Coś się kończy, coś się zaczyna


To już jest koniec. Oficjalnie przechodzę na emeryturę. Kończę moją ciut przydługą przygodę z aupairingiem. I dzisiaj zrobię swego rodzaju podsumowanie tych ostatnich lat. Dzisiaj będzie podróżniczo ubogo, ale może kogoś zainteresuje moja historia, a ja przynajmniej sobie to wszystko poukładam i może wreszcie się ogarnę z tego blogowego letargu. 

To nie tak miało być ~ życie aupair w czasach zarazy

Siedzę sobie na tarasie ze szklaneczką zimnej wody z cytryną. Patrzę na morze i góry. Słoneczko świeci. Jest cieplutko. Pogoda dopisała na te święta, więc wyciągnęłam laptop na taras i sobie teraz piszę. Tylko co, ja mam Wam napisać, skoro to nie tak miało być?

Majorka i ja czyli z pamiętnika aupair

Niedawno zmieniłam swój opis na blogu. Może ktoś przez przypadek zauważył, a jeśli nie, to nic się nie stało, no bo kogo by interesowało to, co jak tak właściwie robię, gdy nie bloguję i gdy nie komentuję Waszych wpisów? No, ale teraz co nieco wyjaśnię, bo jednak mój obecny styl życia dosyć mocno wpływa na treści pojawiające się na blogu. I już na samym początku mówię - nie, nie mieszkam we wiatraku :)

Puig de Sant Marti

Chyba każdy może potwierdzić, że mieszkając w jakimś konkretnym miejscu, najczęściej nawet nie mamy pojęcia, jak fajne jest to miejsce. Odkrywamy odległe zakątki, a nie potrafimy nic powiedzieć o tym, co jest tuż za rogiem. W Alcudii co prawda nie mieszkam całe życie, ale i tak wystarczająco długo, by odkryć wszystkie, albo przynajmniej większość ciekawych miejsc w najbliższej okolicy. W ostatnim poście pokazałam Wam starożytne ruiny (Pollentia), które zrobiły na mnie spore wrażenie; dzisiaj natomiast zupełnie darmowa atrakcja z przepięknymi widokami.

Pollentia - ciutat romana


Po raz kolejny sprawdza się zasada, że odwiedzamy najodleglejsze zakątki świata i jednocześnie zapominamy o atrakcjach, które znajdują się w najbliższej okolicy. Mieszkając na Majorce docierałam do plaż na drugim końcu wyspy, a nigdy nie odwiedziłam najważniejszego zabytku w Alcudii. Wreszcie udało mi się to zmienić i wczoraj zrobiłam sobie spacer po parku archeologicznym Pollentia i dzisiaj spróbuję Was przekonać, że warto umieść to miejsce w swoim planie podróży.

Trekking do raju ~ plaża Es Coll Baix


Najczęściej lato na Majorce jest upalne i nie nastraja do długich spacerów w środku dnia, ale są dni, kiedy na niebie pojawiają się chmurki a temperatura nieco spada i wówczas jest to idealny moment, by spędzić dzień na świeżym powietrzu. W zeszłym roku, kiedy niebo było ponure, wyruszyliśmy na trekking w góry i zdobyliśmy zamek Alaró. Tym razem zamiast gór, wybraliśmy plażę. Ale nie łudźcie się, nie będzie żadnego wylegiwania się i smażenia, a porządny spacer.

Porto Cristo poza szlakiem

Pomimo tego, że na Majorce jestem już trzeci raz z kolei, życie tutaj wcale mi się nie nudzi, co więcej, nadal udaje mi się odkrywać nowe ciekawe miejsca. W zeszłym roku pisałam o jednej z największych atrakcji na Majorce, których raczej nie powinno się pomijać w swoim planie podróży - Smocze Jaskinie, ale wówczas nie do końca udało mi się zobaczyć, co jeszcze ciekawego znajduje się w tamtejszej okolicy.


Alcudia ~ od kultury starożytnej po współczesną

Jesień już w pełni, więc żeby nie było tak całkiem smutno i ponuro, dzisiaj zabieram Was znowu na Majorkę. Do miejsca, o którym też już nieco pisałam na blogu. Nie będę się więc zbytnio rozpisywać, a pokażę więcej zdjęć.

Dom na Majorce - Port d'Alcúdia


Życie zaskakuje na każdym kroku. Jeszcze jakiś czas temu nawet nie marzyłam o tym, żeby pojechać na Majorkę, a teraz... mogę powiedzieć, że stała się moim drugim domem. A kiedy byłam tam po raz pierwszy w lutym, jedną z pierwszych miejscowości, którą odwiedziłam był Port d'Alcúcia. Nie uwierzyłabym, gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że właśnie tam kiedyś zamieszkam. Nadal trudno mi uwierzyć, że to wszystko tak się potoczyło. 

Majorka od kuchni ~ czyli co i gdzie zjeść

Podróże to nie tylko miejsca i zabytki; podróże to również ludzie, kultura i jedzenie. Odwiedzając jakiś nowy kraj, warto więc zapoznać się także z jego spuścizną kulinarną. Na Majorce możemy oczywiście zjeść hiszpańską paellę i wypić sangrię, ale to nie one są kluczowe dla kuchni majorkańskiej. Poniżej przedstawię Wam najbardziej majorkańskie dania, których prawdopodobnie nigdy byście nie skojarzyli z Hiszpanią.

Rajskie plaże na Majorce część 2

Spędzając całe wakacje na Majorce, nie można nie iść na plażę przynajmniej raz. A ze względu na to, że plażę miałam pod samym nosem i to w dodatku bardzo ładną, wieczorne spacerki brzegiem morza stały się swego rodzaju rutyną. I choć osobiście za leniuchowaniem i smażeniem się na plaży nie przepadam, muszę przyznać, że jednak na Majorce z przyjemnością moczyłam nóżki w rześkiej wodzie. Czasami kładłam się na piasku, a czasami siadałam na jakimś kamieniu. Zdarzało się i muszelki łowić :) Dzięki temu udało mi się stworzyć kolejne zestawienie plaż największej wyspy Balearów.

Urocze pueblos ~ Pina

Rok temu przeprowadzałam się do Brna, żeby dowiedzieć się, czym jest Erasmus (Ahoj czeska przygodo!). Wtedy nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądać moje życie po tej półrocznej przygodzie, a tym bardziej nie wiedziałam, że rok później będę na innym końcu Europy i ponownie będę myśleć o przeprowadzce. Tym razem jest to jednak przeprowadzka kończąca inną przygodę - przygodę au pair. I całe szczęście, że mam inny temat do opracowania w tym poście, bo inaczej nie wiedziałabym, co Wam powiedzieć, bo życie to nie film i każdy end jest smutny.

Na szlaku oślego gówna

Majorka kojarzy nam się głównie z plażami. Ja natomiast ciągle powtarzam (i nie przestanę powtarzać), że wyspa ta ma do zaoferowania znacznie więcej niż piasek i słoną wodę. Między innymi jest to świetne miejsce dla kolarzy. Rowerzystów spotkamy tutaj na każdym kroku, jednak najwięcej jest ich w okolicach gór, o których dzisiaj troszkę więcej napiszę, bo zdecydowanie na to zasługują.

Smocze Jaskinie czyli koniecznie musisz to zobaczyć

Każdy kraj ma kilka o nawet kilkanaście miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć. Wieża Eiffela, Big Ben, Machu Picchu i tak dalej. Majorka, choć niewielka, ma więcej niż jedno takie miejsce. Sóller, Valldemossa, Palma, które udało mi się zobaczyć w lutym, no i wreszcie Covas del Drach, które dołączyły do miejsc odwiedzonych w te wakacje.


Moja nowa rzeczywistość czyli skutki Erasmusa

Kto śledzi mojego bloga, wie, że przygoda z Erasmusem wiele zmieniła w moim życiu i teraz już nic nie jest takie samo jak przedtem, a już na pewno nie ja. Nie jest to zmiana widoczna gołym okiem, ale przeze mnie bardzo dobrze odczuwalna. Jestem bardziej otwarta na świat i ludzi i, co najważniejsze, nie boję się nowego i korzystam z życia na tyle na ile mogę, bez ograniczeń. Poza tym, nie potrafię usiedzieć w miejscu. Z jednej strony to fatalna cecha, bo gdy jestem w domu, aż mnie nosi i nie potrafię się skupić na nauce, chciałabym być ciągle gdzieś, a przecież nie zawsze można. Z drugiej strony jest to genialny bodziec do poszerzania własnych horyzontów i mapy odwiedzonych miejsc. Ale do czego zmierzam?

instagram