15 maja 2015

Rowerem po Kaszubach ~ Ostrzyce

Znad spokojnego Bałtyku ponownie wracamy do serca Kaszub. Tym razem posiedzimy chwilę nad jeziorem Ostrzyckim. Zobaczymy jak przyroda wstaje ze snu zimowego (tak, jeszcze zostało mi trochę zdjęć sprzed kilku tygodni, kiedy to drzewa nawet nie marzyły o zielonych liściach) i jak wygląda życie wioski przed sezonem. A potem spróbujemy prześcignąć rzekę :) 
Zapraszam do Ostrzyc.  


Ostrzyce są już kolejną kaszubską wsią, którą macie okazję poznać na moim blogu. Podobnie jak Chmielno, Ostrzyce mają swoje jezioro, które w lecie tętni życiem. W szczególności popularne są tutaj sporty wodne. Rowerki wodne, kajaki, łódeczki... A dla tych, którzy preferują transport wodny większych gabarytów, proponuję rejs "Stolemem". Statku niestety Wam nie pokażę, bo w tamtym czasie rejsy się jeszcze nie odbywały. Dopiero od maja Żegluga Stolem rozpoczyna "pracę". Statek odpływa z przystani w każdą sobotę i niedzielę maja i czerwca, a we wakacje od czwartku do poniedziałku. 



Jeśli jest taka możliwość, warto wybrać się na wycieczkę po jeziorze. Akwen jest dość sporych rozmiarów i ma własną wyspę. Jednak wydaje mi się, że jest ona prywatna. Ktoś postawił sobie tam dom, ale nie sądzę, by pomieszkiwał tam przez cały rok. Mimo to wyspa jest świetnym punktem, naturalną boją, do której możemy sobie wyznaczyć trasę naszej eskapady. Odległość niekrótka, ale też nie za długa, nawet jak na pierwszy raz. Sama kiedyś opłynęłam wysepkę kajakiem. Pierwszy raz wówczas miałam okazję wiosłować. Do tej pory jakoś trudno mi uwierzyć, że mimo swojego lęku przed kajakami, a tym bardziej tymi pływającymi po jeziorze, udało mi się dotrzeć tak daleko, a potem jeszcze stamtąd wrócić. I nawet mi się podobało :) 



Jeśli natomiast, mimo wszystko nie zdecydujecie się na wyprawę po jeziorze, zawsze możecie zostać na brzegu, usiąść na plaży, czy na pomoście, odpocząć, nakarmić ptaki, a potem wybrać się na spacer po okolicy, może wzdłuż Raduni :)




Powiem Wam, że choć już tyle razy byłam w Ostrzycach, to miejsce poznałam dopiero teraz. I to całkiem przypadkowo. Według mojej mapy, obrałam zupełnie inną drogę. Na szczęście tym razem jakoś zapomniałam o swoich planach i trochę na żywioł skręciłam w niepozorną uliczkę, która na dodatek była oznakowana jako ślepa. Ale przecież rower można zawsze wziąć na plecy i jakoś przejść przez nieprzejezdny odcinek. A jakby nawet nie dało się przejść, można zawrócić. I tak pod wpływem impulsu trafiłam w naprawdę urokliwe miejsce. Droga ciągnęła się przez pewien (niezbyt długi) odcinek wzdłuż rzeki Raduni. Miło było tak jechać w tym samym kierunku, co nurt rzeki. Alejka kończyła się mostkiem i to on był przyczyną postawienia na początku drogi znaku ślepej ulicy. Ale rowerem bez problemu dało się przedostać na drugą stronę. 
Po raz kolejny przekonałam się, że czasem warto zrezygnować z ustalonej trasy i być może znaleźć się w takim ziemskim raju. Jednak takie spontaniczne wycieczki są najpiękniejsze i przede wszystkim malują niezapomniane wspomnienia. 



Niestety nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o minusach. Ostrzyce są naprawdę ładną i zadbaną wioską. Do tego w sezonie tętniącą turystycznym życiem. I właśnie przez ten ruch turystyczny, na który jest nastawiona miejscowość, tak bardzo zaskoczył mnie brak infrastruktury dla rowerów. W samym centrum, przy najgłówniejszej plaży, przy przystani i tym samym przy budynku informacji turystycznej, obok dużego parkingu samochodowego, zapomniano o parkingu dla rowerów. Pewnie w ogóle bym na to nie zwróciła uwagi, gdybym nie przyjechała tam rowerem i gdybym we wcześniejszych miejscowościach nie cieszyła się z tego, że mam gdzie zostawić swój pojazd. Bo przecież fakt, że jestem na rowerze, nie oznacza, że nie chciałabym na chwilę z niego zejść i podejść bliżej jeziora. Mam nadzieję, że to niedopatrzenie zostanie naprawione. 

Życzę wszystkim słonecznego weekendu. 

9 komentarzy:

  1. Bo nie ma to jak świat widziany z siodełka roweru! Piękne kadry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na majówkę byłam w Sielpii, gdzie również jest jeziorko i widziałam tam podobne rowerki wodne, takie własnie fajne w kształcie aut ;))
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś jeszcze widziałam rowerki w kształcie łabędzi. Te dopiero ciekawie wyglądały. Niestety nie pamiętam, gdzie to było...

      Usuń
  3. Myślę, że następnym razem gdy odwiedzisz Ostrzyce będzie już parking dla rowerów.
    Przychodzi przecież taki moment, że musi się gdzieś pozostawić rower i tu jest problem.
    Urzekły mnie malownicze krajobrazy...
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję :)
      Takich krajobrazów jest mnóstwo na Kaszubach.

      Usuń
  4. Dobrze jest czasem zboczyć z drogi. Tyle można wtedy zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie urokliwe miejsce. A że rowerem to zawsze się przejedzie to owszem, sam nie raz stosuję a jak nie ma mostku?... bywało że rower na plecy i w bród...

    OdpowiedzUsuń
  6. Preciosos paisajes. Jula. Que bonita es la naturaleza y como nos gusta poder disfrutar de ella .
    Besos.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)