Podróż do średniowiecza

Po wąskich uliczkach przechadzają się rycerze wraz ze swoimi damami serca. Handlarze głośno nawołują, by zajrzeć właśnie na ich stragan. Rzemieślnicy w cieniu swoich pracowni pracują nad kolejnymi artefaktami. Co i rusz dochodzi nas echo stukotu kowalskiego młota. W powietrzu unosi się zapach swojskiego jadła. Za rogiem ktoś przygrywa na mandolinie. A na niewielkim placyku rozgrywa się właśnie kuglarskie przedstawienie.

Spacer szlakiem wiatraków

Dawno nie pokazywałam Wam żadnych kadrów z Majorki, więc nadszedł najwyższy czas aby nadrobić zaległości. Co prawda pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza, ostatnie tygodnie były deszczowe i bardzo wietrzne, ale nareszcie czuć pierwsze powiewy wiosny. Obudziło mnie piękne słonko i błękitne niebo, więc wstałam z myślą, że jest to dobry dzień na trochę dalszy spacer. Oczywiście zanim się ogarnęłam, niebo zasnuło się chmurami, ale i tak zaryzykowałam i wyszłam na przechadzkę wiejskimi drogami. Potem się okazało, że tak naprawdę to te ciemne chmury tylko dodawały uroku wszelkim krajobrazom.

Andratx - tam gdzie czas się zatrzymał

Mówi się, że gmina Andratx należy na Majorce do najbardziej rozwiniętych turystycznie. Nadmorskie miasteczka w tym rejonie wyspy są jednymi z najczęściej wybieranych przez przyjezdnych. Ale w odróżnieniu do miejscowości na wybrzeżu, miasteczko Andratx jest niepozorną mieściną, która skrywa się w cieniu turystycznych kurortów. Jest niezwykle spokojnym miasteczkiem, gdzie na każdego przyjezdnego patrzy się z ciekawością, gdyż turyści spacerujący uliczkami Andratx raczej należą do rzadkości. A przynajmniej takie właśnie wrażenie odniosłam.

La Trapa

Wędrówki po Tramuntanie to prawdziwe wyzwanie. Góry na Majorce nie są jakoś specjalnie wysokie, ale okazuje się, że nie są one dla każdego. Szlaków jest całe mnóstwo i o różnym poziomie trudności. Natomiast pomimo tego, że są to szlaki oficjalne, nie zawsze są one odpowiednio przystosowane. Bardzo często trasy są po prostu niebezpieczne, a więc głowa (w znaczeniu rozum) oraz respekt powinny być podstawowym wyposażeniem każdego wędrowca. I to oczywiście nie tylko na Majorce. Bo nagle może się okazać, że zamiast pięknych zdjęć i niesamowitych wspomnień, z wyprawy przywieziemy w najlepszym wypadku skręconą kostkę.

Czy na Majorce są jeziora?

Pamiętacie lekcje geografii, na których musieliśmy nauczyć się nazw i umiejscowienia największych rzek albo jezior, to najgłębsze, to najbardziej rozległe...? Na Majorce młodzież ma ułatwione zadanie, gdyż na wyspie nie ma ani jednego ani drugiego. A co za tym idzie nie ma też słodkiej wody pitnej. Dlatego tak ważne jest magazynowanie każdej kropli, która spada z nieba. Największe pokłady wody wypełniają zbiorniki Gorg Blau i Cúber. Pomimo tego, że zbiorniki mają zastosowanie czysto praktyczne, są też swego rodzaju atrakcją turystyczną. Wielu jadąc krętymi drogami Tramuntany zatrzymuje się nad brzegiem i robi zdjęcia, a potem szybko wsiada w auto i jedzie dalej. Warto jednak zatrzymać się na nieco dłużej przynajmniej nad akwenem Cúber, gdyż jeziorko to można obejść dookoła i gwarantuję Wam, że widoki z drugiego brzegu są jeszcze piękniejsze niż te od ulicy.

Trekking po przylądku Formentor

W ostatnich latach Majorka stała się bardzo popularnym kierunkiem turystycznym. Do tego stopnia, że mieszkańcy momentami mają już naprawdę dość. Z resztą sami pewnie gdzieś tam się natknęliście na artykuły dotyczące protestów przeciw turystyce... Nie będę dzisiaj rozwijać tego wątku, bo jest to dość obszerny temat. Dążę jednak do tego, że w związku z tak ogromnym zainteresowaniem Majorką wśród turystów, władze co jakiś czas wprowadzają kolejne ograniczenia, aby nie tyle zniwelować ilość turystów, co po prostu zmniejszyć negatywne skutki i chronić lokalne dziedzictwo. Jednym z takich ograniczeń jest zakaz wjazdu na przylądek Formentor własnym środkiem lokomocji (z pominięciem rowerów) obowiązujący w szczycie sezonu. Aby jednak nie odbierać odwiedzającym możliwości zobaczenia na własne oczy tych niesamowitych krajobrazów, zorganizowano transport zastępczy. Osobiście uważam, że jest to genialne rozwiązanie. Widziałam jak wyglądała droga na Formentor, kiedy jeszcze każdy mógł sobie tam wjechać i powiem Wam, że zamiast odpoczywać, cieszyć się widokami i generalnie urlopem, denerwowaliśmy się tylko, czy w ogóle tam dojedziemy i czy stamtąd wrócimy o przyzwoitej porze, by mieć czas na zwiedzanie jeszcze innych miejsc. Tworzyły się ogromne korki. Natomiast obecnie na Formentorze panuje względny spokój. Nadal jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc, ale nie ma tam już takiego chaosu, jak kiedyś.

Son Fornés - wycieczka do prehistorii

Nie jestem jakąś wielką fanką zabytków archeologicznych i chyba wynika to z faktu, że są one po prostu przedstawione w mało interesujący sposób i bez dobrego przewodnika trudno nadać kupie kamieni jakieś sensowne znaczenie. Z drugiej strony fascynują mnie te miejsca, które były świadkami bytności naszych pra pra pra przodków, toteż zleciłam sobie taką niezobowiązującą misję opowiadania o tych miejscach w miarę możliwości w interesujący sposób, by nieco odświeżyć pamięć o tamtych ludziach i ich kulturze. Bo człowiek żyje, dopóki żyją o nim wspomnienia. Nie wiem w jakiej sytuacji zetknęłam się z tym stwierdzeniem, ale bardzo mnie ono uderzyło. Postanowiłam sobie wtedy, że chciałabym po sobie coś zostawić, postawić sobie taki pomnik trwalszy niż ze spiżu*, aby po mojej śmierci choć ktoś o mnie pamiętał choć przez moment. A póki żyję, chciałabym to samo zrobić dla tych, których już nie ma, również tych, których imion już nie znamy. Ponadto, nie powinniśmy zapominać o kulturach prehistorycznych, bo to na ich fundamentach powstała i nasza kultura. Tyle słowem wstępu, a teraz zabieram Was na wycieczkę do prehistorii.

Lloret de Vistalegre - geograficzne serce Majorki

Jedno z najmniejszych miasteczek na Majorce - Lloret de Vistalegre - w tym roku obchodzi 100-lecie swojej niepodległości. Myślę więc, że jest to idealna okazja, żeby przybliżyć Wam to miejsce. Jednak to wcale nie jubileusz skłonił mnie do odwiedzenia owego miasteczka, a fakt, że niedaleko Lloret znajduje się geograficzne centrum Majorki. Wbrew temu, że jako społeczeństwo mamy skłonność do zachwycania się wszelkiego rodzaju miejscami i rzeczami, które znajdują się na listach "naj" lub umiejscowione są w jakichś centrach lub na stykach granic, Lloret de Vistalegre jest raczej rzadko odwiedzanym przez turystów miasteczkiem, bo właściwie poza tym punktem geograficznym, w żaden sposób się nie wyróżnia. I tutaj zaczęłam sama sobie zadawać pytanie, czy jest w ogóle sens o nim pisać? No bo co ja mam napisać poza tą jedną ciekawostką? I wtedy zaczęłam sobie czytać o tym miejscu w różnych źródłach i kompletnie przepadłam. Ponownie sobie przypomniałam mój zachwyt nie tylko Majorką samą w sobie, ale też jej historią, kulturą, kuchnią... Być może większość z Was nie podziela moich zachwytów, ale to mój blog i ja tu ustalam o czym będę pisać. A nuż uda mi się Was zainteresować historią tej przepięknej i wielobarwnej wyspy.


Geograficzny środek Majorki znajduje się na terenie jednego z najstarszych lasów na wyspie. Owa część gminy Lloret jest określana mianem sa Comuna. Jest to idealne miejsce na rodzinne spacery i aktywne spędzanie czasu wolnego. Ponadto to właśnie tam odnajdujemy ślady pierwszych mieszkańców tej części gminy. Na terenie sa Comuny znajduje się jedna z najlepiej zachowanych jaskiń wydrążonych siłą ludzkich rąk - jaskinia d'en Dainat. Datuje się ją na epokę brązu i prawdopodobnie było to miejsce pochówku. W okolicy istniało więcej takich jaskiń, ale nie przetrwały one do naszych czasów.

Jako kolejna na kartach historii zapisała się posiadłość Manresa z okresu panowania arabskiego i przez wiele lat tereny sa Comuny należały do ogromnego gospodarstwa rolnego. Dopiero po rekonkwiście wioska stopniowo zaczęła się przemieniać w niewielkich rozmiarów miasteczko. Pierwszym krokiem była oczywiście budowa kościoła i tak w połowie XVI wieku mieszkańcy otrzymali pozwolenie od papieża Pawła III na wzniesienie świątyni p.w. Matki Boskiej Loretańskiej (Nuestra Señora de Loreto).W tym czasie zmieniono nazwę miejscowości z Manresa na Llorito. Natomiast współczesny toponim Lloret de Vistalegre wszedł do użycia wraz z odłączeniem się Llorito od gminy Sineu na początku XX wieku.

Wracając jeszcze na chwilkę do pierwszego kościoła, jako że była to niewielka osada i mieszkańcy nie należeli do najbogatszych, poprosili o pomoc w budowie świątyni Franciszkanów z Palmy. Ci wybudowali kościół wraz z klasztorem. Jednak zakon nie zagrzał tam długo miejsca, bo już w 1569 roku został odwołany, a na jego miejsce do Llorito przybyli bracia Dominikanie. Już kilka lat później rozpoczęli budowę nowego kościoła, gdyż pierwszy okazał się za mały dla szybko rozwijającej się społeczności. Świątynia wybudowana pod koniec XVI wieku jest tą samą, którą możemy dzisiaj podziwiać w centrum miasteczka.

Podczas naszej wizyty w miasteczku, kościół był oczywiście zamknięty, ale i tak to nie on był głównym celem naszej wycieczki. Zrobiłyśmy szybki spacer uliczkami Lloret i potem udałyśmy się już bezpośrednio w kierunku sa Comuny.

Na terenie lasku wyznaczony jest szlak turystyczny, który pozwala dotrzeć do najważniejszych miejsc, czyli do wspomnianej wyżej jaskini i oczywiście do geograficznego środka Majorki. Po wejściu na teren sa Comuny można od razu skierować swoje kroki do centrum lub zrobić sobie nieco dłuższy spacer i obejść cały teren niemalże dookoła, na co właśnie się zdecydowałyśmy. Spacer pośród natury był bardzo przyjemny, ale liczyłam na nieco więcej miejsc zacienionych. Pomimo tego, że większa część sa Comuny to las sosnowy, drzewa rosną dość rzadko i jest dużo prześwitów, a więc wycieczka ta nie jest jednak najlepszą opcją na spacer w środku lata. Nawet na początku października powietrze było tam dość ciężkie.

Po przemaszerowaniu większej części, docieramy do jaskini d'en Dainat. Tuż przy niej ustawiono tabliczkę informacyjną w kilku językach. Po kilku kolejnych krokach docieramy do centrum Majorki. W miejscu, które zostało zbadane jako geograficzny środek wyspy, ustawiono obelisk ze współrzędnymi geograficznymi. Ponadto stoi tam kilka ławeczek, więc teoretycznie jest to świetne miejsce na piknik. Niestety komary dość mocno dawały nam się tam we znaki, toteż nasz odpoczynek tam nie trwał zbyt długo.

Pomimo tego, że na terenie lasku jest mnóstwo ścieżek i szlaków, są one dość średnio oznakowane. Albo ujmę to inaczej. Oznakowane są całkiem nieźle. Jednak prawdopodobnie w pewnym momencie doszło do zmiany kolorystyki szlaków i oznaczenia rzeczywiste nie zawsze współgrają z tymi na mapach ustawionych przy wejściu do sa Comuny. Gdy na dodatek posiłkujesz się jeszcze własną mapą, można dostać oczopląsu, więc w pewnym momencie zaczęłyśmy po prostu iść na azymut. Na szczęście, moim zdaniem, niemożliwością jest się tam zgubić, bo teren wcale nie jest taki duży. Ostatni odcinek wyprowadził nas co prawda w pole i musiałyśmy się przedzierać przez chaszcze, ale koniec końców i tak dotarłyśmy tam, gdzie planowałyśmy.

Lloret i sa Comuna nie są jakoś bardzo zachwycające, ale myślę, że już sam fakt stanięcia w centrum Majorki, jest dobrym powodem, żeby wybrać się tam na wycieczkę. Oczywiście warto sobie tę wycieczkę połączyć z wizytą również w innych pobliskich miasteczkach. Ja osobiście bardzo lubię klimat tych niewielkich mieścin w centralnym regionie wyspy.

Ermita de Santa Llucia - trekking jak z horroru

Zaczął się listopad, miesiąc kojarzący się (wcale nie bezpodstawnie) z cmentarzami, więc przyszło mi do głowy, że opowiem Wam o wycieczce w iście listopadowym klimacie, choć sama wyprawa miała miejsce jeszcze we wrześniu.

Tajemniczy wrak ~ trekking w okolicach Santa Eugenia

Są takie miejsca, które nas przyciągają nie tyle swoim pięknem, a tajemnicą, którą są owiane. Jednym z nich jest szczyt górujący nad miasteczkiem Santa Eugenia w centralnej części Majorki - Puig de Santa Eugenia. Wzniesienie jest niewielkie, bo liczy sobie zaledwie 240 m n.p.m., ale że znajduje się w nizinnej części wyspy, rozciągają się stamtąd rozległe widoki na całą okolicę. Jednak tym razem ani widoki, ani nawet trekking sam w sobie nie sprawił, że wybrałyśmy akurat to konkretne miejsce na naszą krótką wycieczkę. Głównym powodem był osławiony wrak Es Submarí.

Bunyola ~ miasteczko schodkowych uliczek

Bunyola jest jednym z tych niepozornych górskich miasteczek, które nikną w cieniu najpopularniejszych atrakcji tego regionu. Ale to nie znaczy, że jest nudne. Może się pochwalić urokliwymi uliczkami, przepiękną architekturą i niesamowitym spokojem. A ponieważ jest częściowo położone na wzgórzu, możemy stamtąd podziwiać magnetyzujące górskie krajobrazy. Co więcej, Bunyola jest oddalona zaledwie 30 minut jazdy od stolicy wyspy, więc jest idealnym miejscem na krótki wypad za miasto. Przejeżdża tamtędy również słynny pomarańczowy pociąg tren de Soller, wycieczka którym jest atrakcją samą w sobie. Czego chcieć więcej?

Próba sił ~ trekking z Lluc do Pollençy

Kilka dni temu, po krótkiej przerwie, wróciłam na Majorkę. Ponadto skończyłam relacjonować podróż po Portugalii i Hiszpanii, dlatego myślę, że jest to świetny moment, żeby powrócić z wpisami z Majorki. Tym razem bez jakiejkolwiek chronologii postanowiłam, że zabiorę Was na trekking po Tramuntanie.

Spacer po magicznym lesie Miramar

1 marca świętowaliśmy na Majorce Dzień Balearów. Z tej okazji postanowiłam Wam przypomnieć o pięknie Majorki i jej różnorodności. Zabieram Was więc na krótką wycieczkę po Tramuntanie.

Visca Sant Antoni

Dlaczego na Majorkę warto przyjechać w styczniu? Ano dlatego, że to właśnie w połowie tego miesiąca dzieją się najfajniejsze rzeczy na wyspie. Mam tutaj na myśli najbardziej imponującą fiestę, w jakiej miałam okazję brać udział, czyli Sant Antoni.

Wyspa słońca ~ pogoda na Majorce

Powszechnie mówi się, że na Majorce w ciągu roku jest ponad 300 słonecznych dni. Nie sprawdzałam tego, ale może być to prawda, bo mało kiedy zdarza się taki dzień, że słońce w ogóle się nie pokazuje. Klimat Majorki zalicza się do śródziemnomorskiego z łagodną zimą i upalnym latem. Niemalże przez cały rok panuje na wyspie wysoka wilgotność powietrza, a to tylko potęguje odczuwalność wysokich i niskich temperatur - to znaczy, latem jest gorąco a powietrze jest ciężkie i trudno się oddycha, natomiast zimą pomimo braku ujemnych temperatur wilgoć sprawia, że chłód odczuwa się ze zdwojoną siłą. Latem ukojeniem staje się morska bryza, niestety tylko na wybrzeżu. Natomiast zimą wybawicielem okazuje się słońce. Oczywiście jest chłodno, pada deszcz, czasami nawet w górach pojawia się śnieg, a w zeszłym roku również w nizinnych rejonach Majorki sypało białym puchem, ale słońce robi robotę i zima na Majorce jest wspaniałym okresem.

Raixa ~ kolejna perełka Majorki

Moje odkrywanie Majorki nieco zwolniło na skutek licznych obowiązków, a lista miejsc, do których chciałabym jeszcze dotrzeć stale rośnie. Odwiedziny mojej koleżanki były idealnym momentem, żeby oderwać się od codzienności i znowu wyruszyć na podbój Majorki. Bo w końcu nie samą pracą człowiek żyje. I po wielu wielu latach wreszcie udało mi się odwiedzić posiadłość Raixa położoną na skraju Tramuntany.

Dlaczego wakacje na Majorce to nie jest dobry pomysł?

Zastanawiasz się, czy wybrać się na urlop na Majorkę? Koniecznie przeczytaj ten wpis i już nie będziesz mieć żadnych wątpliwości.

Coves d'Arta

Majowa pogoda na Majorce jest dość kapryśna. Raz słońce a raz deszcz. Jak słońce, to nie ma problemu. Ale jeśli nagle zacznie padać deszcz, to co tutaj można ciekawego robić? Pójść zwiedzić jaskinie, których na Majorce jest od liku i co jedna, to piękniejsza. A dzisiaj zabieram Was do jaskiń w Arcie.

Miramar ~ krótka historia Majorkańczyka z wyboru

Najbardziej znaną romantyczną historią związaną z Majorką jest pobyt francuskiej pisarki George Sand i naszego rodaka Fryderyka Chopina w Valldemossie. Sama na blogu wielokrotnie o nich wspominałam. I pomimo tego, że Valldemossa przez tą parę stała się bardzo turystyczna, zachowała swój niepowtarzalny urok i bez dwóch zdań powinno się to miejsce odwiedzić. Dzisiaj natomiast chciałabym Wam opowiedzieć inną historię, równie romantyczną o ile nie bardziej. Jak wiadomo związek Chopina z Majorką był dość burzliwy. Natomiast relacja, o której dzisiaj Wam opowiem, to była prawdziwa bezgraniczna miłość. Nawet najtwardsze serca się wzruszą. I nie, nie jest to nic w stylu lichej komedii romantycznej ani płaczliwego melodramatu. Jest to historia życiem pisana, o tym jak pewien książę pisał poematy na cześć swojej ukochanej Majorki.

Santuari de la Consolació

Końcówka sierpnia w Polsce to już taki przełom babiego lata i początków jesieni. Na Majorce to wciąż szczyt sezonu, mimo to pogoda momentami robi się kapryśna i niebo nam się zachmurzy. Tak właśnie było ostatniego dnia sierpnia. Zero słońca, ciemne chmury, temperatury trochę przystępniejsze, ja miałam dzień wolny, to sobie wymyśliłam, że po południu albo już nawet wieczorkiem, jak już ogarnę całe życie, wyjdę sobie na trekking. Nie uwierzycie, ale jak się zaczęłam zbierać, to chmury się rozstąpiły i wyszło słońce i ta fajna temperatura wróciła do stanu poprzedniego, czyli jakieś 30 stopni. Ale skoro byłam już spakowana i zmotywowana, postanowiłam swój plan zrealizować.

instagram