"Końca świata nie było"

źródło: bezdroza.pl

Pamiętacie rok 2012 i koniec świata, o którym było tak głośno, że aż film na jego temat zrobili? Właśnie w tym czasie Anita Demianowicz wyjechała do Gwatemali w swoją pierwszą samotną podróż, by zobaczyć ten osławiony koniec świata na własne oczy. A potem powstała książka o końcu świata, którego nie było. I już od momentu jej wydania miałam na nią niesamowitą ochotę, ale lata mijały, a ja wciąż do niej nie docierałam. Wreszcie pojawiła się na moim czytelniczym stosiku, ale ja byłam na Majorce a stosik w Polsce, no i książka dalej czekała. Ale koniec końców udało mi się ją przeczytać i co ja mogę Wam o niej powiedzieć...? Warto.

Coś się kończy, coś się zaczyna


To już jest koniec. Oficjalnie przechodzę na emeryturę. Kończę moją ciut przydługą przygodę z aupairingiem. I dzisiaj zrobię swego rodzaju podsumowanie tych ostatnich lat. Dzisiaj będzie podróżniczo ubogo, ale może kogoś zainteresuje moja historia, a ja przynajmniej sobie to wszystko poukładam i może wreszcie się ogarnę z tego blogowego letargu. 

Trekking szlakiem rajskich plaż

Są takie miejsca, o których piszą wszystkie przewodniki, dokąd w sezonie przybywają tłumy... A w ich sąsiedztwie znajdują się inne piękne miejsca, o których wiedzą tylko tubylcy. I dzisiaj właśnie zabiorę Was do takiej pary miejsc i sami zdecydujecie, które jest ładniejsze. Ale ostrzegam, to nie będzie lekki spacer. 

S'Estanyol de Migjorn ~ trekking po południowo-wschodnim wybrzeżu Majorki

Tam i z powrotem obchodzi kolejne urodziny! Które to już? Ósme! Czyż to nie jest niewiarygodne? Skoro blog ma już osiem lat, to jak ja się musiałam zestarzeć...? A mam wrażenie, jakbym wciąż była dzieckiem. Ale chyba o to chodzi, żeby pomimo upływających lat, czuć się młodo i nie przejmować zanadto, bo co ma być to będzie, a to co przeżyjemy teraz, to już na zawsze będzie nasze. Z okazji Dnia Dziecka życzę Wam, żeby Wasze życie było beztroskie i pełne dziecięcej radości ;) A teraz zapraszam na dalszą część, w której zabiorę Was na spacer po południowym wybrzeżu.

Cap de Ses Salines - najdalej wysunięty na południe punkt Majorki

Choć wyspy mają swoje granice i Majorka nie wydaje się jakoś specjalnie dużym obszarem, to wycieczka z jednego wybrzeża na drugie jest niczym eskapada na drugi koniec świata. I głównie z tego względu tak długo odkładałam wyjazd w stronę najdalej wysuniętego na południe punktu Majorki, czyli przylądka Ses Salines. Ale do tej pory byłam tam już dwa razy, a w planie mam jeszcze kilka innych wycieczek po tamtej okolicy, jednak na razie musicie się zadowolić spacerem po Ses Salines i przystankiem na przylądku. Zapraszam. 

instagram