Rowerem po Półwyspie Helskim

Półwysep, a raczej Mierzeja Helska jest znana wszystkim turystom, a przynajmniej polskim. Toczą się o nią spory. Czy jest początkiem, czy może końcem Polski. Dla mnie początkiem, bo wywodzę się z Pomorza i końcem Polski od zawsze były dla mnie góry. Cóż, trzeba przyznać, że obszar ten budzi duże emocje. Szczególnie latem, kiedy rzesze turystów jadą na urlop do któregoś z kurortów położonych na tym wąskim pasie ziemi. Korki tworzą się ogromne. Przez co, dla niektórych Hel okazuje się znienawidzoną destynacją turystyczną. Jest jednak na to rada. Warto się tam wybrać pociągiem. Przynajmniej bez korków. Albo bardziej niezależnie - rowerem. Dwa kółka były tym razem i moim wyborem. Zapraszam zatem na relację i garść informacji praktycznych, jak taki wyjazd bez bólu zorganizować.

A-hoj! czyli Operacja Żagle Gdyni

Po długiej nieobecności wracam do Was z postem pachnącym wodą morską :)

Gdynia biega

W ostatnim poście wspomniałam co nieco o bieganiu. Jest to sport wyjątkowy. Bo niedrogi i ogólnodostępny. Wystarczy mieć dobre buty i drobinę chęci. A kiedy już dasz się ponieść nogom... 

Wielu uważa ten sport za męczący. Ale przecież nie trzeba od razu pobijać rekordu na maratonie. Ważne, by wyjść z mieszkania i zrobić choć kilka metrów truchtem. To nie jest takie trudne. 

Ale do rzeczy. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć w kilku zdaniach o biegającej Gdyni. 

instagram