Ermita de Betlem


Kiedy planowałam spędzić cały rok na Majorce, cieszyłam się na myśl, że wiosenne miesiące będę mogła wykorzystać na górskie wycieczki, na które latem było zdecydowanie za ciepło. Niestety najlepszy czas musiałam przesiedzieć w czterech ścianach. W marcu jeszcze udało się zobaczyć wyspę, ale nadal nie mam pojęcia, jak Majorka wygląda w kwietniu. Na szczęście maj też jest ładny i wreszcie, po dwóch miesiącach bez przygód, umówiłyśmy się z koleżanką na trekking. Ostatecznie dołączyła do nas jeszcze jedna osoba, więc było całkiem wesoło i mam nadzieję, że jeszcze uda nam się gdzieś kiedyś wybrać w tym samym składzie. Póki co powspominam naszą niedzielną wycieczkę do górskiej świątyni zwanej Ermitą de Betlem.

Wolność


Mówi się, że pewne rzeczy zaczyna się doceniać, dopiero gdy się je straci. I choć chciałoby się nauczyć doceniać wszystko co się ma, niektóre rzeczy są tak normalne, że nawet się ich nie dostrzega, a co dopiero docenia. Wolność. Byliśmy tak przyzwyczajeni do możliwości wyjścia z domu, kiedy tylko nam się zachciało, że nie dostrzegaliśmy przywileju, jaki mieliśmy. Od kiedy zaczęła się ta cała kwarantanna, patrzymy na świat trochę inaczej. Widzimy, że niektórymi przywilejami nie powinniśmy byli gardzić. A teraz, gdy znów można wyjść, wolność przestała być czymś zwyczajnym, stała się najpiękniejszym z przywilejów.

Tajemniczy ogród


Czytaliście Tajemniczy Ogród Frances Hodgson Burnett? Pamiętam, że przez długi czas książka stała nietknięta na półce i wreszcie z braku innych lektur sięgnęłam po nią i okazała się jedną z lepszych książek, jakie czytałam. Sama wówczas zapragnęłam mieć taki tajemniczy ogród, ukryty przed światem. Takie miejsca pobudzają wyobraźnię, bo co też może się kryć za wysokim murem i piękną ornamentowaną bramą? Na pewno jakieś niesamowite miejsce.

To nie tak miało być ~ życie aupair w czasach zarazy

Siedzę sobie na tarasie ze szklaneczką zimnej wody z cytryną. Patrzę na morze i góry. Słoneczko świeci. Jest cieplutko. Pogoda dopisała na te święta, więc wyciągnęłam laptop na taras i sobie teraz piszę. Tylko co, ja mam Wam napisać, skoro to nie tak miało być?

Dwie twarze Santanyí


Na świecie jest tyle różnych pięknych zakątków, że rzadko się nam zdarza wracać w to samo miejsce. Może to i dobrze, bo bardzo często za drugim razem, miejsce, które wydało nam się bajkowe, potem okazuje się zwyczajne i nudne i niestety tracą na tym nasze piękne wspomnienia. Ale może też się okazać, że przy kolejnym podejściu odkryjemy zupełnie inną twarz danego miejsca, może ładniejszą, a może bardziej codzienną, ale na pewno inną. Takie dwie twarze udało mi się odkryć w Santanyí. Jesteście ciekawie jakie? Zapraszam do dalszej lektury.

instagram