Borne Sulinowo - miasto widmo

Borne Sulinowo. Myślę, że każdemu kiedyś obiła się o uszy ta nazwa. Dzisiaj jest to zwyczajne malutkie miasteczko gminne, ale jeszcze całkiem niedawno była to pilnie strzeżona miejska twierdza, której próżno było szukać na mapach. Mówi się, że jest to jedno z najbardziej tajemniczych miast na terenie Polski, bowiem do dzisiaj krążą na temat tego miejsca różnorakie legendy.

O Kielcach słów kilka

Jak ten czas zapiernicza. Uzupełniałam sobie przed chwilą luki w książkowej aplikacji i nie mogłam uwierzyć, że niektóre z książek, które tak dobrze pamiętałam, czytałam już kilka dobrych lat temu. Na blogu nie jest inaczej. Mam listę miejsc, które odwiedziłam, a które jeszcze nie pojawiły się na tym blogu i dzisiaj właśnie o jednym z nich napiszę, ale (uwaga!) są to wspomnienia z 2021 roku. Serio, nie wiem kiedy minęło tych pięć lat. Pocieszające w tym wszystkim jest to, że były to piękne lata i wiele się w tym czasie dobrego wydarzyło, także nie ma co narzekać na upływ czasu, tylko korzystać z niego garściami, bo mimo wszystko tego czasu jest nam dane niewiele.

Kaszuby pod białą pierzynką

Ostatnimi laty prawdziwa biała zima zdarza się od wielkiego dzwonu, toteż gdy spada śnieg i to jeszcze w takich ilościach, że trzeba wyciągnąć łopaty do odśnieżania i narciarskie spodnie, żeby się za bardzo nie pomoczyć przy tym odśnieżaniu, mam wrażenie jakbym była w podróży po biegunie północnym. Zazwyczaj taka zima trwa krótko, więc póki jest, trzeba ją łapać. Toteż jak w sylwestra spadł śnieg, to zamiast przygotowywać kolację sylwestrową, wbiłam się w ciepłe ubranka, zabrałam ze sobą aparat i ruszyłam na spacer po wiosce w celu uwiecznienia tych białych krajobrazów, choć powoli robiło się już ciemno i zdjęcia mają dość unikatowy klimat. Oczywiście zdjęć narobiłam tyle, że teraz nie bardzo wiem, co miałabym z nimi począć, więc uznałam, że Wam je pokażę, żeby się nie kurzyły na dnie karty pamięci.

Wieżyca - najwyższy szczyt na Kaszubach

Mówi się cudze chwalicie, swego nie znacie. Pisałam tutaj o moich wielodniowych wyprawach po różnych zakątkach Europy. Odkrywałam skrupulatnie perełki Majorki. Ale Kaszuby, z których pochodzę, jakoś zeszły na drugi a nawet i dalszy plan na tym blogu. Jednak w tym przypadku to nie dlatego, że nie znam i nie zwiedzam najbliższej okolicy, ale dlatego, że w wielu miejscach byłam już tyle razy, że zapomniałam, że mogą to być miejsca ciekawe dla turysty z innych regionów Polski. Więc, żeby nieco wyrwać te Kaszuby z otchłani zapomnienia, dzisiaj pokażę Wam jedno z najważniejszych miejsc na mapie regionu.

Sandomierz ~ miasto pełne legend

Jako, że dzisiaj jest dzień niepodległości i tak jakby urodziny Polski, postanowiłam opublikować coś z naszego polskiego podwórka. Padło na zaległy wpis z Sandomierza, który odwiedziłam już kilka dobrych lat temu i nie mam bladego pojęcia, dlaczego wcześniej nie napisałam o tym miejscu. Byłam tam w tym samym roku, kiedy wybrałam się na objazd po krajach nadbałtyckich, a to był bardzo intensywny w przygody czas, więc pewnie gdzieś ten Sandomierz się po prostu zapodział pośród innych wspomnień. Niemniej teraz z przyjemnością wracam do tamtych chwil. A te kolorowe jesienne zdjęcia na pewno rozjaśnią nam wszystkim tę polską szarość za oknem.

Zima na Kaszubach

W ostatnim czasie pogoda była tak ładna, że nie potrafiłam usiedzieć przed komputerem, żeby coś dla Was napisać. Każdą wolną chwilę wykorzystywałam na to, żeby łapać promienie słońca. No a druga kwestia to taka, że jak na razie, jeśli świeci słońce, na dworze jest cieplej niż w mieszkaniach a ja nie chciałam marznąć, to też wychodziłam ile się dało. Tym samym cały mój plan aktywnego pisania legł w gruzach i zamienił się w spacery i słuchanie audiobooków, do których się przekonałam całkiem niedawno. Na dzisiaj też był plan, żeby zrobić sobie kolejną wycieczkę rowerową, ale jest troszkę niemrawo za oknem i zamiast ryzykować, że zmoknę, piszę.

Koniec Polski końcem Unii Europejskiej

Urlop, urlop i po urlopie. Nie było mnie w tamtym czasie na blogu, ale byłam w Polsce! Głównie, by się spotkać z rodziną i odpocząć. Ale poza tym udało mi się również wybrać na niedługą wycieczkę krajoznawczą. Dotrzeć do granicy polsko-rosyjskiej już od dawna było na mojej liście, ale dopiero teraz udało się ten pomysł zrealizować i przed Wami jego owoce. 

City break ~ Szczecin

Jeśli ktoś mi proponuje jakiś wyjazd turystyczny, a ja w dodatku mam w tym terminie wolne, to nie jestem w stanie i nie chcę odmawiać. Nie zastanawiam się ani chwili, tylko mówię: JADĘ. A potem to już nie ma odwrotu. Takim spontanicznym wyjazdem był weekendowy wypad do Szczecina - mój pierwszy raz w tym mieście i dzisiaj Wam co nieco opowiem o swoich wrażeniach. Zapraszam do dalszej lektury. Zapraszam również tych, którym nie chce się czytać, pooglądajcie sobie chociaż zdjęcia ;)

Zamkowisko ~ średniowieczny gród warowny

Niektórymi ścieżkami można chadzać codziennie, a i tak może się zdarzyć, że coś się przed nami ukryje. Drogą z Gołubia na Stare Czaple przez Pierszczewo jeździłam już kilka razy i zawsze się zastanawiałam, skąd też się wzięła tajemnicza nazwa Zamkowisko na jednym z drogowskazów. Gdzieś tam z tyłu głowy była myśl, że może to jakieś nawiązanie do dawnych grodów warownych, ale dopiero w tym roku udało mi się to zweryfikować. 

Góra Czarownic i sekrety zakonników


Robiłam ostatnio porządki w folderach ze zdjęciami i znalazłam całkiem świeże zdjęcia ze spaceru na Górę Czarownic w Kartuzach i uświadomiłam sobie, że jeszcze nie miałam okazji nic o niej napisać tutaj na blogu.

Łódź od kuchni

Plusem prowadzenia bloga jest to, że nawet jeśli stracisz głos, co właśnie mnie dopadło, nadal możesz pisać; także chociaż struny głosowe odmawiają mi posłuszeństwa, blog nie pozostaje milczący i dzisiaj przygotowałam dla Was małe zestawienie restauracji w Łodzi, które udało mi się odwiedzić. Zapraszam.

City break - Łódź miasto praktyczne

Łódź to taki środek Polski. Miasto, które jest raczej przez turystów omijane, choć w ostatnich latach sporo się zmieniło w tym temacie. Sama pamiętam, jak jeszcze w Polsce nie było tylu autostrad :D że Łódź była zmorą wielu kierowców podróżujących z jednego końca Polski na drugi. Przez Łódź trzeba było jakoś przejechać i najlepiej, żeby nie trafić wówczas na godziny szczytu. Nikt nie myślał o tym, żeby się tam zatrzymać. Bo i po co? Miasto - fabryka. I po tylu latach wybrałam się na urlop właśnie do Łodzi. Oj, wiele osób z mojego otoczenia się dziwiło: a co tam można robić? O, dziwo można całkiem sporo 

Zapomniane miasto zmarłych


Zapewne już wszyscy słyszeli o katastrofie, jaka miała miejsce w Paryżu. I chyba się ze mną zgodzicie, że jest to potworny cios nie tylko dla Francuzów, ale i dla całej naszej cywilizacji. Przykro jest patrzeć, jak dzieło, które od lat było symbolem Francji oraz perełką architektury romańskiej, w jedną noc uległo zniszczeniu. Ale to wydarzenie przypomina nam, że wszystko jest ulotne. I nieważne, czy uda nam się wybudować pomnik trwalszy niż ze spiżu, w pewnym momencie wszystko ma swój koniec.

Moje Kaszuby

Ponieważ ostatnio nigdzie nie wyjeżdżałam, pogoda jakoś nie nastrajała do wojaży, i siedzę sobie spokojnie na Kaszubach, postanowiłam tym razem napisać coś więcej o tym regionie, który wciąż wydaje się być mało znany, a naprawdę zasługuje na uwagę. Poza tym dziś jest idealny moment na publikację czegoś o Kaszubach, bowiem właśnie 19 marca obchodzimy Dzień Jedności Kaszubów.

Co tu Wiele mówić... ~ Kalwaria Wielewska

Śniegi stopniały (mam nadzieję, że już tej zimy nie powrócą), o poranku budzi nas słoneczko, aż chce się wyjść z domu. Można po prostu wyjść na spacer do lasu lub zaplanować pierwszą wiosenną wycieczkę po Polsce. Mam dla Was pewną propozycję - Kaszuby. Ale co tu Wiele mówić. Zabieram Was dzisiaj na króciutką wycieczkę do Wiela. 

Krótka historia Solidarności ~ wizyta w ECS

Czas leci bardzo szybko, a ja wciąż gdzieś w tyle za nim gonię i jak na razie nie zanosi się na to, bym miała go dorwać. Nie wiem, czy to ze mną coś nie tak, czy to ten czas jakiś taki pośpieszny się zrobił. Nie ważne. W każdym razie to właśnie czas jest powodem ciszy na blogu oraz zaległości na Waszych blogach. Nie mam pojęcia, kiedy wreszcie uda mi się to wszystko nadrobić. Mam nadzieję, że jeszcze w tym życiu :)

Oby ta historia już nigdy się nie powtórzyła

Wieje, gwiżdże, pada, a w nocy nawet grzmi. Wkurzam się, że muszę w takiej pogodzie w ogóle wychodzić z domu. Przejście z samochodu do pociągu jest wyzwaniem jak wiatr wieje w twarz, krople deszczu osadzają się na okularach, a po wejściu do ciepłego pociągu, zachodzą parą i muszę je zdjąć, żeby znaleźć jakieś wolne miejsce, którego oczywiście nie ma. Cud, że tym razem udało mi się dostać dobre miejsce stojące. Niestety każdego dnia przytrafia się coś, co skłania nas do narzekania. Ja staram się tego unikać, ale już chyba taka ludzka natura. Nigdy nie będzie dobrze, zawsze jest jakieś "ale". Tylko, że tak naprawdę zawsze mogło być gorzej. Cofnijmy się niecałe 100 lat wstecz i pomyślmy o tych wszystkich ludziach, którzy cierpieli trudy wojny? Czy faktycznie takie złe to nasze życie teraz? Inne czasy, inne problemy, ale mimo wszystko mamy teraz lżej. Niestety dostrzegamy to dopiero, gdy na własne oczy zobaczymy ówczesne cierpienie. 

Rowerem po Kaszubach ~ niedokończone dzieło życia


Kto nigdy nie wyobrażał sobie życia na zamku? Piękna architektura, ogromna sala balowa, elegancka garderoba, wystawne posiłki... A kto próbował kiedyś urzeczywistnić to wyobrażenie? Noc spędzona w hotelu w zamku jest jakimś pomysłem, ale czy nie lepiej byłoby mieć swój własny zamek? Gdański artysta Piotr Kazimierczak stwierdził, że zrobi coś, o czym inni tylko marzą i rozpoczął budowę swojego własnego zamku. W niewielkiej wiosce na Kaszubach - Łapalicach. 

Rowerem po Kaszubach - Góra Sobótka


Najkrótsza noc w roku to dobra okazja do świętowania. Na Kaszubach palimy ogniska, pleciemy wianki i szukamy kwiatu paproci. O ogniskach, które nazywamy sobótkami, pisałam tutaj. Dzisiaj natomiast będzie krótka notka o wzgórzu na Kaszubach, które również nazywa się sobótką. Post miał się pojawić w sobótkową noc, ale byłam trochę zajęta pakowaniem, więc jest dopiero dzisiaj.

Cały świat w jednym miejscu

Wszystkim już w głowach lato, słońce i wakacje. Ale przypominam, że mamy jeszcze wiosnę i to w dodatku bardzo piękną. Sami spójrzcie na te kolorowe zdjęcia z ogrodu botanicznego w Gołubiu.


instagram