26 marca 2014

W marcu jak w garncu

Wczoraj byłam kompletnie dobita nagłym nawrotem zimy. Ale poprawiłam sobie humor oglądając stare zdjęcia, na których wiosna powolutku budzi przyrodę do życia. I chyba przywołałam tymi fotografiami wiosnę, bo dzisiaj ponownie świeci słońce.


Tym razem już nie mogłam usiedzieć w domu, tym bardziej, że wcześniej wróciłam, więc poszłam pobiegać. I wiecie co? Doszłam do przygnębiającego wniosku. Z moją kondycją nie jest najlepiej. Ale przecież da się to naprawić. 


 Pogoda będzie (mam nadzieję) coraz ładniejsza, co będzie sprzyjało spędzaniu wolnego czasu na świeżym powietrzu. Nic więc nie zaszkodzi, aby ten czas wykorzystać w sposób bardziej kreatywny. 
Bieganie. To jest to.


Niegdyś naprawdę lubiłam biegać. To była dla mnie prawdziwa przyjemność. Wychodziłam w dresie do lasu i przemierzałam truchtem niezbadane ścieżki. I nigdy nie byłam zmęczona. Bo kiedy wracałam, miałam jeszcze więcej energii niż przed bieganiem. 



Niestety w pewnym momencie nawał obowiązków zmusił mnie do zrezygnowania z tej formy aktywności. Przez to się trochę zasiedziałam, o czym dzisiaj w pełni sobie uświadomiłam. 
Plan na wiosnę: bieganie.


Tym o to sposobem, mam już pomysł na następnego posta. Tylko nie wiem, kiedy się pojawi, bo ten tydzień do najlżejszych nie należy. 

13 komentarzy:

  1. Popatrz jak niewiele nam potrzeba. Ja robię podobnie.
    Kiedy mam "doła" wyciągam wakacyjne albo wiosenne zdjęcia i już mi jest lepiej.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że wynaleziono coś takiego jak aparat fotograficzny :)

      Usuń
  2. No cóż...
    Z mają kondycją tez ostatnio nie jest dobrze, bo ciągle siedzę i siedzę.

    A marcowy garniec? Uspokoi się!

    U mnie krokusy już przekwitły, już praktycznie nie ma po nich śladu. Przekwita forsycja, magnolie... Teraz wypada wypatrywać mleczy i maków?

    Mój tydzień jest również ciężki, dziś po 19 wróciłam z pracy, mieliśmy szkolenie z panią psycholog z Warszawy.

    Ale weekend już niedługo i może wyjdę porobić kilka fotek.

    Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się ciepło, j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kondycją to da się nadrobić. Wystarczy, żeby pogoda była sprzyjająca i żeby był czas. Wtedy nawet spacer może okazać się przydatny.
      Trochę byłam zawiedziona tą przedłużającą się zimą, jednak teraz doceniam fakt, że u mnie dopiero co przyroda budzi się do życia.
      Tak, weekend już za kilka dni. Będzie można odetchnąć. Oby słonko świeciło, to i przyjemnie będzie posiedzieć na dworze.

      Usuń
  3. Wiosna i lato to nalepszy czas żeby popracować nad kondycją. Wracamy do domu ze zwiększoną ilością endorfin i dlatego energii więcej niż przed wyjściem z domu. I właśnie dla tego uczucia warto ruszyć przed siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzeba się jeszcze do tego jakoś zmobilizować.

      Usuń
  4. Jutro weekend. U mnie zapowiadają pogodę.
    Może zdążę poszukać takich ślicznych kaczuszek.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz coś ciekawego. Jak nie kaczuszki, to coś innego :)

      Usuń
  5. Hello dear Nika!
    They are beautiful pictures!
    I wish you a great weekend my dear!
    A kiss and a hug!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też powoli zaczynam się dobijać faktem że moja kondycja kompletnie leży, zaczęłam skskać na skakance i biegać :) pozdrawiam i życzę miłego weekendu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja życzę wytrwałości w skakaniu i bieganiu ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. i moja kondycja miewa się fatalnie niestety:( Tylko ja nie lubię biegać, zdecydowanie wybieram rower, albo szybki marsz! Super zdjęcia wynalazłaś!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)