwegia wciąż jeszcze na mnie czeka. U Ani mogę zobaczyć niesamowite krajobrazy i przepiękne zakątki. Zachęciły mnie na tyle, że postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej także o samych Norwegach i sięgnęłam po książkę innej blogerki - Anny Kurek Szczęśliwy jak łosoś. O Norwegii i Norwegach i dzisiaj powiem Wam, czy było warto.

źródło okładki: Lubimy Czytać

Dzień 8: na granicy

Prognozy pogody nie były zbyt optymistyczne, miało padać przez cały dzień. Ale nie miałyśmy zbyt dużego wyboru. Pada czy nie, trzeba było ruszać w drogę. A bez sensu tylko jechać samochodem do celu, skoro na trasie było kilka ciekawych miejsc. No i jeszcze chciałyśmy troszkę pochodzić po samej Narwie, bo poprzedniego wieczora byłyśmy już zbyt zmęczone. 

Dzień 7: Estonia północna i jej osobliwości

Poza tym, że Tallin jest stolicą Estonii i jest niesamowicie urokliwym miastem, o Estonii nie wiedziałam nic. Nie miałam bladego pojęcia, które miejsca odwiedzić i czego w ogóle się spodziewać. Nasz plan był taki, żeby wypożyczyć samochód na kilka dni i objechać Estonię dookoła, bo w końcu nie jest to jakiś bardzo duży kraj. I to był strzał w dziesiątkę, bo zobaczyłyśmy wiele różnorodnych miejsc i odkryłyśmy różne oblicza tego niezwykłego kraju. Jeśli mam być szczera, to z tych czterech krajów, do których dotarłyśmy podczas naszej podróży (Finlandia, Estonia, Łotwa i Litwa), Estonia podobała mi się najbardziej i mam nadzieję i Was zachęcić do odwiedzenia tego państwa, bo naprawdę warto. O Estonii mało się mówi w świecie turystyki, a jest to miejsce po prostu przepiękne.

Popularne teraz

instagram