22 sierpnia 2014

Z plecakiem w Karkonoszach ~ Odrodzenie

Drugi dzień wędrówki zapowiadał się bardzo gorący. I taki też się okazał. Ale mimo palącego słońca wyszłyśmy na szlak, by ostatecznie dotrzeć do kolejnego schroniska na naszej trasie.

Mapa stworzona dzięki mapa-turystyczna.pl
Liczba dwa mi nie sprzyja. Już od samego początku wędrówki byłam zniechęcona. Zrzędziłam dziewczynom niesamowicie. Miałam po prostu ochotę usiąść na ziemi i czekać na zlitowanie. 



Ale mimo okropnego zniechęcenia, powolnym tempem udało mi się dojść do punktu początkowego, czyli kasy KPN. A tam bilety sprzedawał bardzo miły Pan. Przywitał nas szerokim uśmiechem, coś tam zagadał, polecił, które bilety kupić. Jednym słowem poprawił mi humor i dodał mnóstwa energii. Jeśli ten Pan, kiedyś przeczyta ów post, chciałabym w tym miejscu Mu podziękować.



Weszłyśmy na Główny Szlak Sudecki i początkowo po niewielkim wzniesieniu pniemy się w górę, w stronę Śnieżki. I chociaż ja miałam już dobry humor i wróciły mi siły, od schroniska Nad Łomniczką znowu coś nawala. 


Nie będę mówić, że backpacking górski ma same plusy. Jest to przeżycie niesamowite, ale jednocześnie walka z własnymi słabościami. I tak ten drugi dzień był dniem naszych słabości. Na szczęście jest coś takiego, że jak się jest już na trasie i widzi się drogę, którą już się przebyło, powrót nie wchodzi w grę. Skoro jesteśmy tak daleko, nie warto się cofać.



Częste przerwy w nauce, czy pracy tylko zniechęcają. Ale nam przydała się taka dłuższa przerwa przy Domu Śląskim. Stamtąd wyruszyłyśmy uśmiechnięte i z nadzieją, że od teraz będzie już tylko lepiej. Nie myliłyśmy się. Plecaki nie były już takie ciężki, droga nie tak wyboista, słońce tak mocno nie grzało, nawet wiatr powiewał momentami :)



Od skrzyżowania z niebieskim szlakiem schodzącym w dół, trasa była naprawdę piękna. Niezbyt szeroka ścieżka górska, na której nie ma tłumów. Nie płaska jak chodnik w metropolii, ale kamienista. Taka jak lubię. No i widoki były cudne. Z góry podziwiałyśmy Samotnię, którą odwiedziłyśmy poprzedniego dnia. Z tej perspektywy wyglądała równie pięknie. 


Mogłyśmy też podziwiać Wielki Staw, który niestety mnie aż tak nie zachwycił. Po prostu takie tam górskie jeziorko. Ale to nie zmienia faktu, że ten odcinek przeszłam z szerokim uśmiechem na twarzy. Tę trasę mogę polecić wszystkim. Jest bardzo malownicza i przyjemna. W ogóle kiedy słońce tak pięknie grzeje. 



Nie pamiętam po jakim czasie, ale na horyzoncie pojawiły się jakieś budynki. Myślałyśmy, że to schronisko, do którego zmierzałyśmy, ale okazało się, że Odrodzenie wyłoniła się dopiero za chwilę. 
Budynek właściwie niepozorny, usytuowany trochę dalej od drogi, niż czeskie zabudowania, a mimo to było tam mnóstwo ludzi. A może nam się tak wydawało, bo w tym czasie gościła tam grupa harcerzy. 


Co mogę powiedzieć o schronisku? Drogie. Jak na swoje warunki, nawet bardzo drogie. Niestety musiałyśmy wziąć mały pokój, co jeszcze bardziej podwyższyło koszty. W pokoju nie było gniazdka, a ja musiałam podładować telefon. Na szczęście znalazło się jakieś w stołówce... Tylko jedna kabina prysznicowa na cały poziom. Do tego niezbyt przyjemna. 
Ale był ładny taras, gdzie siedziałyśmy wieczorem i podziwiałyśmy rozbłyskujące miasteczko w dole. Ten niesamowity widok jednak nie przysłonił wszystkich wad.


10 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Aż mam ochotę ruszyć na szlak. A z tymi przerwami w robieniu czegokolwiek to masz rację - też tak mam. Np. jak mam przed sobą długą podróż samochodem i jadę bez zatrzymywania się to jest ok, ale jak tylko stanę na herbatę to od razu mam ochotę zatrzymywać się co kwadrans. I bardzo często tak robię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej po prostu odpuścić sobie przerwę. Ja już też zdążyłam zatęsknić za górami. A nie zapowiada się, bym prędko wróciła w tamte strony :(

      Usuń
  2. Właśnie sobie uświadomiłam, że od jakiegoś czasu nie byłam w Karkonoszach i muszę to w końcu nadrobić. Widoki górskie są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie widoki zapierające dech i można zmęczenie czy zniechęcenie gdzieś tam po drodze 'porzucić' :)
    Co do schroniska, to naprawdę myślałam, że ceny przystępne, a tu taka niespodzianka.. Szkoda, bo byłoby jeszcze milej wspominać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można. Tylko trzeba mieć kogoś, kto pomorze porzucić do zniechęcenia. Bo gdybym była sama, bez dziewczyn i nie spotkała tego miłego pana, to pewnie bym do Odrodzenia nie doszła...
      33zł to może nie majątek, ale biorąc pod uwagę szczupłe portfele i porównując tę cenę później z jakością.... Zawiodłam się.

      Usuń
  4. Piekne zdjecia, bylam na Sniezce i w Karpaczu dawno, dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas odświeżyć wspomnienia :) Ja w tamtych stronach byłam w 2008 i teraz w te wakacje, a już zdążyło się pozmieniać.

      Usuń
  5. Preciosas fotos. La naturaleza es una maravilla!! Así es Béjar Nika. Subir arriba a la montaña es algo impresionante. Merece la pena el esfuerzo.
    Gracias por compartirlas.
    Un beso.

    OdpowiedzUsuń
  6. Schronisko faktycznie nie przyjemne, ale za to widoki i sam pobyt w górach to wszystko rekompensuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham te miejsca.
    Mam bliziutko.
    Cudne fotki Ci wyszły, super!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)