7 sierpnia 2014

Z plecakiem w Karkonoszach ~ Karpacz

W ubiegłe wakacje po raz pierwszy odważyłam się na backpacking po górach (relacja). Było ciężko, ale chyba odkryłam nową pasję. Dlatego i w tym roku postanowiłyśmy znowu wyjechać. W powiększonym składzie, ale ponownie w Bieszczady. Tylko, że kiedy przyszedł czas na zakup biletów (oczywiście na ostatnią chwilę ;)), okazało się, że biletów po prostu nie ma. Co więc robimy? Sprawdzamy dostępność biletów na inny kierunek. Tym oto sposobem wylądowałyśmy w Karkonoszach.


Koleżanka opracowała całą trasę. Wszystko przemyślane, niemalże dopięte na ostatni guzik. I nagle dzwoni, że nie ma biletów do Przemyśla, do Rzeszowa, nawet do Krakowa. Ale są do Wrocławia. Sudety? - pyta. Czemu nie?


Ta wyprawa miała być lepiej zorganizowana niż ostatnio. Plecak wyposażony we wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. A wyszło jak zawsze. Pakowanie w pośpiechu. Planu brak. Noclegów żadnych. Tylko bilety, żeby dotrzeć do Jeleniej Góry, a stamtąd... W pociągu pomyślimy. 



Ale ostatecznie dojechałyśmy do Karpacza. Tam wdrapałyśmy się po stromej górce do schroniska Liczyrzepa. Przywitała nas bardzo miła pani. Schronisko również godne polecenia. Spędziłyśmy tam dwie noce. Warunki bardzo dobre. Czyściutko. Kuchnia do dyspozycji. I świetna cena. Poza tym spotkałyśmy tam fajnych ludzi, którzy co nieco nam doradzili i polecili, co zobaczyć, którędy iść. Jako, że nie miałyśmy opracowane żadnej trasy, każda rada była cenna.


Kiedy już doprowadziłyśmy się do porządku po całodziennej podróży, zeszłyśmy do centrum miasteczka. Jakże przyjemna była aura. I ta turystyczna atmosfera. Tęskniłam za tym. 


A wieczorem w końcu opracowałyśmy trasę na dzień następny. Miałyśmy kilka punktów, które koniecznie chciałyśmy zobaczyć. Ale za żadne skarby nie dało się ich ze sobą połączyć. Ostatecznie jakoś się udało, jednak o tym już w następnym poście.


22 komentarze:

  1. Fajnie! Spontanicznie! Podoba mi się :)
    jeszcze mnie tam nie było

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam. Karkonosze, całe Sudety, to naprawdę piękne góry. I jeszcze nie tak opanowane przez ruch turystyczny jak Tatry. A Karpacz jest bardzo klimatyczny. Pachnie górami :)

      Usuń
  2. piękne! bije z tego miejsca niewyobrażalny spokój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello dear Nika!
    Great job, I really like hills and mountains!
    A beautiful day dear!
    Kisses and hugs!

    OdpowiedzUsuń
  4. Karkonosze też są piękne! :)
    Jeszcze nie zawitałam tam na dłużej, zawsze tylko jednodniowe wypady.
    A spontaniczność to chyba jedna z fajniejszych cech wyjazdów i podróży. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z cudniejszych zakątków w Polsce.
      Dzięki spontaniczności zapamiętujemy z wyjazdu znacznie więcej i na dłużej. Raczej jestem osobą, która lubi mieć wszystko dobrze zorganizowane, uporządkowane, ale podczas podróży zupełnie od tego odstępuję i daję się ponieść chwili. Dobrze jest mieć zarezerwowany nocleg, bilety kupione z wyprzedzeniem, opracowane trasę zwiedzania, ale przecież bez tego też się da. A przy okazji można przeżyć niezapomniane chwile.

      Usuń
  5. świetny sposób na zwiedzanie! bardzo mi się podoba. nawet ostatnio próbowaliśmy tego w Beskidach - pierwszy raz nie mieliśmy opracowanej trasy dzień po dniu. a w Bieszczady na pewno zdążycie jeszcze nie raz pojechać - będziemy o nich gadać w audycji w Radio Gdańsk 6 września o 10, więc zapraszam po garść inspiracji :) Karkonosze są przepiękne - chyba drugi mój ulubiony region w kraju zaraz po ukochanych Kaszubach :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beskidy mam w planach. I może właśnie przy okazji kolejnej wyprawy backpackingowej będą głównym celem. Ale to się zapewne okaże na dzień przed wyjazdem :D
      Jak nie zapomnę, to audycji posłucham.

      Usuń
  6. Moje rejony, moje klimaty, ale chyba jednak w Tatrach czuję się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jednak wolę Sudety. Mniej tłumów.

      Usuń
  7. Takie szybkie spontaniczne decyzje i wyjazdy będzie się pamiętać całe życie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. A kiedy się o nich myśli, chciałoby się więcej ;)

      Usuń
  8. Uwielbiam spontan. Myślę, że nie żałujesz. Karkonosze nie są tak tłoczne jak Tatry.
    Karpaczem byłam zachwycona.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie żałuję. Nie żałuję żadnej podróży :)
      Rzeczywiście w Karkonoszach nie ma takich tłumów, ale trzeba przyznać, że i te strony robią się popularniejsze. A Karpacz jest pięknym górskim miasteczkiem.
      Cieszę się, że wróciłaś :)

      Usuń
  9. Nie ma to jak spontaniczne wyjazdy. Karkonosze są super - mam do nich sentyment po studenckich praktykach:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło wspominam Karpacz i Karkonosze. Wielokrotnie tam spędziłem miłe chwile. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ps. Czy w schronisku młodzieżowym uwzględniono dla Was jakieś ulgi? Z góry dzięki za info. Pozdrawiam serdecznie jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaciłyśmy 25zł za noc w pokoju wieloosobowym. Ale pani była tak miła, że za drugą noc policzyła nam po 23zł. To było najtańsze schronisko, w jakim nocowałyśmy, a warunki były naprawdę dobre. Dlatego szczerze polecam schronisko Liczyrzepa.

      Usuń
  12. Karkonosze piękne są - w Karpaczu mam rodzinę (ale po wymarciu starszych pokoleń nie utrzymujemy kontaktu).

    "Koleżanka opracowała całą trasę. Wszystko przemyślane, niemalże dopięte na ostatni guzik. I nagle dzwoni, że nie ma biletów do Przemyśla, do Rzeszowa, nawet do Krakowa." było spróbować z Tarnowem lub Kielcami. Do Krosna jeździ Vojager, a dalej to już nawet na piechotę ;-)

    Sprzęt to podstawa - ja mam zawsze plecak gotowy do wymarszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :) Ogólnie, mimo wszystko nie narzekałyśmy na nagłą zmianę planów.

      Usuń
  13. Uwielbiam takie wyjazdy. Naprawdę pięknie. Pozdrawiam z nizin :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi w tym roku udało się namówić na męża na wypad w Karkonosze. Dużo czasu spędziliśmy w Świeradowie Zdroju. Dopiero odkryłam tak naprawdę to miejsce. Jest tam co robić. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie Malwa i to był strzał w dziesiątkę. Pyszne jedzonko i super atmosfera. Mogę wracać w Karkonosze co tydzień :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)