City break ~ Wiedeń moimi oczami

Cóż za paskudny dzień. Wieje, gwiżdże, leje. Nie mam najmniejszej ochoty wychodzić poza cztery ściany. Postanowiłam więc w końcu wziąć się w garść i zrobić coś produktywnego. Z wielkim wysiłkiem, ale w końcu jest nowy post. Kolejna porcja Wiednia. Tym razem centrum austriackiej stolicy, które tonie pod falami turystów z całego świata.

W odwiedzinach u Sisi

Niedawno o Wiedniu tylko czytałam na Waszych blogach. Stolica Austrii była w planach, ale niespecjalnie mi się spieszyło. Jednak, gdy nadarzyła się okazja, żeby tam pojechać, nie wahałam się ani przez chwilę.

Hrad Špilberk czyli z wizytą na zamku

Właśnie obejrzałam kolejny odcinek vloga koleżanki, która również jest na Erasmusie, z tym że w Hiszpanii i jakoś tak w jednym momencie odechciało mi się już dzisiaj siadać do portugalskiego, więc napiszę o kolejnym dniu w Brnie.

W kryjówce Wilka

Mazury. Zapach lasu, szum drzew. Cisza i spokój. Z dala od zadymionej cywilizacji. Atmosfera byłaby niemalże sielska, gdyby nie te kąsające komary. I w samym centrum tego zielonego miejsca powstało ukryte miasto, główna kwatera Hitlera znana jako Wilczy Szaniec, skąd wychodziły wszystkie najważniejsze rozkazy Führera.

Galeria sztuki kosmicznej

Do Brna jechałam z nadzieją na lepszą pogodę niż w północnej części Polski. I faktycznie Czechy przywitały mnie słońcem i bardzo przyjemną temperaturą. Niestety nie długo cieszyłam się słoneczną aurą. Tutaj pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie. Rano słońce, a już w południe zaczyna padać, zrywa się wiatr i robi się zimno, albo na odwrót. Nie mówię, że nie było kilku przyjemnych dni, ale dla mnie to zdecydowanie za mało. Skoro więc za oknem siąpi deszcz, co robić? Siedzieć w pokoju i się nudzić (co jest bardziej męczące niż maraton)? Deszczowa pogoda to okazja do eksplorowania zadaszonych atrakcji turystycznych. I tak wybrałyśmy się ze współlokatorkami do planetarium.

instagram