14 sierpnia 2017

City break ~ spacer po Kartuzach

Chyba każdy wie, jak to jest mieszkać przez wiele lat w jednym miejscu. Otoczenie staje się czymś naturalnym, jest jakby częścią naszego życia. Widzimy je całościowo. Przeważnie jako zestawienie miejsc, w których jesteśmy codziennie. Praca, sklepy, dom. I przez to nie dostrzegamy małych rzeczy, niewielkich zmian. Nasze własne miasto przeważnie jawi nam się jako szara rzeczywistości. I gdy ktoś zapyta, a co tam można zobaczyć, gdzie dobrze zjeść, tak trudno nam odpowiedzieć. Czasami przydałoby się zobaczyć to miejsce oczami turysty. Może wówczas docenilibyśmy parę rzeczy, a może dostrzeglibyśmy co jeszcze można zmienić, żeby okolica stała się bardziej przyjazna i nam, i turystom. 


Cóż, nie jest to łatwe zadanie. Zawsze wydawało mi się, że Kartuzy znam jak własną kieszeń. Ale nigdy nie potrafiłam o nich powiedzieć nic konkretnego. Nie potrafiłam ich zareklamować osobom spoza okolicy. W te wakacje nadarzyła się okazja, żeby to nieco zmienić. Powstała inicjatywa spacerów po mieście z przewodnikiem PTTK, a to wszystko za darmo i oczywiście dla każdego. Dla mieszkańców, żeby lepiej poznać swoje własne miasto oraz dla turystów, aby poznali historię miasta i zobaczyli najciekawsze miejsca. 

Takie spacery odbywają się w każdy wakacyjny weekend (tj. sobota i niedziela). Trwa on ok. 1,5h. Rozpoczyna się i kończy na rynku. 

Oczywiście nie prezentuje on Kartuz w całej okazałości. Trzeba przyznać, że jest to dosyć rozległe miasto z porozrzucanymi atrakcjami, więc trudno wszystko zobaczyć w ciągu jednego spaceru. Musiałby to być spacer całodzienny :)


I ja postanowiłam wybrać się na taki przemarsz. Okazało się, że całkiem sporo wiedzy na temat Kartuz zdobyłam już w szkole, a teraz to wszystko sobie przypomniałam. Dodatkowo chciałam zrobić dla Was jakieś ciekawe zdjęcia, ale akurat w tej kwestii nie bardzo mi się udało osiągnąć cel. Bo ciężko jest fotografować coś, co mam na co dzień. Więc pozwoliłam sobie pokazać jeszcze kilka starszych zdjęć, ale i tak nie znalazłam żadnych prezentujących rynek, gdzie rozpoczyna się spacer. W ostatnim czasie bardzo zmieniło się to miejsce. Wreszcie mamy fontannę. A pobliskie restauracyjki przygotowały ogródki. Teraz widać, że naprawdę coś się dzieje. 

Plac św. Brunona

Park Solidarności

Następnie przechodzimy deptakiem do miejsca, gdzie znajduje się makieta Kolegiaty, potem urząd gminy i figura Matki Boskiej. Dalej Plac św. Brunona - patrona Kartuz. Stamtąd przechodzimy Parkiem Solidarności już pod Kolegiatę, chyba jednak największą atrakcję Kartuz i najbardziej charakterystyczną. O dawnym kościele zakonnym już kiedyś pisałam tutaj i tutaj

Po Kolegiacie kolejnym przystankiem jest Centrum Informacji Turystycznej. Miałam okazję odbywać tam praktyki studenckie, dzięki czemu przede wszystkim poszerzyłam swoją wiedzę o najbliższej okolicy. Ale też uświadomiłam sobie, że całkiem sporo turystów przyjeżdża do Kartuz. Również zagranicznych. 


Park Jana Pawła II

Kolejnym przystankiem jest willa "Erem", w której niegdyś mieszkał Aleksander Majkowski - działacz kaszubski. Jego imieniem nazwano szpital powiatowy w Kartuzach, przed którym znajduje się popiersie Majkowskiego. Jest też patronem zespołu szkół w Kartuzach. 

Przystanek przy szpitalu jest już ostatnim punktem. Tam przewodnik oficjalnie kończy spacer i odprowadza grupę na rynek. 


Kolegiata widziana z ul. PCK

willa "Erem"

Nie ma co się oszukiwać, Kartuzy słyną głównie z Kolegiaty z dachem w kształcie trumny. Fakt ten został wykorzystany przy promocji miasta. Jakiś czas temu w sieci pojawił się filmik o duchu zakonnika, który krąży po terenie dawnego klasztoru. O duchu było głośno nawet w ogólnopolskiej telewizji. Ale jeśli jeszcze nie poznaliście kartuskiego ducha, zapraszam do obejrzenia: 


Jedni się śmieją, uważają to za głupotę, nawet krytykują, a ja sądzę, że jest to całkiem ciekawa forma promocji. Legendy, duchy i niezwykłe historię przyciągają turystów. 

Dochodzę do wniosku, że nawet pisać nie potrafię o mieście, które tak dobrze znam :D

8 komentarzy:

  1. "Dochodzę do wniosku, że nawet pisać nie potrafię o mieście, które tak dobrze znam :D" - nie przesadzaj, mnie się przyjemnie spacerowało z Tobą w roli przewodnika. Proszę częściej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tienes mucha razón Jula. Nos acostumranos a vez a menudo lo mismo que no nos llama. la atención. Precioso paseo hemos dado contigo. Estupendas fotos!!
    Es bueno que compartamos para ver lo bonito que tienen nuestras ciudades.
    Besos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te perdí la pistsa.Ya vuelvo a estar aquí 😊

      Usuń
  3. Ja mam z moim Tarnowem to samo co z moją Żoną, kazdego dnia zachwca mnie od nowa (co nie znaczy że nie bywa wkur..ące) i choć znam je nieźle, to nie ma takiego spaceru bym czegos nowego ciekawego nie dostrzegł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic, tylko się cieszyć z takiej relacji

      Usuń
  4. Julo, spacer był cudowny. Nie znam tego miasta, jednak chętnie bym go poznała. Jest piekne, z mnóstwem zieleni.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam. Nie tylko do miasta, ale w ogóle na Kaszuby :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)