22 sierpnia 2015

Centrum Słowian i Wikingów

Dzisiaj zaproponuję Wam podróż do przeszłości. I to do dosyć odległej przeszłości, bo aż do okresu wczesnego średniowiecza. Wehikułem czasu będzie tym razem osada Słowian i Wikingów na Wyspie Wolin. 




Czym jest Centrum Słowian i Wikingów? Nie jest to oryginalna osada, jak chociażby Biskupin. W skansenie możemy oglądać rekonstrukcje budowli sprzed 1000 lat. Ale nie na oglądaniu nasze zwiedzanie się kończy. Wręcz przeciwnie - dopiero się zaczyna. Bo możemy również wejść do dawnych mieszkań, dotknąć przedmiotów codziennego użytku, wypróbować je, a nawet możemy się położyć na łóżku ówczesnego Słowianina i zapaść w drzemkę. A nuż przyśni nam się życie we wczesnośredniowiecznej osadzie...




Skansen jest żywym muzeum, w którym możemy dosłownie dotknąć historii. Strzelaliście kiedyś z łuku? Może warto się nauczyć. Tutaj jest to możliwe.



Jeśli mówimy o osadzie na Wolinie, musimy też wspomnieć o największym, międzynarodowym festiwalu wczesnośredniowiecznym. Do Centrum zjeżdżają się pasjonaci i rekonstruktorzy z całego świata, by przez kilka dni zapomnieć o realiach XXI wieku i żyć tak, jak żyli ludzie tysiąc lat temu. Impreza jest pod wieloma względami atrakcyjna również dla turystów. Jest okazją do tego, by na własne oczy zobaczyć rzemiosło dawne, by na chwilę przenieść się w czasie. 




Moja wizyta w osadzie przypadła na ponad tydzień przed rozpoczęciem Festiwalu, a już niektóre chaty były zamieszkane przez Słowian czy Wikingów. Czułam się trochę tak, jakbym wtargnęła butami w czyjeś życie. Przestępowałam próg i tym samym znalazłam się w czyimś mieszkaniu. W innych skansenach również możemy wchodzić do chat i oglądać umeblowanie. Ale tutaj wchodziło się po prostu do czyjegoś domu. Te chaty miały w sobie życie. Nie oglądałam eksponatów. Widziałam i dotykałam przedmioty, które były wykorzystywane przy codziennych czynnościach. To było niesamowite. 




Pewnie zastanawiacie się jeszcze, dlaczego połączono słowiańską osadę z osadą Wikingów. I w tym miejscu kilka informacji z historii. Miasto Wolin było niegdyś bogatym grodem słowiańskim znanym w całej ówczesnej Europie. Przebiegały przez nie szlaki handlowe, przez co było odwiedzane przez kupców z najróżniejszych zakątków kontynentu. Aż do połowy Xw., kiedy to na Wolin napadli Wikingowie. W tym miejscu łączą się losy Słowian i Wikingów. Potem osiadający muł na dnie Dziwny zaczął utrudniać żeglugę. A stałe wojny z Duńczykami były przysłowiowym gwoździem do trumny potężnego grodu. Dzisiaj tę historię można poznać właśnie dzięki uczestnictwie we wspomnianym już Festiwalu. Serdecznie zachęcam, bo ponoć naprawdę warto. 



Z informacji praktycznych:

godziny otwarcia: 
we wakacje: 10-18
pozostałe miesiące: 10-16

bilet wstępu: normalny 8,50 zł 

parking: bezpłatny, przy samej osadzie

strona internetowa: jomsborg-vineta.com


Chyba jeszcze na żadnym blogu tego nie było. Jeśli będziecie mieli potrzebę, nie wahajcie się skorzystać z tamtejszej toalety. Po spacerze po osadzie zastanawiałam się, czy również toalety są epokowe, bo przecież Centrum Słowian i Wikingów to nie taki zwykły skansen, a po prostu historyczne osiedle, gdzie naprawdę żyją ludzie. I jakież było moje zdziwienie, kiedy przekroczyłam próg "wychodka" :) Ale bardzo miłe zdziwienie. Nie będę zdradzać więcej :)

I tym oto tajemniczym akcentem stawiam ostatnią kropkę.  

8 komentarzy:

  1. Ha! Kiedyś czytałam o tym miejscu i bardzo mnie zaciekawiło. Ten festiwal musi być super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Tylko, że jest dosyć popularny i przyciąga tłumy, więc naprawdę cieszę się, że do osady przybyłam jeszcze przed tym wydarzeniem. Przynajmniej na spokojnie wszystko obejrzałam. Ale też pewnie wiele atrakcji mnie ominęło.

      Usuń
  2. Pierwsze skojarzenie? Biskupin.
    A tu mnie zaskoczyłaś! Wolin! :))) Swietnie wygląda, ceny baaardzo przystępne, piekna pogoda i można zwiedzać :)))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, też miałam takie skojarzenia, kiedy tam przyjechałam. Ale po zwiedzaniu muszę stwierdzić, że jest to miejsce w zupełnie innym stylu niż Biskupin. Tutaj ta historia jest bliżej nas przez to, że możemy w aktywny sposób uczestniczyć w życiu osady.
      Oj, tak, pogodę mieliśmy idealną na zwiedzanie :)

      Usuń
  3. Wybieram się tam wybieram i wybrać nie mogę :)
    za daleko
    dobrze że mogłam obejrzeć u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. La de historias que se habrán vivido ahí, y algunas no muy felices. Interesante post Jula.
    Besos.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam o tym miejscu na jednym z blogów. Jednak niezbyt zaciekawiło mnie to miejsce.
    PO Twojej relacji jestem pewna, że w przyszłym roku poznam go.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zmienić Twoją ocenę tego miejsca na pozytywną :) Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)