Nad zatoką o poranku


Minęły już drugie wakacje spędzone w Alcudii, a dopiero podczas niedawnego urlopu z rodzicami dotarłam do sąsiedniego portu nad zatoką Pollença. Do tej pory sądziłam, że ta miejscowość jest bardzo podobna do Port d'Alcúdia, dlatego nie bardzo mi się spieszyło, żeby tam pojechać. Okazało się jednak, że na Majorce każde miasteczko jest inne i niepowtarzalne. 


Oczywiście jak to w porcie, są łódeczki, jachty i stateczki; jest też plaża oblegana przez turystów, hotele i restauracje, a mimo to, jest trochę inaczej niż w Port d'Alcúdia. Być może miałam takie odczucia, bo do Alcudii zdążyłam już się przyzwyczaić i nie robi na mnie takiego wrażenia, jak nowe miejsca. A może po prostu o poranku wszystko wygląda inaczej... 


Port de Pollença jest najbardziej wysuniętym na północ miasteczkiem na Majorce. Leży nad zatoką Pollença i jest typowym nadmorskim kurortem. Byliśmy tam dosyć wcześnie rano, dlatego pewnie nie było jeszcze tak wielu ludzi. Miasteczko dopiero się budziło do życia. W kawiarenkach i na tarasach ludzie pili kawę. Inni natomiast postanowili aktywnie rozpocząć dzień i wybrali się na poranny jogging a i znaleźli się jacyś pływacy w wodzie, która o tej porze nie mogła być jeszcze zbyt ciepła.




Co ciekawe Port de Pollença odwiedziło wielu znanych ludzi a wśród nich pisarze, którzy szukali inspiracji podczas swojego pobytu na Majorce. Wśród nich wymienia się Mario Vargasa Llosę, czy Agathę Christie, która akcję jednego ze swoich opowiadań osadziła właśnie w tym nadmorskim miasteczku (Problem at Pollensa Bay). Natomiast poeta Rubert Darío ma tam nawet swoją ulicę.




Może nie ma tam zabytków, może morze takie jak w innych miejscach, może turystów tak samo wielu jak na innych plażach, a jednak Port de Pollença jest inny i chyba warto się tam zatrzymać choćby na chwilę np. wracając z Cap de Formentor, czy plaży Sant Vicenç. A zatrzymać jest się gdzie nawet jadąc własnym (czyt. wypożyczonym) samochodem, bo parkingów jest tam sporo. Jeśli nie w samym centrum, to można zostawić na długim parkingu przy głównej ulicy i się kawałek przejść. 




Właśnie wróciłam z Majorki, tym razem byłam tam tylko turystycznie, i powoli będę przygotowywać kolejne posty. Znajdzie się kilka nowych miejsc, których jeszcze na blogu nie pokazywałam. 
Pozdrawiam :)

Komentarze

  1. Przecudny spacer o poranku. Miasteczko urocze, zwłaszcza rano gdy nie ma tłumów.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tak sobie pospacerować, kiedy nie ma tłumów :)
    Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama radość oglądać tak słoneczne zdjęcia zimną jesienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż nie? Chociaż ja akurat nie mogę narzekać na tę listopadową pogodę. Jestem obecnie na Majorce i jest naprawdę przyjemnie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza wyrażającego Twoją opinię.
Dziękuję za wizytę na blogu. I zapraszam częściej ;)

instagram