Colònia de Sant Pere


Tak się ciągle zachwycam tą Majorką i piszę Wam jak tu jest fajnie - ogólnie same ochy i achy... Ale jakaś harmonia musi być zachowana. Uwaga! Na Majorce są też miejsca nudne i brzydkie. Przerażająco wąskie uliczki, w które strach się zapuszczać samochodem, bo prawie na pewno skończy się to obdrapaniem karoserii. Stare budynki z zaniedbanymi fasadami, a każdy zakątek takiego miasteczka wygląda tak samo nudno. Czy Colònia de Sant Pere się do nich zalicza? Oceńcie sami.




Colònia de Sant Pere to niewielka miejscowość położona na południowym brzegu zatoki Alcudii, poza sezonem bardzo spokojna, a w sezonie to jeszcze nie wiem; ale z racji na swoje położenie jest to miejscowość raczej turystyczna. W swoim sąsiedztwie ma Betlem, które jest miejscowością rezydencjalną, a więc poza sezonem nie ma tam praktycznie nikogo, natomiast latem przyjeżdżają tam do swoich wakacyjnych domów nie tylko Hiszpanie, ale również spora ilość Niemców. W odróżnieniu od Betlem, w Colonii życie toczy się przez cały rok, choć w miesiącach zimowych jest znacznie spokojniejsze, jak przypuszczam. Nie znaczy to jednak, że nic się tu nie dzieje. Jest szkoła, kościół a nawet supermarket. I oczywiście restauracje, ale jak to w tego typu miejscowościach bywa, nie wszystkie są czynne przez cały rok.







Nim w Colonii osiedlili się pierwszy mieszkańcy, były to tereny zalesione, na wybrzeżu wydmy, a niektóre polany były wykorzystywane jako pastwiska. Pod koniec XIX wieku w Arcie powstał plan, aby wykorzystać dotychczas nieużytkowe ziemie nad zatoką Alcudii i wówczas do Colonii przybyli pierwsi osadnicy, którzy rozpoczęli uprawę winorośli i migdałowców. Pierwsi mieszkańcy wybudowali również niewielką kapliczkę poświęconą św. Piotrowi (Sant Pere). Ponieważ mieszkańców wciąż przybywało, w 1951 roku zlikwidowano kapliczkę i wzniesiono większą świątynię, która do dzisiaj pełni funkcje kościoła parafialnego. Jest to niewielka jednonawowa świątynia z przyległą do niej dzwonnicą, która jest najwyższym punktem w Colonii i cóż, pełni funkcje orientacyjne. Jeśli zgubisz się w labiryncie wąskich uliczek (choć jest to raczej niemożliwe), kieruj się w stronę najwyższej wieży i wówczas znajdziesz się w centralnym punkcie miasteczka.





Największy napływ nowych osadników przypada na lata 60. ubiegłego wieku - okres boomu turystycznego na tych terenach. Podobną historię opisywałam w poście Son Serra de Marina. Mimo nagłego napływu wielu nowych mieszkańców w tamtym czasie, architektura miasteczka niewiele się wówczas zmieniła od momentu jego założenia. Większość budynków to niewysokie domy jednorodzinne. Nie ma tutaj dużych hoteli ani bloków mieszkalnych (ale już niedługo, jeden właśnie powstaje). Do tej pory Sa Colonia zachowywała swój pierwotny kształt, ale wprowadza się tutaj coraz więcej nowych mieszkańców, zmienia się nieco koncepcja budowlana i powstają nowoczesne budynki, które zaburzają dotychczasowy wygląd miasteczka. Jeszcze kilka lat i prawdopodobnie Colònia de Sant Pere zatraci swój pierwotny charakter, zostaną zapomniane jej początki i stanie się kolejnym przeludnionym kurortem.






VIVEROS
Nie ma tutaj żadnych muzeów, żadnych ważnych zabytków, miasteczko nie leży przy głównej trasie, a więc jeśli ktoś nie planuje wakacji akurat w Colonii, raczej tutaj nie zajrzy, no bo po co? Mimo to nie jest to też tak nudne miasteczko jak się wydaje. Jeśli wybierzecie się na spacer wzdłuż brzegu morza, na pewno zauważycie w wodzie niedaleko brzegu ciekawą kamienną konstrukcję. Jest to tzw. vivero, czyli budowla służąca do przechowywania złowionych żywych ryb, które później miały zostać sprzedane lub wykorzystane jako przynęta. Viveros znajdują się w odległości ok. 100 metrów jedno od drugiego i były budowane aż do XX wieku.




DOLMEN DE S'AIGUA DOLÇA
Kolejnym ciekawym obiektem jest pradawny grobowiec, o którego istnieniu nie pisze się w przewodnikach. Dolmen nie leży w samym miasteczku i nie można podjechać tam samochodem, ale i tak warto tam dotrzeć, bo spacer w tamtym kierunku gwarantuje przepiękne widoki - więcej na ten temat przeczytacie, a także obejrzycie te pejzaże w tym poście - Trekking do Betlem.



PLAŻE
Ponieważ jest to miejscowość nadmorska, jak się domyślacie, największą atrakcją w sezonie letnim są plaże. Nie ma tam jednej dużej piaszczystej plaży, jak po drugiej stronie zatoki w Alcudii i Can Picafort, natomiast są niewielkie zatoczki. Jedne kamieniste, inne piaszczyste, albo mieszane.


"Plażą miejską" można nazwać plażę leżącą przy bulwarze nadmorskim - Platja Colònia de Sant Pere. Jest niewielka, ale piaszczysta, a od pełnego morza odgrodzona falochronem, a więc woda jest nieco spokojniejsza.






Następnie, idąc w kierunku Betlem, dotrzemy do Caló d'es Parral. Nieduża zatoczka i kamienista plaża.



Dużo bardziej malowniczą plażą jest Sa Macada de Sa Torre, ale dostęp do niej jest nieco utrudniony, z racji tego, że nad nią jest dość urwisty klif.




Sporo zdjęć z Caló dels Ermitans pokazywałam Wam w poście na temat wycieczki do Betlem, więc tym razem tylko migawki z okolicy tejże plaży. 



Bardzo fotogeniczna jest Cala Camps Vells, ale mnie jakoś nie zachęciła, żeby tam plażować, ze względu na duże ilości... właściwie nie wiem, jak to coś się nazywa. W każdym razie potwornie się przykleja do mokrego ciała. Na majorkańskich plażach jest tego mnóstwo.




Natomiast idąc z Colonii w stronę Son Serra, trafimy na nieco ukrytą, ale bardzo przyjemną plażę Cala Tono.





Zaczęłam ten wpis takim negatywnym opisem, bo w sumie nie wiedziałam co by zachęcającego o Colonii św. Piotra napisać. Miasteczko bardzo małe. Wszyscy wszystkich znają. Ja połowę mieszkańców poznałam już pierwszego dnia. Nie ma żadnych zabytków. Zabudowa raczej monotonna. Plaże pięknością i wygodą nie grzeszą. Atrakcji w deszczowe dni zero. Najprościej mówiąc: wieje nudą. A mimo to, chyba całkiem przyjemnie oglądało się te zdjęcia, czyż nie? Ja na Majorce nie widzę brzydkich i nudnych miejsc - miłość zaślepia :D 

Komentarze

  1. Cualquier lugar nos deja buenas fotos aunque parezca aburrido. Me quedo con las del mar.
    Buen fin de semana.
    Un abrazo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie... Co tu dużo gadać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)

instagram