15 kwietnia 2016

Kaktusiarnia

Przy okazji szukania widoków z Kaszubskiego Oka, natrafiłam na zdjęcia z miejsca dość nietypowego. Do atrakcji turystycznych zaliczane są najczęściej zabytki architektoniczne, miejsca związane z historią, czy różnego typu obiekty rekreacyjno-sportowe. Ale hodowla, w dodatku kaktusów? 


Przy okazji wycieczki do Trójmiasta zachęcam Was, byście na chwilę zostawili stare uliczki Gdańska, piękne molo sopockie i Miasto z morza, czyli Gdynię i ruszyli w kierunku Małego Trójmiasta Kaszubskiego, do Rumi. To tutaj właśnie znajdziecie imponującą kolekcję kaktusów i innych sukulentów. Aż trudno uwierzyć, że właściciele największej takiej hodowli w Polsce zaczynali od kilku roślin kaktusowatych, które zdobiły domowe parapety. Dzisiaj na terenie gospodarstwa znajduje się jakieś 5000 gatunków i form. 



Zwiedzanie jest bezpłatne, a jest tam co oglądać. Miejsce robi wrażenie nie tylko na miłośnikach przyrody. Sama ilość kaktusów jest powalająca. A co jeden to piękniejszy. Przybierają różne kształty i kolory. Niektóre naprawdę mogą zaskoczyć. Tylko trzeba uważać, żeby nie nadziać się na jakąś igiełkę.  



Informacje praktyczne:

Hodowla Kaktusów i Innych Roślin Sukulentycznych
Rumia, ul. Partyzantów 2

godziny otwarcia: 
poniedziałek-piątek 9:00 - 17:00
sobota 9:00 - 15:00
niedziela i święta po uprzednim kontakcie mailowym lub telefonicznym

* (w ciągu całego weekendu majowego kaktusiarnia czynna w godzinach 9:00 - 17:00)

bilety: zwiedzanie darmowe



Właściciele kaktusiarni prowadzą również sprzedaż nadwyżek roślin w godzinach otwarcia gospodarstwa dla zwiedzających. Hala sklepowa jest niczym wystawa miniaturek kaktusów. Podejrzewam, że mało kto opiera się ich urokowi i wychodzi stamtąd z pustymi rękoma :) Sama przywiozłam z Rumi pięknego kaktusa, który wyglądem skojarzył mi się z ananasem. Niestety jego żywot już się zakończył na skutek moich marnych zdolności ogrodniczych :( Aż mnie chęci, by znów tam powrócić i zakupić nową roślinę. 


Zdjęcia archiwalne z 2007 roku. 

17 komentarzy:

  1. chyba najgorsze jest to przejście między nimi, bo igiełki mogą łatwiej dosięgnąć zwiedzających ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś takiego jak na pierwszych zdjęciach przywiozłem sobie kiedyś z Włoch ładnie się zaaklimatyzował, ale miał miliard maleńkich kolców/haczyków które przebijały nawet rękawiczki poczym utkwiwszy w skórze drażniły przez długi czas. Od tamtrj pory jestem bardzo ostrożny z kaktusami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie drobne igiełki są najgorsze, bo potem nawet trudno je wyciągnąć, jak już się wbiją niechcący w skórę.

      Usuń
    2. na moje odczucie to one wcale się "niechcący" nie wbijały, one to robiły chętnie i z zapałem :-)

      Usuń
  3. Mieszkałam w Rumii za młodu :) i już wtedy tamtejsza kaktusiarnia była największą w Polsce. Cieszę się że ten stan trwa, zapewne od tamtego czasu znacząco wzrosła ilość i gatunki tamtejszych okazów. Uśmiercić kaktusa, no wiesz Ty co. Myślałam, że się nie da :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne kaktusiarnia cały czas się rozwija i jeszcze długo będzie dzierżyć miano największej :)
      Nie ma rzeczy niemożliwych ;) Aczkolwiek szkoda tego kaktusa. Cóż, nie mam ręki do roślin :(

      Usuń
  4. Kaktusy to fascynujące roślinki, we wrocławskim botaniku też ich sporo. Najgorsze są takie z najcieńszymi igiełkami - draśnięcie boli i źle się goi, ale i tak warto sobie z nimi poobcować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie cuda i tak niedaleko mnie! Uwielbiam takie miejsca, kiedy tylko czas pozwoli na pewno się wybiorę :). Bardzo ładne zdjęcia :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze jedno :D. Właśnie zapisywałam sobie adres, stronę i godziny otwarcia i przypomniało mi się, że miałam kaktusa. Kiedyś dostałam, no i o dziwo trzyma się całkiem nieźle! A moje zdolności do roślin są cudowne, piękną azalię załatwiłam w 2-3 tygodnie. Skoro mówisz, że można kupić tam na miejscu tez coś, to może się skuszę :D.

      Usuń
  6. Mój syn ma kaktusiarnię na parapecie i dzięki jego niedbałości o nie, kwitną :)
    Bo ponoć kaktus potrzebuje przesuszenia żeby zakwitnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może za bardzo dbałam o tego mojego kaktusa i się na mnie obraził :D

      Usuń
  7. Ja w ogóle lubię sukulenty, więc bardzo fajne miejsce odkryłaś :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ps. Choć mam teraz mało czasu, staram sie zaglądać, choć nie zawsze skomentuję - wybacz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, jak córeczka będzie większa, to zajrzycie do kaktusiarni. Bo teraz to pewnie chciałaby wszystkiego dotykać i mogłoby to mieć nieprzyjemne zakończenie :)

      Usuń
  8. Ciekawe miejsce. Może kiedyś go poznam.
    Swego czasu namiętnie kupowałam kaktusy i cieszyłam się sporą kolekcją.
    Ktoś mi powiedział, że zazwyczaj kaktusy to bezproblemowe rośliny. Potrzebują wody raz w tygodniu. Hmm, uwierzyłam w to... Niestety, musiałam się ich pozbyć ponieważ zabierały mi sporo czasu.
    Pozdrawiam:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam, że każdy może sobie pozwolić na kaktusa. Ale, jak wszystkie rośliny, potrzebują odpowiedniej pielęgnacji.

      Usuń
  9. Uwielbiam kaktusy! Świetnego odkrycia dokonałaś:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)