Portugalia dzień 14: Aveiro ~ portugalska Wenecja

Prognozy pogody zapowiadały deszcz. I faktycznie całą noc i cały poranek lało jak z cebra. Nie spieszyłyśmy się. Wykorzystałyśmy to załamanie pogody na to, żeby porządnie odpocząć. Na spacer po miasteczku, w którym nocowałyśmy wybrałyśmy się dopiero po południu, gdy troszeczkę się rozchmurzyło. Miałyśmy sporo szczęścia, bo jak tylko opuściłyśmy nasze mieszkanko faktycznie przestało padać, a potem nawet wyszło słońce, więc nasz dzień w Aveiro okazał się naprawdę przyjemny i bardzo odprężający, dlatego dzisiaj będzie krótko i niespiesznie. Takie leniwe dni w podróży też są potrzebne. Tym bardziej, że właśnie stuknęły nam dwa tygodnie w drodze.

Portugalia dzień 13: wszystkie kolory tęczy

W Coimbrze spędziłyśmy dwie noce, a tak właściwie miałyśmy bardzo niewiele czasu, żeby pospacerować po tym mieście i poczuć jego niepowtarzalny klimat. Bo taka właśnie jest Coimbra - miasto inne niż wszystkie. Cały problem w tym, że czuję, że byłam tam za krótko, żeby naprawdę docenić to miejsce. Mimo wszystko udało mi się dostrzec, że Coimbra ma w sobie to coś i mam nadzieję, że jeśli jeszcze kiedyś będę w Portugalii, będę miała okazję na dłuższy spacer po tym studenckim mieście.

Portugalia dzień 12: pielgrzymkowo

Po pięknym zachodzie słońca w Coimbrze, w niedzielę pozostały już tylko wspomnienia. Niebo zasnuło się chmurami, z których siąpił nieprzyjemny deszcz. Prognozy nie były najlepsze nawet kilkadziesiąt kilometrów dalej, gdzie właśnie zmierzałyśmy. W planie miałyśmy jednodniowy objazd po miejscach pielgrzymkowych licząc na cud, że jednak pogoda nieco się poprawi. Nawet sobie nie wyobrażacie jak wielkie było nasze zdziwienie, gdy wbrew wszelkim prognozom i zwiastunom na niebie, gdy dojechałyśmy do Fatimy, nagle wyszło słońce. No i jak tu nie mówić o cudzie? Ale od początku...

Coves d'Arta

Majowa pogoda na Majorce jest dość kapryśna. Raz słońce a raz deszcz. Jak słońce, to nie ma problemu. Ale jeśli nagle zacznie padać deszcz, to co tutaj można ciekawego robić? Pójść zwiedzić jaskinie, których na Majorce jest od liku i co jedna, to piękniejsza. A dzisiaj zabieram Was do jaskiń w Arcie.

Portugalia dzień 11: jak z baśni

Chciałam wstać na wschód słońca, bo dom, w którym nocowałyśmy, był położony w malowniczej dolinie i wyobrażałam sobie, że poranek musi tam być po prostu cudowny. Niestety ja rannym ptaszkiem nie jestem i wygrała chęć dłuższego pospania. Nie żebym jakoś bardzo późno wstała, ale zdecydowanie za późno, by zobaczyć wschód słońca. Jednak najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nastawiłam budzik na odpowiednią godzinę, nawet obudziłam się nieco przed czasem, wyjrzałam szybko przez okno i stwierdziłam, że chyba jednak wrócę do łóżka. Poranki nigdy nie były moje...

instagram