8 września 2018

Na szlaku uroczych pueblos ~ Pina

Rok temu przeprowadzałam się do Brna, żeby dowiedzieć się, czym jest Erasmus (Ahoj czeska przygodo!). Wtedy nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądać moje życie po tej półrocznej przygodzie, a tym bardziej nie wiedziałam, że rok później będę na innym końcu Europy i ponownie będę myśleć o przeprowadzce. Tym razem jest to jednak przeprowadzka kończąca inną przygodę - przygodę au pair. I całe szczęście, że mam inny temat do opracowania w tym poście, bo inaczej nie wiedziałabym, co Wam powiedzieć, bo życie to nie film i każdy end jest smutny.


Ale żeby nie myśleć jeszcze o pożegnaniach, w kilku słowach i zdjęciach przedstawię Wam pewne miasteczko. Moja host rodzina uważa je za najpiękniejsze na całej wyspie. Są po prostu związani z nim emocjonalnie. Niemniej jednak coś w nim jest i zdecydowanie mogę je zaliczyć to tych najciekawszych pueblos na Majorce. Po wakacjach w lutym przygotowałam małe zestawienie tych, które odwiedziłam - Urocze pueblos. Dzisiaj dołącza do nich Pina. Zapraszam na spacer.


Pina leży w centrum wyspy, więc jest w pewnym sensie dobrą bazą wypadową. Niestety znajduje się tam tylko jeden hotelik, więc liczba turystów jest ograniczona. I całe szczęście. Dzięki temu czuje się tam klimat wyspiarskiego życia. Cisza, spokój, zero tłumów, jeden bar, jeden sklep i piękna architektura tak charakterystyczna dla majorkańskiego (?) budownictwa.


Najważniejszymi zabytkami są kościół pw. św. Kosmego i św. Damiana oraz klasztor, które są ze sobą połączone mostkiem przebiegającym nad jedną z uliczek. I kościół, i klasztor pochodzą z XVIII wieku. W murach klasztoru funkcjonuje niewielkie muzeum. Nie zwiedzałam, więc nie wiem czy warto. Kościół natomiast był zamknięty na cztery spusty (wcale mnie to nie zdziwiło), ale ponoć wnętrze zdobione jest licznymi freskami. Ale z zewnątrz też przyciąga wzrok, głównie ze względu na fakt, że jest zwieńczony dwiema wieżami. Jedna z nich została uszkodzona w trakcie burzy i później odbudowana. Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie mam żadnego zdjęcia kościoła... Musicie mi więc uwierzyć na słowo lub wygooglać :)



Z głównego placu, przy którym stoi kościół, już rzut beretem do parku zagospodarowanego w czasach panowania islamskiego. Centralnym punktem jest źródełko. W porze letniej niezbyt obfite w wodę. Obok natomiast pod zadaszeniem znajduje się dawna pralnia. A wokół tego wszystkiego bujna roślinność.






Podczas wizyty w Pinie nie można pominąć odpoczynku na ławeczce skąd rozciągają się widoki na całą okolicę. Punkt widokowy w Pinie znajduje się na skraju miasteczka przy główniejszej drodze. Ale nie martwcie się, ruch prawie żaden, także spokojnie można się rozkoszować widokami.



Dla chętnych polecam również spacer na pobliski cmentarz. Większość hiszpańskich cmentarzy znajduje się poza pueblo. Nie tak jak w Polsce, przy kościołach. I są zupełnie inne, więc ci, którzy lubią odkrywać kulturę danego regionu, koniecznie powinni zobaczyć choć jeden cmentarz na Majorce. Ten w Pinie jest naprawdę ładny. Sami zobaczcie.





Myślę, że każdy, kto odbył przynajmniej kilka podróży / wycieczek (zwał jak zwał), zaczął dostrzegać, że typowo turystyczne miejsca nie zawsze są takie fajne, jak na zdjęciach. I wówczas to właśnie te nieznane biurom podróży miejsca, okazują się tymi, które zostaną w naszych wspomnieniach jeszcze przez długie, długie lata. Dlatego warto zjechać z autostrady, wyłączyć GPS, jechać przed siebie i zatrzymać się gdzieś, gdzie czas płynie inaczej. Taka właśnie jest Pina. Zwyczajna dla mieszkańców, nudna dla turystów i piękna dla tych, którzy szukają "czegoś innego". 








6 komentarzy:

  1. Miejscowość bardzo ładna, chyba właśnie dlatego, że taka spokojna. I zgadzam się ze stwierdzeniem, że turystyczne miejsca niekoniecznie są takie fajne jak na zdjęciach. Widzę po sobie, że coraz częściej więcej czasu poświęcam na zwiedzenie nieznanych miejsc, a te znane przebiegam szybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W podróżowaniu najfajniejsze jest to, że możemy odkrywać nowe piękne miejsca. A takie podążanie tylko za przewodnikiem jest bezpieczne, ale nie zawsze zachwycające. Wyjeżdżamy po to, żeby mieć niezapomniane wspomnienia, warto więc dlatego zejść z utartych szlaków.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Otro gran reportaje de la isla.
    Besos.

    OdpowiedzUsuń
  3. Julo, bardzo dziękuję za pamięć i komentarze.
    Właśnie takie uwielbiam miejsca. Ciche i jednocześnie bardzo piękne.
    Oczywiście, uwielbiam te znane miejsca, one przecież mają wiele do zaoferowania.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co, Łucjo. Podróżowanie z Tobą to sama przyjemność :)
      Oczywiście, trudno pominąć te znane miejsca, warto je zobaczyć na własne oczy i mieć swoją opinię na ich temat. Ale to właśnie te mało znane miejscowości pozwalają poczuć prawdziwy klimat danego miejsca.

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)