Polecane posty

Marzenie o Edynburgu spełnione

Kilka dni temu wróciłam ze wspaniałej podróży i chociaż prozaiczne obowiązki dopadły mnie jak tylko otworzyłam drzwi mieszkania (bo przecież pranie trzeba zrobić, zakupy, bo lodówka pusta, posprzątać, bo kurz przez ten tydzień zdążył się zadomowić...), nadal trzymają mnie ogromne emocje, które sprawiają, że chciałabym Wam opowiedzieć wszystko teraz zaraz, a jednocześnie nie wiem od czego zacząć, żeby ta opowieść miała ręce i nogi. Odwiedziłam przepiękne miejsca. Spotkałam się z cudownymi ludźmi. Spędziłam niezapomniany czas i odhaczyłam kolejne marzenie, które od bardzo dawna czekało na swoją kolej.

Blankenese - elegancka dzielnica Hamburga

Dzisiaj zabieram Was do kolejnego labiryntu urokliwych zaułków, jednak zupełnie zmienimy klimat. Zamiast błękitnego nieba i złotego słońca będzie mgła i słota. A białe domki Altei ustąpią miejsca kolorowym budynkom Blankenese. I chociaż atmosfera będzie mniej egzotyczna, gwarantuję, że i tutaj można doświadczyć wielu zachwytów.

Altea - w białym labiryncie

Nie będę ukrywać, że mi się chciało. Bo się nie chciało. Loty przesiadkowe mnie męczą. Najchętniej to bym wsiadła do samolotu w Gdańsku i wysiadła bezpośrednio w Palmie. Ale póki co jest jak jest (ale już niedługo to się zmieni, bo zostają wprowadzone loty bezpośrednie na wspomnianej trasie, jupi!), więc lecąc z Polski na Majorkę muszę nieco kombinować. Stwierdziłam, że skoro już po raz n-ty lecę przez Alicante, może dobrym pomysłem jest wykorzystać tę przesiadkę, na jakąś wycieczkę po okolicy. Co prawda sporo w rejonie Alicante już widziałam, ale kilka miejsc jeszcze zostało do odwiedzenia, więc moja podróżnicza półkula mózgowa stwierdziła, żeby jednak ze zwykłej przesiadki, zrobić sobie taką przedłużoną. No a potem przyszedł właśnie ten moment, że tak bardzo mi się nie chciało, że marzyłam tylko o tym, żeby już po prostu być na Majorce. No ale nocleg w Alicante był już opłacony i data biletu Alicante - Palma też wskazywała na kilka dni później niż ten na trasie Gdańsk - Alicante, więc tak jakby nie było odwrotu. Potem doszedł jeszcze dylemat, gdzie pojechać z tego Alicante... Na tapecie miałam dwa miejsca. Jedno bardziej zurbanizowane, drugie bardziej przyrodnicze. Monia zachęcała mnie do tego drugiego. Ja jednak wybrałam to pierwsze, głównie z powodu korzystniejszych połączeń autobusowych i tym oto sposobem wybrałam się do Altei. A teraz po tym przydługim wstępie, zapraszam Was na spacer uliczkami białego hiszpańskiego miasteczka.

Drzwi do baśni

Obiecywałam, że do Bremy jeszcze wrócę (wirtualnie oczywiście, bo na razie rzeczywistych powrotów nie planuję, ale kto wie...) i oto jest ponownie na tym blogu najbardziej baśniowe miasteczko, w jakim do tej pory byłam. Ten wpis nie był planowany w momencie podróży do Bremy. Pomysł na niego pojawił się jak zaczęłam przygotowywać zdjęcia do pierwszej relacji z tego miasta i zdałam sobie sprawę ile pięknych drzwi i okien uwieczniłam na fotografiach. Zapraszam więc na krótki spacer po galerii baśniowych drzwi i okien.

O Kielcach słów kilka

Jak ten czas zapiernicza. Uzupełniałam sobie przed chwilą luki w książkowej aplikacji i nie mogłam uwierzyć, że niektóre z książek, które tak dobrze pamiętałam, czytałam już kilka dobrych lat temu. Na blogu nie jest inaczej. Mam listę miejsc, które odwiedziłam, a które jeszcze nie pojawiły się na tym blogu i dzisiaj właśnie o jednym z nich napiszę, ale (uwaga!) są to wspomnienia z 2021 roku. Serio, nie wiem kiedy minęło tych pięć lat. Pocieszające w tym wszystkim jest to, że były to piękne lata i wiele się w tym czasie dobrego wydarzyło, także nie ma co narzekać na upływ czasu, tylko korzystać z niego garściami, bo mimo wszystko tego czasu jest nam dane niewiele.

Popularne teraz

instagram