Moja nowa rzeczywistość czyli skutki Erasmusa

Kto śledzi mojego bloga, wie, że przygoda z Erasmusem wiele zmieniła w moim życiu i teraz już nic nie jest takie samo jak przedtem, a już na pewno nie ja. Nie jest to zmiana widoczna gołym okiem, ale przeze mnie bardzo dobrze odczuwalna. Jestem bardziej otwarta na świat i ludzi i, co najważniejsze, nie boję się nowego i korzystam z życia na tyle na ile mogę, bez ograniczeń. Poza tym, nie potrafię usiedzieć w miejscu. Z jednej strony to fatalna cecha, bo gdy jestem w domu, aż mnie nosi i nie potrafię się skupić na nauce, chciałabym być ciągle gdzieś, a przecież nie zawsze można. Z drugiej strony jest to genialny bodziec do poszerzania własnych horyzontów i mapy odwiedzonych miejsc. Ale do czego zmierzam?

Rajskie plaże na Majorce

Każda wyspa kojarzy nam się z plażami. A Majorka prawdopodobnie podwójnie, bo gdy mówimy Majorka, myślimy plaże. Ja starałam się zobaczyć przede wszystkim to drugie oblicze tej hiszpańskiej wyspy, które naprawdę istnieje i ma się dobrze, ale chyba zachowałabym się naprawdę głupio, gdybym nie zobaczyła przynajmniej jednej z tych osławionych majorkańskich plaż. Więc kiedy w niedzielę wyświeciło słońce, zmieniłyśmy nieco plany i zamiast zwiedzania stolicy, pojechałyśmy na wybrzeże, zobaczyć morze.

Warmia i Mazury ~ dla każdego coś innego

Kolejna relacja z wycieczki po Warmii i Mazurach. Co jeszcze zwiedziliśmy pierwszego dnia? Kościoły, zamki i jeziora.

Wycieczka objazdowa po Warmii i Mazurach

Kiedy po raz ostatni sprawdzam, czy aby na pewno wszystko spakowałam i już wsiadam do samochodu z mapą w ręku, czuję, że naprawdę żyję. Wówczas nieistotna jest pogoda. Co z tego, że jest zimno, wieje i pada, skoro właśnie jadę na wycieczkę? Wszystkie dotychczasowe problemy, albo to, co się nimi wydawało, nagle znika. Na twarzy pojawia się szeroki uśmiech, w głowie układa się cały plan, a w sercu... gra muzyka. To się nazywa magia podróżowania.

Wysoka Brama, Olsztyn

City break ~ spacer po Kartuzach

Chyba każdy wie, jak to jest mieszkać przez wiele lat w jednym miejscu. Otoczenie staje się czymś naturalnym, jest jakby częścią naszego życia. Widzimy je całościowo. Przeważnie jako zestawienie miejsc, w których jesteśmy codziennie. Praca, sklepy, dom. I przez to nie dostrzegamy małych rzeczy, niewielkich zmian. Nasze własne miasto przeważnie jawi nam się jako szara rzeczywistości. I gdy ktoś zapyta, a co tam można zobaczyć, gdzie dobrze zjeść, tak trudno nam odpowiedzieć. Czasami przydałoby się zobaczyć to miejsce oczami turysty. Może wówczas docenilibyśmy parę rzeczy, a może dostrzeglibyśmy co jeszcze można zmienić, żeby okolica stała się bardziej przyjazna i nam, i turystom.

Neum w świetle księżyca

Lato odeszło już bezpowrotnie. Przynajmniej w tym roku. Nie jest to jednak przeszkodą, by trochę powspominać i rozgrzać się oglądając zdjęcia z wakacji.

City break ~ Gdańsk detalicznie

Z kim rozmawiam, każdy twierdzi, że Gdańsk jest jednym z piękniejszych miast w Polsce. Być może. Mnie trudno to ocenić, bo po prostu Gdańsk znam od zawsze i prawdopodobnie nie będę obiektywna. W tej chwili mogę powiedzieć, że to miasto zaczęło mnie nudzić. Przez ostatnie miesiące spędzałam tam większość czasu. Teraz nie mam najmniejszej ochoty tam wracać, choć od czasu do czasu muszę. Pozostało tam jeszcze sporo do odkrycia. Jest kilka miejsc, do których bym chciała dotrzeć, ale jakoś mi do nich nie po drodze. Za to na początku czerwca ponownie trafił mi się krajoznawczy spacer po starówce. 

Leniwa niedziela nad rzeką

Po ciężkim tygodniu w pracy na koloniach nadszedł czas na odpoczynek. Ale nie w domu. Choć cały tydzień spędziłam z dala od rodzinnych stron, po powrocie czułam, że siedząc na kanapie we własnym pokoju i tak nie odpocznę. Musiałam znów wyruszyć w świat. Jednak najlepiej odpoczywa mi się w drodze. Tym razem w ciszy i spokoju, na łonie natury.

Rowerem po Półwyspie Helskim

Półwysep, a raczej Mierzeja Helska jest znana wszystkim turystom, a przynajmniej polskim. Toczą się o nią spory. Czy jest początkiem, czy może końcem Polski. Dla mnie początkiem, bo wywodzę się z Pomorza i końcem Polski od zawsze były dla mnie góry. Cóż, trzeba przyznać, że obszar ten budzi duże emocje. Szczególnie latem, kiedy rzesze turystów jadą na urlop do któregoś z kurortów położonych na tym wąskim pasie ziemi. Korki tworzą się ogromne. Przez co, dla niektórych Hel okazuje się znienawidzoną destynacją turystyczną. Jest jednak na to rada. Warto się tam wybrać pociągiem. Przynajmniej bez korków. Albo bardziej niezależnie - rowerem. Dwa kółka były tym razem i moim wyborem. Zapraszam zatem na relację i garść informacji praktycznych, jak taki wyjazd bez bólu zorganizować.

City break ~ Wejherowo

Kiedy decydujemy się spędzić weekend w mieście - albo będziemy odpoczywać w parku spragnieni ciszy i spokoju, albo postawimy na aktywne zwiedzanie zabytków, jakie staną nam na drodze. A ja lubię i zieleń miejskich parków, i smak historii, dlatego upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu. W Wejherowie jest to możliwe i wcale nie takie trudne. 

Moja piłkarska przygoda

Każdy ma jakieś marzenia. Ale nie wszystkie marzenia się spełniają. Bo trzeba pamiętać, że ot tak nic się nie dzieje. Marzeniom trzeba czasem pomóc. Niekiedy wystarczy tylko jeden mały krok, żeby zapoczątkować reakcję łańcuchową, na której końcu czeka na nas to nasze marzenie. Tak właśnie wyglądało ostatnio spełnianie mojego małego marzenia.

City break ~ Spacerkiem po nadwiślańskim mieście

Obecnie mamy taki czas, kiedy pogoda coraz ładniejsza, słonko świeci, jest cieplutko przez co nogi aż podrygują pod biurkiem, żeby tylko wyrwać się z czterech ścian i ruszyć na podbój świata. Chciałoby się wyruszyć za miasto i cieszyć naturą. Niestety nie zawsze jest to możliwe, bo szkoła, studia, praca... Ale w mieście też można poczuć się jak na wakacjach. No, prawie :)
Zapraszam na spacer po Toruniu. 

Mistrzowie Świata

Polacy, nic się nie stało. Polacy! Właśnie, że się stało. Nasi siatkarze zdobyli tytuł Mistrzów Świata!


A-hoj! czyli Operacja Żagle Gdyni

Po długiej nieobecności wracam do Was z postem pachnącym wodą morską :)

Promenada pośród lasów

Kartuzy, uznawane za stolicę Kaszub, są miasteczkiem nietypowym. Otoczone ze wszystkich stron lasami, a więc można powiedzieć, że położone na ogromnej leśnej polanie. Ponadto w mieście jest aż pięć jezior. I nad jednym z nich stworzono promenadę. Ścieżka dla spacerowiczów, biegaczy, rowerzystów i jeżdżących na rolkach od długiego czasu była marzeniem kartuzian. Trzeba przyznać, że kiedy słońce wychodzi zza chmur i pogoda sprzyja spacerom, promenada cieszy się ogromnym zainteresowaniem. 


Gdynia biega

W ostatnim poście wspomniałam co nieco o bieganiu. Jest to sport wyjątkowy. Bo niedrogi i ogólnodostępny. Wystarczy mieć dobre buty i drobinę chęci. A kiedy już dasz się ponieść nogom... 

Wielu uważa ten sport za męczący. Ale przecież nie trzeba od razu pobijać rekordu na maratonie. Ważne, by wyjść z mieszkania i zrobić choć kilka metrów truchtem. To nie jest takie trudne. 

Ale do rzeczy. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć w kilku zdaniach o biegającej Gdyni. 

Skoki narciarskie

Jako, że sezon skoków narciarskich w pełni, postanowiłam dzisiaj pokazać Wam skocznie, jakie miałam okazję zobaczyć na własne oczy. Zapaloną fanką skoków nie jestem, ale skocznie robią na mnie ogromne wrażenie. A kiedy sobie pomyślę, że można z tego skakać, to przechodzi mnie dreszcz. 

Dzwonią dzwonki sań...

Choć za oknem śniegu już nie widać (a szkoda, bo lubię białe Boże Narodzenie), trzyma się mnie taki zimowy nastrój. I kiedy tak sobie przeglądałam stare zdjęcia, postanowiłam, że tym razem zabiorę Was na krótką zimową, ale ciepłą przejażdżkę.

Miejski zakątek zieleni ~ czyli w Parku Oliwskim



To nie żaden egzotyczny kraj. Na zdjęciu powyżej widnieje jedna z alejek Oliwskiego Parku. Zaś poniżej rosną jakieś orzechy. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, co to za rodzaj. Ale może ktoś z was wie?


Jako dziecko bardzo lubiłam spacerować po Parku Oliwskim. Podobało mi się, że jest taki duży i można było nawet się w nim zgubić. Zawsze podziwiałam barwne kompozycje kwiatowe. A w palmiarni szukałam bananów :) Na kolejnych zdjęciach pokażę wam co nieco, aczkolwiek musicie wiedzieć, że fotografie nie odzwierciedlają rzeczywistości i tylko na nie patrząc, trudno poczuć zapach trawy i otulić się ciepłym wiatrem. 

"Gościu, siądź pod mym liściem a odpocznij sobie"
Wśród ubogich w tym miejscu kwiatów dostrzeżemy i rubensowskie kształty. Ale przyznajcie sami, kamienna rzeźba bierze górę nad roślinami i swoimi atutami przysłania otoczenie. 


Rzeźby upiększające trawniki są jakieś niefotogeniczne. Bo jakkolwiek bym się ustawiła, żadno ze zdjęć nie wyszło mi tak, jakbym chciała. Jedno się ostało, które i tak nie ukazuje szczerości kamiennej postaci. 


Zawsze zastanawiałam się nad znaczeniem rzeźb "pływających" po sadzawkach. Nie przemawiają do mnie. 


Wśród krętych alejek jest też wodospad. Niestety tym razem nie udało mi się zrobić zdjęć z drugiej strony. Wydaje mi się, że jest to najczęściej odwiedzane miejsce w całym parku. 


A na koniec agawa. Jest taka majestatyczna. Tylko ta donica trochę wysłużona...


Na dzisiaj musi wystarczyć. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak ogromny problem miałam ze zredagowaniem tekstu do tego posta. I to chyba widać. Dzisiaj dość ubogi wyszedł tekst, ale mam nadzieję, że nie zepsuło to magicznego efektu parku. 

instagram