19 września 2016

Međugorje czyli między górami

Nie mogłam się doczekać, kiedy opowiem Wam o tym miejscu, a teraz... nie wiem, co napisać.

Jednego jestem pewna. Wrócę tam. Nie wiem dlaczego, ale tam czułam się jak w domu. W ogóle nie chciałam stamtąd wyjeżdżać. Coś jest w tym miejscu wyjątkowego.


Međugorje leży na terenie Bośni i Hercegowiny, ale jest zamieszkiwane jedynie przez Chorwatów. Miejscowość znana z objawień maryjnych, które nieprzerwanie trwają od 1981 roku. Kościół katolicki ich nie potwierdza, ale też nie odrzuca. Stanowisko Kościoła poznamy prawdopodobnie dopiero po zakończeniu objawień i badań nad nimi prowadzonych. Niemniej jednak do Međugorja przyjeżdża wielu pielgrzymów z całego świata, w tym również z Polski. 



Međugorje to malutka miejscowość, jak sama nazwa mówi, położona między górami. Do niedawna mało znana wioska. Wraz z ruchem pielgrzymkowym nieco się rozrosła. Mimo to nadal pozostaje miejscem spokojnym, idealnym do modlitwy. Poza kultem Maryi w niczym nie przypomina polskich sanktuariów maryjnych, jak np. Licheń czy Jasna Góra. Kościół pw. św. Jakuba jest prosty i skromny. W środku panuje cisza. Nie ma błysków fleszy. Jest tak, jak powinno być w świątyni.


Obok kościoła znajduje się również plac z ołtarzem polowym, gdzie w okresie letnim odbywają się wszystkie msze i nabożeństwa, ale w języku chorwackim. Nie jest to jednak problem, gdyż w tym samym czasie msza jest transmitowana w radio z tłumaczeniem między innymi na język polski. Ponadto w kaplicy odbywają się msze w językach narodowych. Po polsku o godzinie 13:00. Po więcej informacji można się udać do Informacji Turystycznej, gdzie dostaniemy także ulotki w języku polskim.



Cały ruch turystyczno-pielgrzymkowy w Međugorju odbywa się wokół kościoła i wzdłuż ulicy Jana Pawła II. Na terenie kościoła panuje raczej cisza i skupienie. Trochę dalej większy gwar i komercja. Sklepiki z różańcami w każdej postaci. Pamiątki różnej maści. Również nalewki i wszechobecna rakija.

Nieco dalej od centrum jeszcze spokojniej. Wokoło zieleń. W oddali góry. Dźwięk cykad. Za płotem winnica. W ogrodzie kiwi. I sympatyczni ludzie, którzy zawsze służą pomocą.



W Međugorju, jako centrum ruchu pielgrzymkowego, nie ma problemu ze znalezieniem noclegu. Podobnie jak w nadmorskich kurortach, niemalże w każdym budynku znajdzie się pokój, w którym można przenocować. Większość pielgrzymów wybiera najbliższą okolicę kościoła. My jednak spaliśmy trochę dalej. Co nie znaczy że na uboczu, bo przy drodze prowadzącej na autostradę.


Właścicielem Hotelu Glory jest sympatyczna rodzina, u której poczujesz się, jak w gościnie u własnej rodziny. Przepyszne (!) domowe jedzonko. Nie jestem smakoszem. Nie przywiązuję zbyt dużej wagi do walorów smakowych potraw, dlatego też trudno zauroczyć moje podniebienie. Ale obiady w Međugorju to było niebo w gębie. Bardzo miła atmosfera. A sam pensjonat, widać, że się rozwija. Trwała akurat rozbudowa budynku i remont wewnątrz, więc tym bardziej pragnę tam wrócić, aby zobaczyć efekt końcowy. Kwaterę polecam nie tylko pielgrzymom, ale wszystkim podróżującym do Bośni, bowiem Međugorje to również świetna baza wypadowa do pobliskich atrakcji turystycznych: wodospady Kravice, Mostar, czy nawet Dubrownik.

5 komentarzy:

  1. Ostatnio ten kościół miałam okazje oglądać w pomniejszeniu w Parku Miniatur Sakralnych w Częstochowie. Jak napiszę posta, sama zobaczysz :)
    Fajnie, że mogłaś tam być. Ja akurat nie byłam w Medugorje będąc w Bośni..

    OdpowiedzUsuń
  2. O zobacz, a ja nie wiedzieć czemu zupełnie inaczej sobie to miejsce wyobrażałam. Może i ja kiedyś tam dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja też zupełnie inaczej sobie wyobrażałam to miejsce?

      Usuń
    2. I w moich wyobrażeniach wyglądało inaczej. Ale byłam mile zaskoczona, kiedy tam dotarłam.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)