Cala Ratjada ~ trekking po wybrzeżu

Najtrudniejsze w pisaniu jest stworzenie wstępu zachęcającego do dalszej lektury, no i oczywiście chwytliwego tytułu. Jak na złość, po tylu latach blogowania i w ogóle pisania, wciąż mam z tym problem a wszystkie sekrety pozycjonowania i promowania bloga są dla mnie czarną magią. Nie miałabym nic przeciwko, żeby pominąć tytuł i wstęp, no ale jak to tak zaczynać od środka? Więc wstęp dzisiaj jest jaki jest, szczery po prostu; a tytuł nudny jak flaki z olejem, ale od główkowania mam już zawroty głowy, więc się poddaję. Mimo wszystko, mam nadzieję, że przeczytacie. Albo chociaż zdjęcia obejrzycie :)

Es Castellet ~ czyli zamko-wieża

Lubię łączyć trekking ze zwiedzaniem. Najczęściej tak planuję trasy, by po drodze lub u celu był jakiś zabytek architektoniczny. Tamtego dnia padło na niewielki półwysep - Sa Punta de n'Amer - który jest terenem niezamieszkanym, za to idealnym na spacery w otoczeniu zieleni i z morzem w zasięgu wzroku. A do tego niemalże na samym cypelku znajduje się Es Castellet - zameczek lub raczej wieża fortyfikacyjna. 

Świątynia bez dachu

Wybaczcie mi te ciągłe zachwyty nad Majorką. No ale jak tu się nie zachwycać, skoro odnajduję tu tak wiele pięknych miejsc? A przecież wyspa wcale nie jest taka duża. Mieszkam tu już od roku i praktycznie w każdy weekend wybieram się na jakąś wycieczkę odkrywając zupełnie dla mnie nowe miejsca. Jak to możliwe? Cóż, Majorka jest studnią pięknych miejsc bez dna. 

I jak tu nie polubić Llubí?

Duże miasta są fajne, bo jest w nich sporo atrakcji i raczej nie można się nudzić, jest sporo zabytków, muzeów, kafejek, restauracyjek, czyli wszystko to, czego potrzebuje turysta. Jednak duże miasta na dłuższą metę są męczące. Czasami aż zbyt wiele nam oferują i trudno się na coś zdecydować, a w konsekwencji zniechęcamy się i szybko stamtąd uciekamy. Co innego malutkie miasteczka, a już tym bardziej wieś. Niby nic tam nie ma. Jeden niewielki placyk przy kościele i jeden bar. Mieszkańcy trochę dziwnie na ciebie patrzą, bo od razu widać, że nietutejszy; przecież wszyscy się tam znają na wylot. Poza tym wspomnianym kościołem, zabytków nie ma żadnych. Innych atrakcji też nie uświadczysz. A mimo to, spędzisz tam spokojne, ciekawe popołudnie. 

Sineu ~ najstarsze miasteczko centralnej Majorki

Niedawno mieliśmy długi weekend w Hiszpanii i postanowiłam jakoś wykorzystać ten dodatkowy dzień wolny. Padło na niedługą i spokojną wycieczkę po centralnej części wyspy. A dokładniej, dotarłam do dwóch miasteczek i przy okazji zrobiłam sobie nieplanowany wcześniej trekking po obrzeżach jednego z nich. Jednak dzisiaj opowiem Wam jedynie o spacerze uliczkami Sineu. Chciałam opisać oba miejsca w jednym poście, ale ostatecznie je rozdzieliłam ze względu na zatrważającą ilość zdjęć...

instagram