Zamek w Oporowie czyli romantyczna odsłona gotyku

Kiedyś bardzo popularne były różnego rodzaju albumy tematyczne z najpiękniejszymi miejscami w Polsce lub na świecie. Później nastała era komputerów i takie zestawienia można było znaleźć na przykład na płytach CD. Miałam taką jedną płytę z zamkami w Polsce; były na niej zdjęcia i opisy większości zamków. Dzisiaj wszystko można znaleźć w sieci. I choć przez te wszystkie lata technologia bardzo się zmieniła, moja fascynacja zamkami nadal jest taka sama. Zamki od zawsze były moim ulubionym elementem podróży, w szczególności te średniowieczne z czerwonej cegły, a w Polsce jest ich co niemiara.

Już dawno w żadnym zamku nie byłam, dawno też o żadnym nie pisałam, więc chyba czas najwyższy coś z tym zrobić. Zabieram Was na krótki spacer do zamku w Oporowie, który odwiedziłam podczas tej samej podróży, kiedy to byłam w Jaskini Raj, a więc już kilka dobrych lat temu. Niemniej, często o tym zamku myślę i już wielokrotnie planowałam coś na jego temat napisać.

Zamek ten to przykład typowej gotyckiej architektury z czerwonej cegły. Ale tak jak gotyk jest zazwyczaj zimny, monumentalny i piękny, ale jednak z jakąś taką nutką chłodu, to akurat zamek w Oporowie jawił mi się jako niezwykle romantyczna rezydencja, głównie z uwagi na jego położenie na niewielkiej wysepce otoczonej fosą. Nie mogłam się tam oderwać od aparatu, tym bardziej, że wtedy zaczęła się też moja fascynacja fotografią i przeszłam na tryb manualny, więc musiałam wypróbować różnorakie ustawienia. Teraz jak patrzę na te zdjęcia, to raczej kiepskie one wyszły, ale są, więc mogę Wam pokazać choć ułamek piękna tego miejsca.

Zamek w Oporowie został wybudowany w XV wieku na zlecenie arcybiskupa z rodu Oporowskich, dziedzica wsi Oporów. Początkowo była to tylko wieża mieszkalna dla rycerzy, ale z czasem obok powstały kolejne zabudowania, tworząc niezwykle urokliwą fortecę. W kolejnych stuleciach posiadłość przechodziła z rąk do rąk, aż po II wojnie światowej stała się własnością państwa i obecnie mieści się tam muzeum. Choć budowla przechodziła liczne remonty i przebudowy, nie zatraciła swojego oryginalnego gotyckiego charakteru. Co wprawniejsze oko wypatrzy elementy barokowe, czy neogotyckie, ale to gotyk z krwi i kości wychodzi na pierwszy plan. Jednak tym co najbardziej przyciąga wzrok jest niezwykle malownicze położenie zamku, bo na niewielkiej sztucznie usypanej wyspie, którą otaczają wody rzeki Słudwi.

Z drogi zamek jest zupełnie niewidoczny, bo ukryty za wysokim murem i starymi drzewami. Mimo wszystko, jadąc wzdłuż tego ceglano-kamiennego muru, intuicja podpowiada by nieco zwolnić i zainteresować się tym, co jest po jego drugiej stronie. Przechodząc przez bramę na teren przyzamkowego parku, ma się wrażenie podróży w czasie. Czas tam jakby zwalnia. Dokoła zieleń i mnóstwo drzew. A w centralnym punkcie niewielki zamek otoczony fosą. Dostać się do niego można przechodząc przez masywny drewniano-kamienny most. Żałuję, że nie mam zdjęć, które obrazowałyby jak bardzo urokliwe jest to miejsce.

W Oporowie byłam z grupą i miałam takie poczucie, że trochę za mało czasu tam spędziłam. Weszliśmy do środka. Wnętrza obejrzeliśmy w towarzystwie przewodnika. Wystawa skupia się głównie na elementach wystroju wnętrz dworskich od XVI do XX wieku. Zabytków pochodzących oryginalnie z zamku praktycznie nie ma. Prawdopodobnie jest to wynikiem wojny. Sama ekspozycja muzealna nie bardzo zapadła mi w pamięć. Dla mnie w zamkach najważniejsza jest sama konstrukcja i architektura, a te wszystkie wystawy muzealne to tylko dodatek, który albo mnie zainteresuje, albo nie.

A po zwiedzaniu szybko szybko trzeba jechać dalej. Mało kiedy mi się to zdarza, bo raczej staram się być osobą punktualną, w szczególności podróżując z dużą grupą, ale tym razem byłam jedną z ostatnich, która weszła do autokaru, by ruszyć w dalszą drogę, już powrotną do domu. Czuję więc lekki niedosyt. Udało mi się obejść zamek dookoła i zobaczyć go z różnych perspektyw, ale ze spaceru po parku musiałam zrezygnować.

Nie sądzę, bym kiedykolwiek jeszcze tam wróciła. Na świecie, ba, w samej Polsce jest tyle zamków i pałaców, że nie ma szans, żebym zobaczyła je wszystkie, a co dopiero mówić o powrotach. Jedyne dwa, do których wracam niemalże regularnie to zamki krzyżackie w Malborku i Bytowie, które notabene też są przepiękne, ale o nich to może przy innej okazji.

Komentarze

  1. Bardzo klimatyczne miejsce. Nie bądź taka surowa dla swoich zdjęć. Moim zdaniem świetnie oddają tajemniczy i senny klimat zamku ukrytego za murem. Rzeczywiście, gotyk z czerwonej cegły na wodzie zyskał niesamowicie romantyczny charakter;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)

instagram