Początek wakacji okazał się dla mnie bardzo pracowity, dlatego na blogu ostatnio nic się nie pojawiło. Dzisiaj wreszcie znalazłam trochę czasu, żeby przedstawić Wam jeszcze przedsezonowe obrazki z nadmorskiego kurortu, jakim jest Łeba. Mało ludzi, dużo przestrzeni, okazja do wytchnienia. Ale na taką atmosferę miała wpływ w dużej mierze pogoda, która, prosto mówiąc, była pod psem. Wyjeżdżając z domu nie spodziewaliśmy się, że aura może się tak radykalnie zmienić. W końcu od rana świeciło słońce i było całkiem przyjemnie. Toteż zupełnie nie byliśmy przygotowani na powiewy zimnego wiatru i chłodny deszczyk, przez co nasz wypad do Łeby okazał się nad wyraz krótki i mało przyjemny. Zdjęć również jak na lekarstwo, ale coś wyłuskałam, żeby Wam pokazać.