Miała być szkocka zielona wieś i szkockie brązowe puchate krowy. A było grząskie błoto i podmuchy zimnego wiatru. Ale nie zamieniłabym tego na nic innego, bo to był kolejny wspaniały dzień naszej szkockiej przygody.
Julia - kiedyś au pair, obecnie rezydentka na Majorce; z wykształcenia tłumacz - iberysta oraz krajoznawca i turysta historyczny, jakkolwiek dziwnie to brzmi. W wolnych chwilach mól książkowy i przyszła poliglotka. Żyje wg motta: Nie ma rzeczy niemożliwych, więc nigdy nie mów nigdy!