27 stycznia 2014

Zapach pergaminu #3 "...niebezpieczne zakłócenia w naszym rozumowaniu."

Już od dawna noszę się z zamiarem kupna tak głośnej Szmaragdowej Tablicy. Jednak prezenty gwiazdkowe są zawsze dla mnie wielką niespodzianką, także nie mogłam się spodziewać, że dostanę inną książkę Carli Montero. Tak więc na chwilę zaniechałam kupna tej pierwszej i zagłębiłam się w lekturę Wiedeńskiej Gry.

źródło: lubimyczytac.pl

Razem z Isabel wyjechałam do przedwojennych Austro-Węgier. Podczas gdy bohaterka odbywała podróż po Europie, ja miałam okazję wypróbować działanie wehikułu czasu. I tak, wraz z otwarciem książki przeniosłam się do świata, którego już nie ma. Na szczęście pozostaje po nim wspomnienie i takie powieści, jak ta.

Od pierwszych stron zostałam wciągnięta do gry. Wraz z postaciami Carli Montero przechadzałam się po pałacowych komnatach i pejzażowej okolicy. Dzieliłam ich ból po śmierci towarzyszy i próbowałam za wszelką cenę rozwikłać zagadkę. Pytałam sama siebie: Co tu się dzieje? Sytuacja była dość zawiła, ale powoli wszystko zaczęło się rozjaśniać. Ale rola poszczególnych bohaterów w tejże historii niemalże do końca pozostawała tajemnicą. Trudno było stwierdzić, kto jest pionkiem, a kto mistrzem.

Jednak w końcu miałam jakieś swoje podejrzenia. Poukładałam sobie wszystkie wskazówki, niczym detektyw. I czekałam, co się wydarzy. I w tym momencie mój entuzjazm nieco zgasł. Otóż, okazało się, że miałam rację. Rozwiązałam zagadkę. W sumie powinnam być zadowolona, ale zabrakło mi zaskoczenia. Poczułam pewien niedosyt. Bo mimo, iż cieszyłam się swoimi trafnymi podejrzeniami, zabrakło mi rozczarowania. Oczekiwałam niespodziewanego zwrotu akcji, zakończenia, które wyprowadziłoby mnie z równowagi. Niestety, choć książka cały czas trzymała w napięciu, a historia była tajemnicza, zakończenie mnie po prostu zawiodło. Mimo tego, Wiedeńską grę mogę polecić, a sama mam ochotę wejść do świata Szmaragdowej Tablicy.

Ale co najważniejsze. Książka zachęciła mnie, by pojechać do Wiednia. Niegdyś marzyłam o takiej podróży, ale potem mi się odwidziało. Wiedeńska gra na nowo rozbudziła moją wyobraźnię i sprawiła, że stanęłam jedną stopą na austriackiej ulicy. Teraz wypadałoby więc jeszcze drugą tam postawić :)

Byliście w stolicy Austrii? Co możecie o niej powiedzieć? A książkę czytaliście?

9 komentarzy:

  1. Byłam w Wiedniu. Uważam, że to jedno z najpiękniejszych miastach Europy...
    Stolica Austrii wyróżnia się unikalną i zapierającą dech w piersiach architekturą...
    Posiada przebogate muzea, są tutaj cudowne winiarnie, gospody, kawiarnie z niezapomnianą Wiener kaffee i tortem Sachera.. Wystarczyły wspomnienia a ja rozmarzyłam się.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się rozmarzyłam... Gdy nadarzy się jakaś okazja, będę musiała zajrzeć do Wiednia.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Wiedeń kojarzy mi się z dzieciństwem to wtedy tam bywałam najczęściej. Bardzo, ale to bardzo mam ochotę przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie całkiem dobrze znasz to miasto?
      Jak już przeczytasz, koniecznie podziel się swoją opinią.

      Usuń
  3. Pięknie zapraszasz do przeczytania tej książki. Chyba też się skuszę. Uwielbiam podróżować po świecie, z dobrą książką. W tym roku miałam odwiedzić Wiedeń, ale letnie upały stanęły mi na przeszkodzie. Może w przyszłe wakacje?

    OdpowiedzUsuń
  4. Hi Nika!
    Weekwnd nice to have!
    A hug!

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie ksiazki,ktore rozbudzaja zapal podrozowania i inspiruja do zmiany, sa dla mnie najcenniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuups! komentarz powyzej jest moj, ale korzystam z innej komorki i nie wylogowalam sie z konta wlasciciela :)

      Usuń
  6. Nie byłam w Austrii, ani we Wiedniu, choć wiem, że na pewno tam pojadę. A jak pojadę to i książkę przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)