O niczym i o wszystkim
W sezonie letnim, w nawale pracy, brakuje mi czasu, siły i energii na regularnie blogowanie. Ale bywają momenty, że zmuszam się i siadam przed komputerem i piszę i dopiero wówczas uświadamiam sobie jak bardzo tęskniłam za pisaniem i blogowaniem. Piszę i cieszę się tym procesem. Bo pisanie jest niczym terapia. Pozwala poukładać myśli. Pozwala wypowiedzieć opinie. Chociaż czasami słowa przychodzą z trudem, tworzenie wpisów na bloga to dla mnie wspaniała odskocznia od codzienności i daje mi mnóstwo radości. Ale nie o pisaniu samym w sobie chciałam dzisiaj pisać, a generalnie o blogowaniu.
Skoro już przysiadłam do komputera w celu innym niż praca, zaczęłam również nadrabiać zaległości na Waszych blogach. Czytanie o Waszych podróżach i miejscach widzianych Waszymi oczami jest niezwykle inspirujące. Za każdym razem moja lista miejsc do odwiedzenia powiększa się o kolejne perełki. Życia nie starczy, by zobaczyć je wszystkie. Jak to dobrze, że mamy blogi i możemy podróżować także wirtualnie. Tak zaglądając do Waszych internetowych kącików, doszłam do wniosku, że ta nasza blogowa społeczność jest wspaniała. Bo może i blogi odchodzą (albo nawet już odeszły) do lamusa, jednak nadal jest sporo osób, które nie poddały się modzie i przy blogowaniu pozostały, nie dla kasy, nie dla zasięgów, ale dla siebie i dla tej cudownej społeczności. Zdarzają mi się okresy bez zaglądania do blogosfery, a potem wracam jednego popołudnia i mam wrażenie, jakbym właśnie weszła do znajomego mieszkania, którego atmosfera otula niczym ciepły kocyk. Choć w większości nie znamy się osobiście, czytanie Waszych wpisów to jak sentymentalna rozmowa z dawno niewidzianym znajomym.
Wpis ten wychodzi poza ramy tematyki tego bloga, no ale w końcu to właśnie pasja do podróży i pisania sprawiła, że jestem tu gdzie jestem i że spotkałam na swojej drodze tak wspaniałych ludzi. Nawet nie chcę sobie wyobrażać co by było gdybym nie odważyła się założyć tego bloga. Owszem, prowadziłam kiedyś inne blogi (bo wówczas każdy chyba miał jakiegoś bloga), głównie z opowiadaniami, bo od zawsze lubiłam pisać i tworzyć historie, jednak utworzenie bloga podróżniczego było poniekąd wyjściem ze strefy komfortu. Nagle miałam pisać o czymś, czego doświadczyłam na własnej skórze, miałam pokazywać zdjęcia, które sama zrobiłam, miałam pokazać siebie. Było to tym bardziej trudne, że ja jestem z natury introwertyczką. Poza tym wówczas wcale daleko nie podróżowałam, tylko głównie po kaszubskim podwórku. Ale się odważyłam. W czerwcu 2013 pojawił się tutaj pierwszy wpis podróżniczy, znad kaszubskiego jeziora. Teraz z zażenowaniem do niego wróciłam, bo był on bardzo nieporadny. Ale to właśnie wtedy wszystko się zaczęło. Gdyby ktoś mi wówczas powiedział, że będę tego bloga prowadzić nieprzerwanie przez kilkanaście kolejnych lat, że będę podróżować po Europie, poznawać ludzi z różnych zakątków świata i że będę mieszkać na Majorce - to chyba bym go wyśmiała, w życiu bym wówczas nie uwierzyła w taki scenariusz. W tym momencie jednak chyba już nic mnie nie zaskoczy, bo przez te wszystkie lata zdążyłam się przekonać, że życie lubi zaskakiwać.
Niewiarygodne, że jestem tu już 13 lat. Wiele osób, które mniej więcej w tym samym momencie zaczęły prowadzić blogi podróżnicze, wybiły się i obecnie są znanymi influencerami. Początkowo też chciałam iść w tę stronę, wybić się i sprawić, że pisanie o podróżach stanie się moją pracą. Moja osobowość jednak mi ten plan stale utrudniała i nic z tego nie wyszło, a teraz już prawdopodobnie za późno, poza tym teraz mam zupełnie inne podejście do pisania i blogowania. Nie zależy mi na tysiącach odwiedzających i licznych komentarzach. Nie będę pisać pod dyktando współczesnych algorytmów, bo to odebrałoby mi radość z tworzenia. Wytrwałam tutaj tyle lat, bo zawsze pisałam od siebie. Oczywiście cieszy mnie każdy gość na blogu i każdy komentarz, a cieszy mnie jeszcze bardziej, gdy jest on szczery i od serca. I akurat to udało mi się osiągnąć. Mam wspaniałą społeczność. Dziękuję, że jesteście i że czytacie. A żeby jeszcze dobitniej wyrazić moją radość z Waszej obecności, chciałabym Wam wysłać pozdrowienia z Majorki w formie kartki pocztowej. Pocztówki w sumie też powoli odchodzą do lamusa, ale wśród blogerów, nadal są osoby, które tę dawną tradycję podróżniczo-korespondencyjną kultywują. Jeśli więc chciał(a)byś otrzymać ode mnie kartkę wprost ze słonecznej Majorki, odezwij się mailowo (tampowrotem@gmail.com).
Prawdopodobnie ten wpis powinnam opublikować na urodziny bloga 1 czerwca, ale prawdę mówiąc, zupełnie o nich zapomniałam. Poza tym dopiero dzisiejszy spacer po Waszych wirtualnych kącikach, zainspirował mnie do owych przemyśleń i tak oto pod wpływem impulsu powstał wpis o niczym i o wszystkim.
No, to ja teraz idę podlać kwiatki, a jutro wracam do walki o przetrwanie w turystycznej rzeczywistości Majorki. A jeśli chcecie trochę mi osłodzić tę nudną codzienność, zachęcam do pozostawienia komentarza. No i chyba właśnie w tym momencie ujawniły się moje influenserskie przebłyski :D Ale żeby się już nie pogrążać, do napisania :)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Tutaj Cię zaskoczę bo całkiem niedawno przeczytałam Twój pierwszy wpis, a także kilka kolejnych, w tym o Medjugojre albo Brnie. Byłam ciekawa jak zaczynali inni blogerzy, których znam, i czy ich pierwsze wpisy były tak żenujące jak moje własne 😀. Chciałam je kiedyś nawet usunąć ale później stwierdziłam, że co mam się wstydzić tego jaka byłam, w dodatku w tych pierwszych wpisach tworzyła się historia 😄.
OdpowiedzUsuńO byciu popularną albo zarabianiu na blogu nie marzyłam nigdy. Kiedyś odezwała się do mnie gazeta odnośnie podróżowania z psem, udzieliłam wywiadu i napisałam artykuł, i na tym się skończyło. Samo pisanie i dzielenie się wspomnieniami jest dla mnie taką przyjemnością, że nie potrzebuję niczego więcej. Kiedyś pod wpisem o blogowaniu ktoś mi napisał, że blogi straciły na popularności ale teraz blokują elity i chyba faktycznie coś w tym jest. Jesteśmy elitą.
Zdecydowanie częściej powinnaś publikować wpisy z przemyśleniami na różne tematy, niekoniecznie podróżnicze. Ja bardzo często włączam komputer i koło niego krążę próbując coś napisać po czym zmieniam temat i piszę o czymś innym; to chyba jest fajne antidotum na brak weny. Pisanie tylko o podróżach może być męczące 😀.
Uściski z upalnej krainy otulonej Łabą.
Lepiej mi tego nie mów, że czytujesz te stare wpisy, bo jeszcze bardziej głupio mi się robi :D Ja nigdy nie miałam ochoty ich usuwać, ale raczej wolę już teraz do nich nie wracać. Choć fakt faktem, to dzięki nim jestem teraz w tym miejscu, w którym jestem. I mam nadzieję, że dalej z taką radością jak do tej pory będę rozwijać tego bloga i pisać głównie o podróżach. Bo akurat te wpisy z przemyśleniami to trochę dla mnie taka pułapka, bo jak zaczynam się nad czymś zastanawiać i przelewam myśli na papier, to potem tak się plączę w tych swoich przemyśleniach, że niekiedy wychodzą z tego (anty)filozoficzne bzdury :D
UsuńUściski z upalnej Majorki ;)
Ja też się niezmiernie cieszę, że postanowiłam założyć blog. Miał to być mój pamiętnik z odbytych podróży i tak jest, ale pojawiły się inne, oboczne i chyba bardziej znaczące korzyści. Poznałam wielu ludzi z podobną pasją, wzbogaciłam ogromnie swoją wiedzę o świecie. No, a najbardziej znaczące jest to, że poznałam podobnych pasją blogerów i spotkałam ich w realu. Tego nie przewidziałam w żadnych snach. Dzięki Julka za ten wpis, dzięki ci Monia, dziękuję wszystkim, którzy jesteście w blogosferze podróżniczej:)))
OdpowiedzUsuńJedna niby nic nieznacząca decyzja o założeniu blogu, a tyle różnych przygód potrafi wygenerować :) Mam nadzieję, że w tym roku również uda nam się spotkać :)
UsuńPozdrawiam
PS. Dziękuję za pozdrowienia z Ustki :)
Oczywiście, że chcę pocztówkę :D Kocham podróżowanie i całą tą tematykę. Co roku z wyczekiwaniem marzę o jakimś wyjeździe. Moja pasja przelewa się również na innych. Uwielbiam słuchać i czytać o czyiś podróżach ♥ Email poleciał. Chyba właśnie w tym tkwi największy urok blogów – można zniknąć na jakiś czas, a potem wrócić i poczuć się, jakby odwiedzało się starych znajomych. 13 lat to naprawdę kawał historii i mnóstwo wspomnień zapisanych w jednym miejscu. Oby blogowanie jeszcze długo dawało Ci tyle radości!
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Dziękuję, Angela. Blogowanie to niesamowita przygoda. Tak samo jak podróżowanie. Czasami wystarczy pojechać za przysłowiową miedzę, żeby zdobyć wspaniałe wspomnienia na lata. Życzę Ci wielu pięknych podróży. Mail dotarł :)
UsuńPozdrawiam
Jula! Uwielbiam czytać Twoje posty. Piszesz przepięknie. Marzy mi się aby Twoje posty częściej się pojawiały. Rozumiem, że masz obowiązki z których się musisz wywiązać. Cieszę się, że blogowanie daje Ci wiele radości, oby jak najdłużej.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję za tak miłe słowa. Mnie również marzy się, by częściej pisać, no ale codzienność bardzo często odbiera mi energię na cokolwiek.
UsuńPozdrawiam :)
Julka, jak ja dobrze rozumiem ten tekst! ❤️ Blogowanie ma w sobie coś, czego nie zastąpią ani Instagram, ani Facebook i cała ta pogoń za zasięgami. Tutaj można się zatrzymać, napisać coś naprawdę od siebie, wrócić po latach do własnych wspomnień i zobaczyć, jak bardzo zmieniło się życie. 😊 I chyba właśnie najpiękniejsze jest to, że przez blog poznaje się ludzi, których bez niego prawdopodobnie nigdy nie spotkalibyśmy na swojej drodze. 13 lat to już kawał pięknej historii! Pisz dalej po swojemu, bez oglądania się na algorytmy – chyba właśnie dlatego tak dobrze się tutaj wraca. ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuje za ten przemiły komentarz. Tegoroczny sezon w turystyce jest dla mnie bardzo trudny i wielokrotnie nie mam już po prostu siły na bloga, ale potem sobie myślę o Was, moich czytelnikach i muszę przyznać, że jesteście ogromną motywacją, by nadal pisać :)
UsuńSzkoda, że się wtedy minęłyśmy, jak byliście na Majorce, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja, żeby się poznać osobiście.
Pozdrawiam :)